20250330

Używane Puzzle - kupuj i układaj. Poradnik.

Słysząc częste pytania, czytając dyskusje w kwestii używanych puzzli oraz - przede wszystkim - samemu korzystając z nich pełnymi garściami, postanowiłem się nieco zagłębić w temat i podzielić się z Wami własnymi spostrzeżeniami. Być może podpowiem Ci coś w kwestii zakupu, sprzedaży, logistyki i bezpieczeństwa - Twojego i transakcji. Na koniec bowiem liczy się to, czy klient może się cieszyć kompletnymi puzzlami, zamówionymi i dostarczonymi w bezpieczny sposób. Starałem się rozdzielić zagadnienie na kilka aspektów, ale nie sposób uniknąć pozornych tylko powtórzeń - cena, jakość, kompletność, bezpieczeństwo procesu i Twoje w sieci składa się na udany zakup i aspekty te oczywiście przeplatają się w każdy możliwy sposób.

  • Czy warto? Cena.Kompletność puzzli
  • Jakość
  • Weryfikacja sprzedawcy
  • Duże zamówienia
  • Płatność, dostawa, wymiana 
  • Jak pakować? Oda do wysyłających... 
  • Gdzie kupować używane puzzle?
  • Moje zakupy używanych puzzli
  • A może puzzle pożyczyć? Aukcje charytatywne

Kupowanie, wymiana używanych puzzli jako zjawisko zyskuje na sile. I jest to piękne, jak samo hobby! Ale, jak wszędzie, gdzie na stole są pieniądze, dochodzi do mniejszych lub większych nadużyć czy rozczarowań. Żeby każdy mógł się cieszyć pozytywnym doświadczeniem wynikającym z kompletnych, zgodnych z opisem i bezpiecznie dostarczonych puzzli, poniżej kilka słów podsumowujących często poruszane aspekty.

Czy warto? Cena.

Tak. Choć dla każdego co innego może być tu "okazją". Dla jednych będzie to cena, dla innych - sama dostępność obrazków, których już nie można kupić jako nowe. Cenowo zazwyczaj "używki" są w dużo korzystniejszej cenie. ALE! Szczególną uwagę należy zachować przy najbardziej popularnych u nas markach, czyli oczywiście m.in. Trefl, Castorland, Clementoni, Ravensburger, itp. Oraz przy obrazkach najbardziej popularnych rozmiarowo: 500, 1000 czy 1500 elementów. Często są to relatywnie nowe wydania, serie, więc może się okazać, że np. pewna znana i lubiana sieć mająca sklepy w każdej galerii handlowej i obecna niemal w każdej miejscowości, ma takie puzzle w ofercie. I mogą być również tanie, a skoro mówimy o cenach 15/20 PLN za używane puzzle 500/1000 elementów, sprawdźmy, czy przypadkiem dopłacając kilka złotych, nie możemy być posiadaczami nowych puzzli, w lśniącym zafoliowanym pudełku, z pięknym zapachem po otwarciu. I gwarancją jakości oraz kompletności.

1000 Linie, "Unmöglich" (Lais) - LINK

Ważne! Wiesz doskonale, że każdy, kto połknie bakcyla i zaczyna nowe hobby, jest w fazie ekscytacji - chce często dużo i szybko. I na raz. Wtedy nasza uwaga jest zawsze na nieco niższym poziomie. A jeszcze wobec zapewnień sprzedającego... Jesteśmy bezbronni. NIGDY nie kupuj od razu - po wyświetleniu się posta, zobaczeniu oferty na którymś z portali, itp. Od kilku miesięcy kupuję regularnie używane puzzle, najczęściej widziane na kilku fejsbukowych grupach. Nie każda oferta jest OKAZJĄ. Użyj wyszukiwarki internetowej. Skorzystaj z porównywarek cenowych - nie wszystkie sklepy udostępniają im swoje zasoby, więc obacz też minimum jeden ze sklepów oferujący w swoim asortymencie puzzle. Kilka razy odstąpiłem od kupna, bo nawet z promocyjną ceną wysyłki (vide: OLX, Vinted, Allegro Lokalnie), taniej wychodziło kupić zupełnie NOWE puzzle w znanej sieci sklepów. Dodam, że odruchowo nie skojarzylibyśmy jej z tym, że możemy kupić coś w atrakcyjnej cenie. Często to wynik niewiedzy, czasem kombinacji kilku czynników - kupujący chce zarobić, może i sprawdzić, czy uda się coś "przepchnąć", a znany sklep ma na to samo i w tym samym czasie agresywną promocję.


