Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nature. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nature. Pokaż wszystkie posty

20260421

1000 Zinalrothorn, Wallis, Switzerland (Castorland)

Wracamy w Alpy! Dzisiaj lądujemy w Szwajcarii, w kantonie Wallis. Takie widoki warte są wszystkich pieniędzy, a że o tym doskonale wiedzą nasi szwajcarscy gospodarze, jeszcze chętniej (i bardziej sumiennie...) podziwiamy takie kadry.


Na szczęście w erze tak rozwiniętych i dostępnych map (czy to jeszcze "mapy"?), można zobaczyć naprawdę dużo i we własnym telefonie lub komputerze. Wszystko w cenie naszego abonamentu za internet, o ile znajdziemy moment pomiędzy wszystkimi "pilnymi" rzeczami w milionie aplikacji i obejrzymy już memy i kotki.

Ja również taką podróż odbyłem i znalezienie szacunkowego miejsca tego kadru przyniosło jak zwykle wiele wrażeń. Nie po raz pierwszy Wam też to polecam. Na znakomitym obrazie Castorland widzimy szczyt Zinalrothorn (4221 m n.p.m.), po prawej - Besso (3667 m n.p.m.). Nazwa szczytu pochodzi od nazwy wioski, z której prawdopodobnie patrzymy na oba szczyty - Zinal. Ciekawostką jest to, że bliżej szczytu znajdują się inne wioski, ale widocznie ze względu na lokalne zawiłości zdecydowano się jednak na "uhonorowanie" właśnie Zinal. 






Czas skupić się na samych puzzlach. A te były oczywiście rewelacyjne - układało się je błyskawicznie. Stara dobra jakość Castorów - tak pomocna i widoczna właśnie przy "widoczkach". Spore elementy, świetne kolory i oczywiście idealne dopasowanie, tego robić się nie da lepiej, a jeśli już - to chyba kwestia gustu.

Sposobów na to cudo jest pewnie sporo, ja zadziałałem standardowo dla tego typu prac, grupując odkryte puzzle. Nie na siłę, nie wszystkie na raz, robiąc sobie przerwy akurat na to, co dosłownie samo się nawinęło do spasowania. Oczywiście, nie ma mowy tutaj o biciu czasowych rekordów, ale ciągle było coś do zrobienia, ciągle coś się dokładało, trudno o jakieś przestoje.

Całość oceniam bardzo wysoko, Castory (a tu już chyba retro Castory) to absolutnie czysta przyjemność, mimo układania "używek". Polecam wszystkim, również na co dzień mniej zainteresowanym "widoczkami" i bardziej realnymi motywami, czy jak tu - zdjęciami.

A przy okazji zapraszam do poprzednich szwajcarskich puzzlowych zdobyczy:

- 1500 Lake Oeschinen, Alps, Switzerland (Trefl)

1000 Lavertezzo / Switzerland (Schmidt)

2000 Alpy latem (Trefl)



20260320

1500 Lake Oeschinen, Alps, Switzerland (Trefl)

Jakie życie po ułożeniu 6000 (LINK)? Jest! I wbrew pozorom, ułożenie raptem 1500 elementów od Trefl wcale nie przyszło tak łatwo, jak mogło się wydawać. Dzisiaj wybieramy się do Szwajcarii i po wspomnianej podróży dookoła świata, odpoczywamy nad Jeziorem Oeschinen.


Wybór padł na chyba wszystkim dobrze znane 1500 od Trefl: Jezioro Oeschinen (niem. Oeschinensee). Można powiedzieć, że to typowy treflowy "górski widoczek". Nie szczędzi się tu na podkręcaniu do granic możliwości kolorów, szaleństw z niebem, kolorem wody i oczywiście zielenią. Mimo wszystko, jest to ze sobą...spójne. I jest to coś zgrabnie wypośrodkowane pomiędzy zdjęciem, grafiką, a po prostu przyjemnym obrazkiem.






O ile układanie przebiegało raczej sprawnie, to niezłym wyzwaniem była warstwa drzew. To o tyle ciekawe, że jak przypatrzymy się obrazowi, to w pełni "leśna" część nie stanowi nawet ćwiartki całości. 

Ale zanim przejdę do podsumowania, chętnie wkleję zdjęcie pudełka, w którym to dobro do mnie trafiło. Nie oczekuję przy używanych puzzlach stanu "igła", ale przyznam, że od czasu do czasu poprzedni właściciele/układający potrafią zaskoczyć. Dziury były na tyle duże, że nie tak przecież małe elementy Trefl 1500 miały szansę na pozapudełkową "emigrację". Na szczęście okazało się, że braków nie było. A pudełko jest już wyczyszczone i solidnie zaklejone.


