Polska umie w puzzle! I nie chodzi tylko o naszą mistrzynię świata, ale mamy, co pokazać - również na puzzlowych obrazkach. Dzisiaj jeden z najbardziej znanych polskich zamków yyy pałaców!
20260402
1500 Moszna Castle, Poland (Castorland)
20260320
1500 Lake Oeschinen, Alps, Switzerland (Trefl)
Jakie życie po ułożeniu 6000 (LINK)? Jest! I wbrew pozorom, ułożenie raptem 1500 elementów od Trefl wcale nie przyszło tak łatwo, jak mogło się wydawać. Dzisiaj wybieramy się do Szwajcarii i po wspomnianej podróży dookoła świata, odpoczywamy nad Jeziorem Oeschinen.
O ile układanie przebiegało raczej sprawnie, to niezłym wyzwaniem była warstwa drzew. To o tyle ciekawe, że jak przypatrzymy się obrazowi, to w pełni "leśna" część nie stanowi nawet ćwiartki całości.
20260306
1500 Odessa Opera House, Ukraine (Castorland)
Choć kolejny raz z Castorlandem udałem się za wschodnią granicę, tym razem było "jakby" lżej. Po raz pierwszy puzzlowa wycieczka zaprowadziła mnie do Ukrainy, a konkretnie trafiamy do Odessy.
20260125
1500 Le Lot a Saint-Cirq-Lapopie (Orli Puzzle)
"1500 Le Lot a Saint-Cirq-Lapopie (Images de France d'après l'émission Altitude 10000 d'Alain Jérome et Pierre Vignal)", dokładniej rzecz biorąc i kronikarskim obowiązkiem.
Czyli Lot (widoczna rzeka, ale też nazwa całego departamentu nr 46, Oksytania), miejscowość Saint-Cirq-Lapopie (kilkuset mieszkańców) w ujęciu wspomnianych wyżej panów. Choć trudno się tego domyśleć po przedstawionym zdjęciu, to jedna z najbardziej urokliwych miejscowości tego rejonu Francji (dla uproszczenia: południowy wschód). Niemal całe miasteczko to żywe muzeum. Należy do organizacji "Les Plus Beaux Villages de France" zrzeszającej niemal 200 miejsc z całego kraju - tych najpopularniejszych i najpiękniejszych. Saint-Cirq-Lapopie do tej pory wygrywa różne nagrody i wyróżnienia, jest jednym z najbardziej obleganych turystycznie miejsc Francji.
Puzzle bardzo wymagające. Zaryzykuję stwierdzenie, że wręcz na granicy jakiejkolwiek przyjemności - zdecydowanie bardziej wyzwanie niż relaks. Ogromna satysfakcja i deklaracja "nigdy więcej" (oczywiście tak na miesiąc-dwa "nigdy więcej").
Ilość czasu poświęconego na ułożenie tego dzieła pozwoliła na wiele przemyśleń co do tego, jak to wszystko opiszę. I zapewniam, że tyle ironii, sarkazmu, złorzeczenia, przeklinania pod nosem, wezwań do świętych wszystkich możliwych wierzeń, jak i refleksji nad samym sobą, nie miewa się nawet w kolejce na poczcie (lub na infolinii).
Niech Was nie zwiedzie jakość ukazana na niektórych z poniższych zdjęć. Po pierwsze: nasze telefony (które same sobie poprawią to i owo), po drugie: kapryśne światło zimą (plus jego mix ze światłem w pomieszczeniach). Niektóre zdjęcia są nieco przyciemnione lub rozjaśnione, ale to ze względu na chęć osiągnięcia jakiejś spójności poniższego contentu. Ale dlaczego tyle o samych zdjęciach? Puzzle są już zdecydowanie na granicy używalności i zaryzykuję stwierdzenie, że ostatnie lata to znaczny regres ich formy. Post z Flickr pochodzi z 2019 (już wtedy układająca zwracała uwagę na te same trudności), a po drodze układanka zaliczyła minimum jeden dodatkowy dach nad pudełkiem. Są wyblakłe, w wielu miejscach możecie zapomnieć o sortowaniu wg kolorów. Sprowadza się to do ciemne-jasne, ale "ciemne" są wyblakłe i dość...jasne, a te "jasne" są już...mało jasne. Jak i wszystko tutaj było zresztą mało jasne :p
Ponadto, sama zawartość elementów często jest bardzo rozmyta, dopiero po ułożeniu kilku sąsiadujących części widać jakiś "sens" naszej ostatniej aktywności w danym obszarze. To i tak nie kończy zmagań - docieramy bowiem do kolejnego aspektu. Niektóre pasują do siebie idealnie, inne luźno, a jeszcze inne chętnie "łączą się" ze wszystkim wokół. Samo zdjęcie jest nieostre, za to nieostre równo po całości. Cóż, to zdjęcie lotnicze sprzed wielu lat, naniesione zupełnie inną techniką do druku. Pewnie też przez firmę, dla której robienie puzzli nie było wiodącym źródłem dochodu. Na koniec dodajmy sobie wiek i mamy gotowy przepis na katastrofę.
To jakie plusy? To prawdopodobnie najbardziej satysfakcjonujący obraz, który ułożyłem. Może inaczej. Może nie sam obraz, ale praca nad nim i świadomość, ileż "NIE" trzeba było tu pokonać. Kilka trudnych wzorów, większych formatów, dziwnych produktów już za mną, ale to było coś zupełnie innego, inny wymiar, puzzlowe wyzwanie, którego do tej pory nie znałem. Niektóre puzzle producenci lubią opatrzeć przymiotnikiem "niemożliwe" (impossible), ale wszystkie dotychczasowe mogą być przy tych jedynie rozgrzewką lub wręcz niewinnym żartem.
A po co? Bo każdy zajawkowicz trafia w końcu na coś z duszą. Nie oznacza to, że dotychczasowe układane dzieła jej nie miały. Ale tu aż czujesz, że chcesz i musisz. I musisz, bo chcesz. Te wyblakłości, szarości, rozmycie, zmęczenie materiału, ale też sam wiek. Nawet zapach! To, że ma się produkt niszowy, że tyle przetrwał, że prawdopodobnie samo pudełko odwiedziło już kawał kontynentu. To była puzzlowa przygoda, wyzwanie, które na długo pozostanie w pamięci, tym z większą dumą prezentuję ją Wam tu, na blogu/forum.
Wspomniałem na wstępie o "granicy" przyjemności. Oczywiście, nie ma możliwości, żebym w ogóle poszedł myślami w kierunku "żałuję, że się poznaliśmy". Ale myślę, że wiele osób podobne puzzle odstawi i jest to...dobre. Umiejętność rozgraniczenia, co jest fajne, a co męczy. Co jest już przesadą, co jest "sztuką dla sztuki". To bardzo cenna umiejętność, szacunek do czasu i samego siebie. Nie za poważnie? Absolutnie nie, bo mówimy tu o długich godzinach, które chcesz wysupłać, żeby skończyć wyzwanie.
I tak też zakończę tę myśl. To było wyzwanie, - nie "casual" układanie dla posegregowania myśli, odskoczni, wyciszenia się. Spodziewałem się tego po zobaczeniu puzzli w necie, potem na żywo - pudełka. W co "wdepnąłem" zrozumiałem po jego otwarciu, a po wysypaniu zawartości już wiedziałem...





























