Kompletność puzzli

Niestety, nigdy nie mamy gwarancji, że kupione "używki" będą kompletne. Proszę mnie źle nie zrozumieć - nie od razu zakładam, że każdy zakup to pułapka. Puzzle zawsze składają się z wielu drobnych części. Można otworzyć nowe pudełko i zgubić element, bo przyczepi się do rękawa, przyklei do boku dłoni. I ląduje w innym pomieszczeniu, umywalce, koszu na śmieci. Ba! Wcale nie są rzadkie przypadki fabrycznego braku - i wtedy zazwyczaj producent, po krótkiej weryfikacji, przesyła nam nowy produkt. W przypadku "używek", nawet najbardziej uczciwy sprzedawca może popełnić błąd w kluczowym momencie przygotowywania puzzli. I w drugą stronę. Nawet najbardziej uczciwy odbiorca, może się zdenerwować, bo nie zauważy, że to właśnie ona/on otwierając paczkę, pudełko czy woreczek z puzzlami, zagubi jeden czy kilka elementów. Naturalnie, będzie miał pretensje do osoby, od której te puzzle kupił.

1000 Budapest (Playtive) - LINK

Niedawno przeczytałem udostępnioną w social media kuriozalną wymianę pomiędzy potencjalnym klientem i kupcem. W skrócie: sprzedający upierał się, że może pisać o puzzlach (w opisie internetowej oferty), że są kompletne, mimo BRAKU elementu. bo... BRAKUJE TYLKO JEDNEGO puzzla, więc to niemal nic! Po rozmowie kupujący dopisał w opisie informację o braku jednego puzzla, ale utrzymał i tak wcześniej już wysoką cenę.


Moje doświadczenia są na szczęście pozytywne. Staram się sprawdzać sprzedających, w razie wątpliwości piszę również prywatne wiadomości. Da się zauważyć grono sprzedawców, którzy wręcz sami proponują przeliczenie puzzli przed wysyłką lub wystawieniem oferty. Niewątpliwie, znacznie ich to uwiarygadnia i takich sprzedawców szukajmy w pierwszej kolejności.

Ciągle powtarzam jedno - sprawdzajmy. Nie klikajmy stojąc w kolejce do kasy w sklepie, w tramwaju albo pomiędzy ważnymi sprawami w środku dnia. Bądź świadomym konsumentem, to też zakupy i to też pieniądze. Świadomy kupujący to zmora potencjalnego oszusta. Im jest nas więcej, tym mniej szukających naiwnego klienta sprzedających. 


Jakość

To również - co nie powinno być dla Ciebie niespodzianką - zależy od wielu czynników. Z czym możesz mieć do czynienia, jak ograniczyć ryzyko kupna produktu, którego na pewno nie chciałabyś/chciałbyś układać? Im lepszy, bardziej obszerny opis, tym więcej wiesz, czy to na pewno obraz dla Ciebie. "Puzzle kompletne, rozwarstwienie na dwóch elementach, ryska na jednym - żadna z wad nie jest widoczna na kompletnym obrazku. Dom bez zwierząt i papierosów. Pudełko ma wgnieciony bok (widoczne na jednym ze zdjęć)" - takie ogłoszenie jest wiarygodne, a jeśli poparte kilkoma zdjęciami - pozostaje Ci sprawdzenie warunków cenowych i dostawy. Idźmy na drugi biegun: jeśli informacji jest mało lub w ogóle ich brakuje, a zapytany sprzedawca ignoruje kupującego lub daje niekonkretne odpowiedzi (czy wręcz kłóci się), uciekamy, zamykamy temat i szukamy dalej.

1000 Korki do wina (Piatnik) - LINK

Oczywiście, stare puzzle, często nieistniejących już marek, będą wyblakłe, poszczególne elementy będą się rozwarstwiać. Ale nawet tutaj możemy prosić o dodatkowe zdjęcia lub poprosić o sprawdzenie kompletności (przeliczenie). Paradoksalnie, takie starocie mimo swoich wad (jakość) mogą mieć dość wysoką cenę. Niegdysiejsze widoki, inny sposób fotografowania, materiały czy wreszcie nieistniejący już świat (niedawno układałem panoramie NYC z nieistniejącymi już wieżami WTC), to coś, co nadal jest bardzo atrakcyjne dla części fanów puzzli. I naturalnie fakt, że układany obraz to niemal unikat. Tu szczególnie wymagajmy informacji i zadbania o bezpieczeństwo przesyłanej paczki (i samych elementów, ale o tym za chwilę).