To było zmierzenie się z dawno upatrzonym kompletem puzzli. I okazało się, że nie było tak łatwo. Wspomniane drzewa wyraźnie spowolniły tempo układania całości, ale też dołożyły sporo do końcowej satysfakcji. Puzzle polecam bez ograniczeń wiekowych, o ile oczywiście ktoś wykazuje zainteresowanie przedstawionym motywem - a ten, mimo szaleństw grafika/edytującego, jest w swoim szaleństwie spójny.



PS. Zapraszam do obejrzenia wcześniej układanych motywów ze Szwajcarią w tle:

20260217

1000 Neuschwanstein Castle, Germany - Photo Odyssey (Trefl)

Neuschwanstein układam po raz trzeci, ale tylko raz to udokumentowałem, zatem niech się liczy jako...drugi. Raz i dwa to trzy, "a trzy oznacza tajemnicę" - jak mawia pewien filmowy polski superklasyk. Zanim przejdziemy do opisu produktu Trefl, zapraszam zatem do zerknięcia na poprzednią układaną przeze mnie wersję - "1000 Neuschwanstein Castle (Ambassador)" [LINK].


Sam obrazek to część serii "Photo Odyssey" i choć nie znam założeń jej pomysłodawców, zdaje się, że to mniej lub bardziej fotograficzne "wariacje na temat...". Rozumiem przez to luźniejsze podejście do edycji zdjęć, szczególnie pod kątem barw. Rozumiem i nie krytykuję, choć tu opcje w edytorze zdjęć dociśnięte mocniej niż polski przedsiębiorca przez skarbówkę.







Ok, układamy! Tu już dużo przyjemniej. Na pewno w porównaniu do puzzli Ambassador, przywołanych wraz z linkiem na początku wpisu. Dodatkowym plusem takich barw jest fakt, że nie trzeba specjalnie martwić się naszym zimowym światłem (lub czymś na jego kształt w polskich zimowych miesiącach).



Puzzle dobrze spasowane, a wrażenia mam naprawdę pozytywne. A to ważne, bo "nojszfansztajnów" na półce jeszcze kilka - w tym dość duże, w tym Trefl - zatem nie chciałbym się jakkolwiek do tego obiektu zniechęcić. Szczególnie, że sam obiekt uwielbiam!

Polecam wszystkim, może oszczędźmy najmłodszych, ale chyba dla wszystkich innych - niezależnie od puzzlowjego stażu i zacięcia - obraz jest jak najbardziej "robialny". Dla puzzlowych wyjadaczy będzie to raczej szybki przerywnik w innych projektach.



20260214

1000 The Dolomites (Ravensburger)

Wracamy w Dolomity! Jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoków krainy miliona rozpoznawalnych widoków. Tym razem alpejską scenerię przedstawia nam Ravensburger i już wiadomo, że to doskonały wybór.


Świat na zdjęciach może wyglądać nieco inaczej, zwykle w zamierzeniu ładniej, ale akurat tutaj zbyt wielu przekłamań nie ma. Jezioro rzeczywiście słynie ze swoich kolorów (zarówno oglądanych z perspektywy pieszego jak i podwodnej). To, co może nieco mylić, to fakt, że to raczej...jeziorko (Lago di Carezza), a dotarcie nie musi być rezultatem długiej wędrówki alpejskimi ścieżkami, bo podobny kadr można "ustrzelić" z samochodu. 

Tak, dokładnie, widok, który oglądacie to właśnie perspektywa z drogi (lub maksymalnie kilku metrów od niej). Jesteśmy w północnych Włoszech, w prowincji Południowy Tyrol, w gminie Welschnofen. I podziwiamy słynny masyw Latemar. 





Jeśli patrzycie na te puzzle i wydają się Wam proste ze względu na jasny podział "stref" do układania, to...macie 100% racji. Można tu wymienić kilka miejsc, gdzie pracy może jest nieco więcej, ale to nadal szybka robota.

I tutaj chyba można poruszyć już standardową u mnie rekomendację na koniec. Tak, to puzzle dla wszystkich, o ile młodszych adeptów "sztuki puzzlarskiej" zainteresuje obrazek. I o ile tych starszych również - ale to właśnie świetny materiał dla tych niezdecydowanych albo chcących spróbować czegoś z "widoczkami". Polecam!