To, na co bądźcie przygotowani, to niemal zawsze - choć odrobinę - gorsza jakość. Dbający o puzzle, który od nowości ułożył je raz, pięknie zapakował towar i bezpiecznie Ci go dostarczył sprawdzonymi kanałami sprzedaży i dostawy, sprawi, że możesz cieszyć się stanem idealnym obrazka, w cenie nieco niższej od sklepowej nowości. Ale będą to wyjątki. Nawet przy dobrych intencjach sprzedawcy, puzzle (szczególnie większość współcześnie robionych, sieciowych, z "mainstreamu") nie są produktem przeznaczonym do wielokrotnego (przesadnie) układania, rozdzielania, do tego niekończących się dostaw (przerzucanie - niszczenie pudełek i samych elementów). Można pomarudzić na kilka aspektów, ale... o ile obraz jest kompletny, jakość przy układaniu jest akceptowalna i końcowy efekt cieszy Twoje oko - to wszystko, czego powinieneś wymagać przy standardowej internetowej transakcji używanych puzzli. Na szczęście dyskomfort rzadko jest na tyle duży (piszę to po ułożeniu ok. 30 "używek" w ciągu kilku miesięcy), żeby determinował ogólne wrażenia na koniec układania.


Weryfikacja sprzedawcy

Już kilka razy w tym tekście padło "sprawdzaj", "weryfikuj", "upewnij się". Narzędziem, gdzie najłatwiej i najszybciej znaleźć używane puzzle jest, co chyba nikogo nie dziwi, Facebook. Oczywiście, na końcu procesu zakupu mamy portale typu OLX, Vinted i inne, ale wiele ogłoszeń i tak przechodzi przez fejsbukowe grupy. To nadal dość niszowe hobby, choć niewątpliwie przeżywające renesans. Ogłaszanie się w grupach dedykowanych puzzlom jest zatem najszybszym sposobem na dotarcie do najszerszego grona potencjalnych kupujących. Ok, to jak sprawdzić czyjś profil, skoro nazywa się np. "Kot Schroedingera" i w profilu nie ma żadnej informacji? Bardzo łatwo. To, co możesz zrobić, jeśli zainteresuje Cię post, to nadal te same czynności, które eliminują większość czerwonych flag (zarazem część z nich wspomniałem już wcześniej): użyj "lupki", czyli wyszukiwarki na danej grupie. Dla uściślenia, nie chodzi o główną wyszukiwarkę, gdzie wpisujesz nazwisko "stalkowanego" znajomego czy nazwę fanpage'a lub firmy, ale będąc w konkretnej grupie (i na komputerze, i w telefonie) też masz narzędzie do wyszukiwania. Uniknąłem w ten sposób potencjalnie przykrej niespodzianki - wpisałem imię i nazwisko i szybko dotarłem do postów sprzed dwóch lat, gdzie uprzedzano nie tylko o sprzedawcy, ale też o innych profilach, których używa.

Przedstawiam tu różne scenariusze, których sam doświadczyłem, więc przytoczę też przykład sprzedawcy, który był przedmiotem dyskusji z bardzo negatywnym wydźwiękiem w kilku postach, ale wziął sobie do serca uwagi grupowiczów i do dzisiaj sprzedaje. Mało tego, jest chwalony za niezawodność, kontakt i sprawdzony towar.

1000 Cat in Paris / Artist: Michael David Ward (Trefl) - LINK

Zobacz aktywność sprzedającego, sprawdź, jak komunikuje się z innymi. Jak opisuje swoje produkty, jak odpowiada. Jakie zdjęcia wstawia, czy opisuje szczegółowo puzzle, pudełka, daje różne możliwości, czy też za wszelką cenę chce sprzedać, mówiąc wprost - wcisnąć. Wspomniane zdjęcia są też istotne. Nie wymagajmy od każdego zmysłu fotografa czy estety, ale żyjemy w czasach, w których trudno nie potrafić zrobić prostego, ostrego zdjęcia. ALE! To też nie oznacza, że po drugiej stronie mamy oszusta, choć niewątpliwie ryzyko wydaje się po prostu większe. "Zdjęcia na szybko, bo mam tego dużo", "zdjęcie tylko takie, bo pudełka są w innej lokalizacji", etc. Tylko raz zaufałem aukcji, której przedmiotem było kilka pudełek pokazanych na wyjątkowo kiepskich zdjęciach. Co zresztą było komentowane przez użytkowników pod postem. Na szczęście po prostu autorka przykładała do tego małą wagę, nie miała też żadnej presji związanej ze sprzedażą. A sam zakup był strzałem w dziesiątkę. Sprzedająca zapakowała towar starannie, estetycznie, bezpiecznie, do tego dodała napisane na kartach instrukcje, jak i gdzie ciąć/rozpakowywać. Byłem pod wrażeniem!

Kontakt! Jeśli kulturalnie i spokojnie pytasz o brakujące informacje typu kompletność, jakość, źródło zakupu i w odpowiedzi zastajesz negatywny ton, czy wręcz krytykę (o ile w ogóle dostajesz odpowiedzi) - nie warto. Dla mnie byłby to zakup obarczony sporym ryzykiem.

Elastyczność sprzedawcy. Kontakt jest ok? Możecie dogadać się w jakichś niestandardowych kwestiach odnośnie zamówienia? W ostatniej chwili potrzebujesz uściślenia któregoś aspektu procesu (pakowanie, dodatkowe zamówienie, rezygnacja z części zamówienia)? Jeśli masz tu pomoc, komuś zależy na Twoim komforcie, a i zapewne nie ma też niczego do ukrycia.

Czy wszystkie Twoje wątpliwości zostały rozwiane? Widzisz towar, jest opisany, nie brakuje zdjęć? Widzisz w historii grupy, że dana osoba kilkukrotnie sprzedawała i nie jest wymieniona przez nikogo jako sprawiająca problemy (lub, jeśli jest, to nie unika interakcji i potrafi się merytorycznie odnieść do - być może - mało wiarygodnego naciągacza-klienta)? Tym lepiej dla Ciebie, prawdopodobieństwo zakupu zgodnego z oczekiwaniami jest wyższe.

ALE! Zawsze możemy trafić na wilka w owczej skórze. Oczywiście, ktoś z premedytacją może pięknie opisać towar, dołączyć jakościowe zdjęcia i być uprzejmym w kontakcie, a zrobi to tylko po to, żeby sprzedać... Zasada ograniczonego zaufania obowiązuje tu nas tak samo, jak każdego dnia przy wielu innych czynnościach. To, co nam sprzyja, to fakt, że w większości puzzle nie należą do najdroższych rozrywek. Zatem potencjalny oszust musiałby wręcz "na sportowo" handlować kiepskim towarem, żeby na tym zarobić sumy go interesujące. Do czego zmierzam? Raczej trudno trafić na osobę, która dla kilku złotych zysku na pudełku puzzli zrobi całe show, zarazem przekreślając swój profil do transakcji w przyszłości.


Duże zamówienia

Zdecydowałem się wyodrębnić ten punkt. Pamiętajmy, szczególnie w kontekście ostatnich zdań, że prawdopodobieństwo oszustwa znacznie się zwiększa przy dużej, atrakcyjnej ofercie. Osoba z doświadczeniem w zakupach puzzli i ich układaniu, pewnie nie zwróci uwagi na ofertę typu 40 paczek w cenie x - bo część z tych pudełek już zna, ułożyła, nie chce kupować całości, etc. I tu mamy pułapkę na puzzlowych "neofitów", świeżo upieczonych, nowych zajawkowiczów. Układam coraz więcej, pudełka w ofercie są super, dlaczego ten post ma tak małe zainteresowanie, szybko kupię - przed innymi. Dochodzi zatem przekonanie o "wygraniu" oferty, ubiegnięciu innych. W zakupowym szale łatwo coś pominąć, zignorować coś, co "na spokojnie" byłoby tzw. czerwoną flagą.


Płatność, dostawa, wymiana

Jeśli nie znasz sprzedawcy, zawsze bezpieczniej będzie zamówić i zapłacić przez OLX, Vinted, Allegro i podobne platformy. Mamy wtedy dodatkową ochronę, a w razie wykrycia nieprawidłowości, jest szansa na skuteczniejszą reakcję. I nawet, jeśli sami bezpośrednio nie otrzymamy zadośćuczynienia po reklamacji do serwisu, być może przyczynimy się od ochrony kolejnych potencjalnych kupujących.

1000 Villajoyosa, Alicante (Action) - LINK

Wiele drobnych transakcji odbywa się z pominięciem platform sprzedażowych. Dwie strony dogadują się, przesyłają sobie pieniądze lub przekazują gotówkę. Jak wszędzie, w każdej dziedzinie życia, każdego dnia, bądźmy ostrożni. Zbyt atrakcyjna cena, duże zamówienie, pośpiech sprzedawcy, naleganie, presja na finalizację zakupu, może zwiastować mniej przyjemne zamiary. Zawsze lepiej stracić "okazję" niż pieniądze z konta, zdrowie, a przy jakiejś bardziej zorganizowanej akcji oszustów - być może nawet więcej niż kwotę za kilka pudełek używanych puzzli.

Często dochodzi do wymian - również na odległość. Z dopłatą lub bez, spotkasz się z chęcią wymiany za koszty wysyłki - obie strony nadają sobie wzajemnie paczkę z puzzlami, na które strony się umówiły, płacąc jedynie za koszt wysyłki po swojej stronie. W wielu grupach w social media funkcjonuje też wymiana bardziej tradycyjna, "analogowa", lokalna. Oczywiście łatwiej o to w większych aglomeracjach. Wtedy najszybciej wymienimy się, zobaczymy się wzajemnie i zawsze możemy w każdym momencie zrezygnować z finalizacji transakcji. Choć nie spotkałem się z sytuacją, żeby umawiających się na wymianę spotkało coś złego, niemniej, znowu - większa transakcja (czyli i większa gotówka lub przelew) powinna tym bardziej wzmagać naszą czujność.


Jak pakować? Oda do wysyłających...