20260206

600 Church Marterle, Carinthia, Austria (Castorland)

Kameralny Wallfahrtskirche Marterle jest położony na wysokości 1861 m. n.p.m., Dodajmy, że to Alpy, południowa Austria, dokładniej kraj związkowy Carinthia, którego stolica to Klagenfurt i... I już chyba wiemy, o jakich widokach i wrażeniach mówimy. To cudo znajduje się w gminie Rangersdorf (Wenneberg).


Po prostu spójrzcie, link do map Google z poziomu uliczki przy tym obiekcie (LINK). Marterle to przydrożny drewniany krzyż lub mała kapliczka. Miejsce właśnie takiej kapliczki zajął na początku XX w. przedstawiony na obrazku kościół. I stał się chyba najsłynniejszym "Marterle", szczególnie wobec rodzącej się popularności Alp i turystyki górskiej ogólnie. 






A dla mnie dodatkowa ciekawostka, bo były to moje pierwsze Castorlandowe 600. Kolory, sposób dopasowania, frajda ta sama!

Oczywiście, nie jest to wyzwanie dużego poziomu. Ale...! Jako tradycyjną już "polecajkę" na koniec, zdecydowanie polecam ten obrazek każdemu, kto nie jest przekonany do krajobrazów, realistycznych motywów, chciałby spróbować, a jednocześnie niekoniecznie od razu od 1000. To będzie znakomity wybór, polecam! (:

PS a jeśli zapałacie miłością do alpejskich scenerii w wersji Castorland, zajrzyjcie do niedawno układanej przeze mnie "Pocztówki z Hallstatt (1000)" (LINK), która pokazuje to piękne miasteczko z dość nietypowej (puzzlowo) perspektywy.




20260125

1500 Le Lot a Saint-Cirq-Lapopie (Orli Puzzle)

"1500 Le Lot a Saint-Cirq-Lapopie (Images de France d'après l'émission Altitude 10000 d'Alain Jérome et Pierre Vignal)", dokładniej rzecz biorąc i kronikarskim obowiązkiem.

Czyli Lot (widoczna rzeka, ale też nazwa całego departamentu nr 46, Oksytania), miejscowość Saint-Cirq-Lapopie (kilkuset mieszkańców) w ujęciu wspomnianych wyżej panów. Choć trudno się tego domyśleć po przedstawionym zdjęciu, to jedna z najbardziej urokliwych miejscowości tego rejonu Francji (dla uproszczenia: południowy wschód). Niemal całe miasteczko to żywe muzeum. Należy do organizacji "Les Plus Beaux Villages de France" zrzeszającej niemal 200 miejsc z całego kraju - tych najpopularniejszych i najpiękniejszych. Saint-Cirq-Lapopie do tej pory wygrywa różne nagrody i wyróżnienia, jest jednym z najbardziej obleganych turystycznie miejsc Francji.

Puzzle bardzo wymagające. Zaryzykuję stwierdzenie, że wręcz na granicy jakiejkolwiek przyjemności - zdecydowanie bardziej wyzwanie niż relaks. Ogromna satysfakcja i deklaracja "nigdy więcej" (oczywiście tak na miesiąc-dwa "nigdy więcej").





Ilość czasu poświęconego na ułożenie tego dzieła pozwoliła na wiele przemyśleń co do tego, jak to wszystko opiszę. I zapewniam, że tyle ironii, sarkazmu, złorzeczenia, przeklinania pod nosem, wezwań do świętych wszystkich możliwych wierzeń, jak i refleksji nad samym sobą, nie miewa się nawet w kolejce na poczcie (lub na infolinii).









Skąd? Puzzle zobaczyłem na fb, udało mi się wyprzedzić innych chętnych i krótko później mogłem odebrać je osobiście od...dość zrezygnowanych właścicieli. Już samo pudełko z wyblakłym obrazkiem krzyczało, że muszę spróbować. Dotychczasowi posiadacze tego skarbu nie chcieli kontynuować i szybko zrozumiałem dlaczego. Ale zanim do tego przejdę, sam też zdążyłem nieco poszperać w necie nt. bądź co bądź ciekawego zjawiska, które wpadło mi w ręce.








Otóż okazało się, że informacji w internecie jest niewiele, żeby nie powiedzieć...zero. Od faktycznego zera jednak kazał odskoczyć nam pewien bardzo jasny punkt - znalazłem je w kilku postach na Flickr [LINK]. I co ciekawe, to dokładnie ten sam egzemplarz, z którym miałem przyjemność (?) mierzyć się teraz osobiście. Opis kilku zdjęć zgadza się z tym, czego sam doświadczyłem. I tu już przejdę to własnych spostrzeżeń, które były poruszone również na Flickr. 