Proszę, ułatw życie nam wszystkim, zadbaj o puzzle tak, jak chciałabyś/chciałbyś je otrzymać. Przyznam, że sam nie od początku zdawałem sobie sprawę z konieczności zabezpieczenia nie tylko pudełka, ale też samych elementów.


Przeciętny żywot otwartego raz pudełka puzzli należy raczej do spokojnych. Po ułożeniu, pudełko ląduje w miejscu, w którym czasami zostaje na lata (do remontu, przemeblowania, przeprowadzki albo większych porządków). Nie jest to rzecz przystosowana do ciągłego przerzucania i przekręcania na wszystkie strony - pudełko zawiera w sobie setki czy tysiące drobnych elementów. Przy kontakcie trą o siebie, rozwarstwiają się, gubią farbę, po prostu niszczeją. Dlatego istotne jest to, żeby w lekkim pudełku puzzle były zabezpieczone nie tylko przed wypadnięciem z uszkodzonej przesyłki/pudełka, ale też przed nadmiernym, niepotrzebnym przemieszczaniem się w środku. Strunowy woreczek, torebka foliowa - a w przypadku większego luzu, oprócz zorganizowania elementów w jednym miejscu, może pomóc także wypełniacz - gazeta, ręczniki papierowe, ścinki tektury, zużyta folia stretch. Możliwości jest dużo, pamiętajmy tylko o ogólnej higienie i estetyce. Nie potrzebujemy przerostu formy nad treścią, chcemy być wiarygodni i chcemy satysfakcji kupujących - może do nas wrócą, może nas polecą, może zarazimy ich naszym profesjonalizmem i dbałością o komfort odbiorcy, może - jak ja - przekażą dobre nawyki dalej.


Gdzie kupować używane puzzle?

Najprostszą odpowiedzią jest: wszędzie. Wszędzie, gdzie kupujesz też inne produkty - nowe i używane. Platformy typu OLX, Vinted, Allegro/Allegro Lokalnie, zawierają tysiące ogłoszeń. Bardzo łatwo znajdziesz oferty, które wymieniłem w tym tekście, czyli te, które zawierają wszystkie niezbędne informacje, również o brakach, wadach, uszkodzeniach. Będą również te zupełnie bez opisu.

Ja najczęściej zaczynam na którejś z kilku fejsbukowych grup. Jestem w tych ogólnopolskich, ale również bardziej lokalnych (w moim przypadku: Warszawa i okolice). Wystarczy, że wpiszesz "puzzle wymiana sprzedaż" lub "puzzle używane" i podobne hasła, a zobaczysz kilkanaście grup. W większości z nich, zobaczysz po kilka postów dziennie. Łatwo sprawdzisz autorkę/autora postu (o czym pisałem wyżej), jej/jego aktywność w tej grupie. Zapewniam, że komentujący pamiętają mniej uczciwych lub po prostu nieco niechlujnych sprzedawców.

Finalnie i tak zapewne trafisz na wspomniane platformy, gdzie skieruje Cię link do prywatnej aukcji - zatem nie musisz się martwić o sposoby dostawy i bezpieczeństwo transakcji, bo nie będzie to Twoją odpowiedzialnością. Z racji częstych promocji na niższe koszty wysyłki, jest to coraz popularniejsze i oczywiście bardzo wygodne.

Nie zapominajmy o często najmniej docenianym źródle prawdziwych puzzlowych perełek. To wszelkiego rodzaju wyprzedaże garażowe, "pchle targi", eventy. Przed nami ciepły sezon - z pewnością tego rodzaju wydarzeń nie zabraknie również w Twojej okolicy. Oczywiście, jest to wariant bardziej dla koneserów, osób z wyrobionym gustem, ale na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Tutaj dochodzi element "zdobyczy", trofeum, bo jadąc na takie nieformalne "targowisko" raczej nie wiemy, czego się spodziewać. W tym przypadku jednak najlepszym argumentem może być cena, bo raczej nie będziemy mogli liczyć na historię towaru lub prawdziwą informację nt. kompletności układanki.


Moje zakupy używanych puzzli

Od listopada 2024 r. kupiłem ok. 60 opakowań używanych puzzli, ułożyłem połowę (w większości to 1000 lub 1500 elementów). Tylko raz trafiłem na puzzle z jednym brakiem, ale - jak opisywałem wcześniej - mocno prawdopodobne, że to ja byłem sprawcą zgubienia puzzla. Kilkukrotnie kupiłem zupełnie nowe puzzle w cenie 10 PLN. Znalazłem prawdziwe perełki retro, kupowałem również "używki", które jeszcze figurują jako składowe nowych serii producentów. Czasami dzięki ogłoszeniom odkrywałem promocje na NOWE i TAŃSZE puzzle w sklepach typu Auchan, Selgros, Media Expert, Empik i wiele innych.

Tak jak Ty, nie lubię przepłacać. Ale nie rzucajmy się na mega atrakcyjne ogłoszenia, nie ignorujmy też tych ze skąpym opisem i gorszymi zdjęciami. Powyżej opisałem ogólne wrażenia, nie są to wytyczne i wszędzie znajdziesz wyjątki. Do transakcji zawsze potrzebny jest choćby minimalny kredyt zaufania, a to oznacza, że każda jest też obarczona jakimś ryzykiem.

1000 Lake Vermilion, Canada (Cherry Pazzi) - LINK

Osobiście jestem zachwycony tym, jak to funkcjonuje, co można dostać, jakich ludzi poznać. Współpraca i kontakt są naprawdę na dobrym poziomie, nie jest to wszak hobby dla wszystkich. Puzzle znowu zyskują na popularności, są odpowiedzią na wiele trosk naszych czasów - ale o tym już w innym tekście, wkrótce!

Mam nadzieję, że pomogłem Ci nabrać nieco pewności w poruszaniu się w świecie zakupów puzzli używanych. Może coś podpowiedziałem, może otworzyłem inną perspektywę, może w jakimś aspekcie znaleźliście dzięki mnie...brakującego puzzla. Jeśli czujesz, że pominąłem coś istotnego albo chcesz rozwinąć któryś z wątków - koniecznie daj znać. Złapiesz mnie tutaj, możesz napisać maila, komentarz albo odwiedzić mnie na Instagramie: 022puzzle.


A może puzzle pożyczyć? Aukcje charytatywne

Układając puzzle, możesz też pomóc dzieciakom, zwierzakom lub wspomóc inne podobne inicjatywy. Bez trudu znajdziesz grupy, w których dochód ze sprzedaży puzzli (wystawianych w formie aukcji) przeznaczony jest na wskazany cel charytatywny. Są również akcje pożyczania puzzli, które przemierzają cały nasz kraj - a kartka (lub nawet książeczka) z wpisami ludzi, którzy je ułożyli, jest czymś magicznym w dzisiejszym zdigitalizowanym świecie.

Udanych zakupów i wspaniałego czasu!
Przemysław Klajbor

Tekst autorski, stworzony bez użycia generatorów. Tekst nie jest sponsorowany, nie mam żadnych korzyści wynikających z jego publikacji. Nazwy wymienionych firm/platform zakupowych wymienione są jako przykłady. Nie konsultowałem użycia nazw firm, marek, nie pobieram z tego tytułu żadnych korzyści. Jestem autorem i właścicielem zdjęć użytych w tekście. Screen użyty za zgodą publikującej go osoby.

20250328

1000 Villajoyosa, Alicante (Action)

Drugie podejście do puzzli Action (niedawno gościliśmy w Londynie - LINK). Tym razem był to sprint, wątpliwości zabrakło, a obrazek znajdzie się w polecanych tym, którzy na co dzień preferują inne wzory lub zaczynają z "tysięcznikami".

 

Podobne wrażenia, różne wrażenia

Ostatnio narzekałem na luz, zatem z zaciekawieniem sięgnąłem po pierwsze elementy. I okazało się, że jest...bardzo dobrze! Podobnie jak w przypadku z Londynem, to kolejne używane wcześniej puzzle. Jednak widocznie nie to jest czynnikiem decydującym o luzach w Action. To po prostu znacznie lepszy produkt w porównaniu do obrazka z angielską stolicą.

 

Co układamy?

Jesteśmy w urokliwej miejscowości południowej Hiszpanii - Villajoyosa, choć z jakichś powodów również w tym wypadku producent tym się przesadnie nie chwali. Ok, w ogóle się nie chwali albo nie udała mi się korekcja wzroku, choć wydaje mi się, że uważnie przestudiowałem pudełko z każdej strony.

 




Puzzle dla wszystkich!

Nie trzeba uważniej rozkładać na czynniki pierwsze tego obrazu, żeby zauważyć, że przy podstawowym nawet sortowaniu, praca nie będzie tu większym wyzwaniem. I tak też było. Mogę je dodać do kilku układanek, przy których można ćwiczyć kompletowanie puzzli na czas. Zaznaczę, że był to przyjemny czas i miła niespodzianka po układanym przeze mnie (i wspomnianym wyżej) Londynie.

Z tego powodu śmiało mogę je polecić początkującym, zaciekawionym, ale mniej doświadczonym i oczywiście wszystkim tym, którym widok przypadł do gustu. A że fanów kadru nie brakuje, wiemy doskonale, bo zajął się nim m.in. Ravensburger.

 

20250327

1000 Malbork Castle, Poland (Castorland)

Ponowne odwiedziny w Malborku - moją poprzednią relację znajdziecie TUTAJ. Tym razem w podróż zabrałem ze sobą Castorland. I była to wycieczka udana. Biorąc pod uwagę ostatnie przygody w Dreźnie (o czym było z kolei TUTAJ), wyprawa była wręcz przefantastyczna!