Niech Was nie zwiedzie jakość ukazana na niektórych z poniższych zdjęć. Po pierwsze: nasze telefony (które same sobie poprawią to i owo), po drugie: kapryśne światło zimą (plus jego mix ze światłem w pomieszczeniach). Niektóre zdjęcia są nieco przyciemnione lub rozjaśnione, ale to ze względu na chęć osiągnięcia jakiejś spójności poniższego contentu. Ale dlaczego tyle o samych zdjęciach? Puzzle są już zdecydowanie na granicy używalności i zaryzykuję stwierdzenie, że ostatnie lata to znaczny regres ich formy. Post z Flickr pochodzi z 2019 (już wtedy układająca zwracała uwagę na te same trudności), a po drodze układanka zaliczyła minimum jeden dodatkowy dach nad pudełkiem. Są wyblakłe, w wielu miejscach możecie zapomnieć o sortowaniu wg kolorów. Sprowadza się to do ciemne-jasne, ale "ciemne" są wyblakłe i dość...jasne, a te "jasne" są już...mało jasne. Jak i wszystko tutaj było zresztą mało jasne :p

Ponadto, sama zawartość elementów często jest bardzo rozmyta, dopiero po ułożeniu kilku sąsiadujących części widać jakiś "sens" naszej ostatniej aktywności w danym obszarze. To i tak nie kończy zmagań - docieramy bowiem do kolejnego aspektu. Niektóre pasują do siebie idealnie, inne luźno, a jeszcze inne chętnie "łączą się" ze wszystkim wokół. Samo zdjęcie jest nieostre, za to nieostre równo po całości. Cóż, to zdjęcie lotnicze sprzed wielu lat, naniesione zupełnie inną techniką do druku. Pewnie też przez firmę, dla której robienie puzzli nie było wiodącym źródłem dochodu. Na koniec dodajmy sobie wiek i mamy gotowy przepis na katastrofę.


To jakie plusy? To prawdopodobnie najbardziej satysfakcjonujący obraz, który ułożyłem. Może inaczej. Może nie sam obraz, ale praca nad nim i świadomość, ileż "NIE" trzeba było tu pokonać. Kilka trudnych wzorów, większych formatów, dziwnych produktów już za mną, ale to było coś zupełnie innego, inny wymiar, puzzlowe wyzwanie, którego do tej pory nie znałem. Niektóre puzzle producenci lubią opatrzeć przymiotnikiem "niemożliwe" (impossible), ale wszystkie dotychczasowe mogą być przy tych jedynie rozgrzewką lub wręcz niewinnym żartem.

A po co? Bo każdy zajawkowicz trafia w końcu na coś z duszą. Nie oznacza to, że dotychczasowe układane dzieła jej nie miały. Ale tu aż czujesz, że chcesz i musisz. I musisz, bo chcesz. Te wyblakłości, szarości, rozmycie, zmęczenie materiału, ale też sam wiek. Nawet zapach! To, że ma się produkt niszowy, że tyle przetrwał, że prawdopodobnie samo pudełko odwiedziło już kawał kontynentu. To była puzzlowa przygoda, wyzwanie, które na długo pozostanie w pamięci, tym z większą dumą prezentuję ją Wam tu, na blogu/forum.

Wspomniałem na wstępie o "granicy" przyjemności. Oczywiście, nie ma możliwości, żebym w ogóle poszedł myślami w kierunku "żałuję, że się poznaliśmy". Ale myślę, że wiele osób podobne puzzle odstawi i jest to...dobre. Umiejętność rozgraniczenia, co jest fajne, a co męczy. Co jest już przesadą, co jest "sztuką dla sztuki". To bardzo cenna umiejętność, szacunek do czasu i samego siebie. Nie za poważnie? Absolutnie nie, bo mówimy tu o długich godzinach, które chcesz wysupłać, żeby skończyć wyzwanie. 

I tak też zakończę tę myśl. To było wyzwanie, - nie "casual" układanie dla posegregowania myśli, odskoczni, wyciszenia się. Spodziewałem się tego po zobaczeniu puzzli w necie, potem na żywo - pudełka. W co "wdepnąłem" zrozumiałem po jego otwarciu, a po wysypaniu zawartości już wiedziałem...