 


 

Malbork!

Jeden z polskich turystycznych punktów obowiązkowych! Przyznam się, że do tej pory samego zamku nie zwiedziłem, a mijałem go wręcz regularnie z okien pociągu. Szczególnie w kresie, gdy Warszawę zamieniłem na Gdynię. Zawsze ten widok zwiastował powitanie lub pożegnanie północy. Nie ukrywam, układając zamek w Malborku, wrócił "moralniak" i chęć jak najszybszych odwiedzin.
 
Kogo z Was widzę będąc w okolicy?
 
Poprzednie puzzle były w formacie panoramy i chciałem wtedy zapolować a obrazek w klasycznych proporcjach. Tak też się stało, a Castorland zwiastował, że jakościowych problemów raczej spodziewać się nie powinienem.
 

Bez ramki, bez problemu

Ponownie pomijam etap ramki, jawi mi się obecnie to jako...strata czasu i najmniej efektywna część układania. Szybko się człowiekowi zmienia ;) Ale oczywiście nie oznacza to, że za chwilę stare przyzwyczajenia wrócą. Póki co, zaczynam jak ostatnio - puzzle na biurko i pierwsze szybkie, ogólne sortowanie po najbardziej zbiorczych częściach - woda, niebo, reszta. Do tego łączniki pomiędzy głównym obiektem i niebem.
 
Ostatnie zdjęcie nieprzypadkowo do góry nogami. Operowałem z drugiej części biurka, walcząc z niebem, którego fragmenty nie były czasem jednoznaczne do przypasowania do "rejonu" nieba tej układanki.
 

Puzzle a kebab

Czas na zdanie o samych puzzlach. Mam bezpośrednie porównanie używanych puzzli King do "używek" Castorland. Myślę, że opisywany tutaj obraz zagości jeszcze na wielu stołach czy biurkach. I przy minimalnym nawet szacunku czy ostrożności, nadal nie zgubi ani koloru, ani się nie rozwarstwi, nadal będzie dobrze spasowany. 
 
Puzzle tej firmy - oczywiście te, które miałem okazję układać - zawsze można ocenić minimum na czwórkę. To taki puzzlowy Kebab King. Lub inna sieciówka z popularnym w Polsce daniem. Wiesz, że to nie jest jakieś super pyszne, "KRAFTOWE", a składniki niczym się nie wyróżniają, choć nie można się do nich przyczepić. Ale masz gwarancję, że się najesz, nawet będzie smakować i nie nastąpi po nim niechciana rewolucja.
 
Malbork Castorlandu był świetnym, pełnowartościowym daniem po ostatniej przygodzie z Dreznem produkcji Kinga. Najadłem się, smak jest, czuję się dobrze, natomiast na kolejny obiad wybiorę coś innego.
 

 

PS.

Zajrzyjcie też do pozostałych układanek z Polską jako głównym motywem (:

 


20250325

1000 Old Town at Elbe River, Dresden, Germany (King)

Ostatnio chyba przesłodziłem chwaląc Cherry Pazzi (obrazek znajdziesz tutaj - LINK), bo dzisiaj mój kolejny debiut, ale już zdecydowanie mniej słodki... Tym razem na biurko gościłem produkt marki King. Biorę poprawkę na fakt, iż to używany produkt, ale znacznie odbiegał jakością od niemal wszystkich testowanych przeze mnie wcześniej producentów.

 

Nic nie zwiastowało specjalnie negatywnego odbioru, doświadczenia. Obrazek naturalny, widok na miasto. Bez udziwnień w postaci zniekształcających filtrów oraz "naturalnie" wyglądających trzech burz, dwóch księżyców, pięciu tęczy i tornada. Coś w sam raz dla mnie!

Puzzlowe wyjście ze strefy komfortu

Zanim opisywany obraz przetestował moją cierpliwość, postanowiłem zacząć nieco inaczej niż zwykle. Cała zawartość wylądowała na biurku, następnie rozdzieliłem elementy na te przedstawiające niebo, wodę, łączniki krajobrazu z niebem oraz resztę. I to był strzał w dziesiątkę, bo...właściwie ramka to spora strata czasu, a przy części puzzli, które lubię najbardziej, i tak ułoży się "sama". Dodatkowo, nie ograniczam sobie mimo wszystko niewielkiej powierzchni biurka. Win-win, szybciej i wygodniej.


Miłe złego początki

Szybko dało się zauważyć, że puzzle są cienkie, lekkie. Ponieważ układałem "używki", oczywiście miało to też wpływ na jakość niewielkiej na szczęście części części elementów. To akurat mnie dziwić nie mogło. Ale im bliżej ukończenia, "zamknięcia" danej "strefy" (np. większej części wody czy nieba), wychodziły problemy z dopasowaniem. Niestety, niektóre elementy pasowały w kilka miejsc, co więcej, łączyły się "prawidłowo" z więcej niż tylko jednym puzzlem. Czasami rozbijałem całe sekwencje, fragmenty z kilkunastu elementów, by dojść, że można to złożyć zupełnie inaczej. Z czymś takim spotykam się po raz pierwszy. Mieliście takie doświadczenia z puzzlami King? To wyjątek?


Co o tym sądzić?

Ułożyłem, ale przyznam, że trochę ten obraz mnie zmęczył. I wyjątkowo, bo tym razem w puzzlowo niefajny sposób. Oczywiście spojrzenie już biega po półkach i innych miejscach, w których upchnąłem czekające swojej kolejności układanki, żeby szybko wrócić na właściwe tory. Mam też jeszcze jeden produkt firmy King, ale chyba nieco spadł w rankingu priorytetów...

Do Kinga na pewno wrócę, bo zupełnie irracjonalne byłoby wyrabianie sobie opinii na jednej i to używanej układance, ale z pewnością podejdę do nich nieco sceptycznie. Wolę zaskoczenie in plus!



20250323

1000 Lake Vermilion, Canada (CherryPazzi)

To moja pierwsza styczność z puzzlami od CherryPazzi. Świetne wrażenie zrobiły już po otwarciu - prawdziwą przyjemność stanowił sam dotyk świetnej jakości elementów - "zwarte", pięknie zadrukowane. Bez rozwarstwień, mimo że byłem drugim układającym ten obrazek. Wiedząc jednak, że czasem szybko przychodził tzw. zimny prysznic, wolałem wstrzymać się z zachwytami do samego układania.


Vermilion Lakes czy Lake Vermilion? Kanada czy...Minnesota?

Ok, wiecie już, że ze mną tak łatwo nie ma i czasem wpadnie nam dodatkowy wątek, luźno związany z danym obrazkiem. Tu będzie związany jak najbardziej, bo dotyczy samego podpisu i zdjęcia. Lubię wiedzieć również to, co układam, dlaczego, od kogo, etc. A już szczególnie tyczy się to zagadnień geograficznych, które po prostu uwielbiam. Otóż wygląda na to, że zanim przejdę do opisu naprawdę świetnego produktu, wyrazić muszę swoją wątpliwość co do podpisu do przedstawionego nam przez polskiego producenta dzieła.

Będąc nad Lake Vermilion (Jeziorem Vermilion) raczej byśmy nie mogli sfotografować takich pięknych gór, ani... ani żadnych gór. Bylibyśmy na nizinie, w rejonie Wielkich Jezior (ok. 100 km do jez. Superior). Do tego nie w Kanadzie, a...w amerykańskiej Minnesocie. Choć do Kanady faktycznie niedaleko, bo jeszcze mniej niż do brzegu najbardziej na zachód wysuniętego spośród piątki wielkich jezior.

Układamy zaś widok znad Vermilion Lakes, skąd spoglądamy na Mount Rundle i Sulphur Mountain, szczyty kanadyjskich Gór Skalistych. Jesteśmy zatem niemal dokładnie 2000 km dalej.

Krakowskim targiem, może po prostu jesteśmy w Kanadzie, w stanie Minnesota.

 

Puzzle idealne?

Wracamy teraz już do samych fajnych rzeczy związanych z moimi wrażeniami z pierwszej w życiu sesji nad CherryPazzi. Wspomniałem na wstępie tego wpisu o dotyku; nie będąc ekspertem w poligrafii, powierzchnia elementu przypomina mi papier kredowy (a może po prostu to jest jakaś jego odmiana). 

W każdym razie, nie ukrywam, iż czekałem na sprawdzenie tego cuda w akcji i nie zawiodłem się. Świetnie połączone elementy, wszystko idealnie spasowane. Tworzony obraz stanowi faktycznie wizualnie całość, nie miałem żadnej sytuacji, że coś pasowało do kilku elementów lub miałem wątpliwości co do włożenia puzzla w dane miejsce. Nic z tych rzeczy!




Popołudnie w górach

Nie śpiesząc się, z przyjemnością poświęciłem kilka godzin niedzielnego popołudnia i wszystko było gotowe. Nie ukrywam, że czuję niedosyt, bo układało się to świetnie. Próbuję znaleźć jakiś haczyk, celowo, z premedytacją - właśnie dlatego, że to mój debiut z tą marką. A jeśli chodzi o mój gust - wieeeele innych układanek niegdyś przeze mnie skończonych mogłoby być tej jakości. Z dobrych dla mnie newsów, w kolejce do układania mam jeszcze coś z tej stajni i do tego tym razem to zupełnie nowe, nieotwierane puzzle. Na pewno je tu wkrótce zobaczycie!