Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1500. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1500. Pokaż wszystkie posty

20260402

1500 Moszna Castle, Poland (Castorland)

Polska umie w puzzle! I nie chodzi tylko o naszą mistrzynię świata, ale mamy, co pokazać - również na puzzlowych obrazkach. Dzisiaj jeden z najbardziej znanych polskich zamków yyy pałaców!


Zgadza się, przepiękny obiekt w Mosznej to pałac, choć jego monumentalność sprawia, że jest potocznie nazywany zamkiem. 365 pokoi, 99 wież i wieżyczek, a ślady budowy szacowane są na początek XIX wieku - konkretne wzmianki o budynku (w mniej więcej dzisiaj znanym nam kształcie) datuje się na 1845 r.






Puzzlowo to oczywiście znakomity produkt. Puzzlowy "realizm" i Castorland to połączenie wprost znakomite. Choć, mini-zaskoczenie, tym razem tak szybko jak zazwyczaj mi nie poszło z castorowym niebem. Niemniej, to więcej niż przyjemność - puzzle, polski producent, polski motyw, świetna jakość i nasz "eksportowy" obiekt.



Przyznam, że tym razem nie było mowy o jakimś wyścigu z czasem i nigdzie niespisywanymi własnymi  rekordami. Ba, był to dość wymagający obrazek. Ale nie było mowy o żadnych przestojach. To te puzzle, gdzie ciągle coś się dzieje i jeśli przez dłuższy moment nie idziesz z upatrzonym fragmentem do przodu, same wpadają elementy do budowania innej części obrazka.

Puzzle ze średnim poziomem trudności, chociaż oczywiście perspektywa zmierzenia się z polskim motywem motywuje jeszcze bardziej. Zdecydowanie polecam, a ja cieszę się, że w końcu "zamkowy" Pałac w Mosznej padł i moim łupem.



20260320

1500 Lake Oeschinen, Alps, Switzerland (Trefl)

Jakie życie po ułożeniu 6000 (LINK)? Jest! I wbrew pozorom, ułożenie raptem 1500 elementów od Trefl wcale nie przyszło tak łatwo, jak mogło się wydawać. Dzisiaj wybieramy się do Szwajcarii i po wspomnianej podróży dookoła świata, odpoczywamy nad Jeziorem Oeschinen.


Wybór padł na chyba wszystkim dobrze znane 1500 od Trefl: Jezioro Oeschinen (niem. Oeschinensee). Można powiedzieć, że to typowy treflowy "górski widoczek". Nie szczędzi się tu na podkręcaniu do granic możliwości kolorów, szaleństw z niebem, kolorem wody i oczywiście zielenią. Mimo wszystko, jest to ze sobą...spójne. I jest to coś zgrabnie wypośrodkowane pomiędzy zdjęciem, grafiką, a po prostu przyjemnym obrazkiem.






O ile układanie przebiegało raczej sprawnie, to niezłym wyzwaniem była warstwa drzew. To o tyle ciekawe, że jak przypatrzymy się obrazowi, to w pełni "leśna" część nie stanowi nawet ćwiartki całości. 

Ale zanim przejdę do podsumowania, chętnie wkleję zdjęcie pudełka, w którym to dobro do mnie trafiło. Nie oczekuję przy używanych puzzlach stanu "igła", ale przyznam, że od czasu do czasu poprzedni właściciele/układający potrafią zaskoczyć. Dziury były na tyle duże, że nie tak przecież małe elementy Trefl 1500 miały szansę na pozapudełkową "emigrację". Na szczęście okazało się, że braków nie było. A pudełko jest już wyczyszczone i solidnie zaklejone.


To było zmierzenie się z dawno upatrzonym kompletem puzzli. I okazało się, że nie było tak łatwo. Wspomniane drzewa wyraźnie spowolniły tempo układania całości, ale też dołożyły sporo do końcowej satysfakcji. Puzzle polecam bez ograniczeń wiekowych, o ile oczywiście ktoś wykazuje zainteresowanie przedstawionym motywem - a ten, mimo szaleństw grafika/edytującego, jest w swoim szaleństwie spójny.



PS. Zapraszam do obejrzenia wcześniej układanych motywów ze Szwajcarią w tle:

20260306

1500 Odessa Opera House, Ukraine (Castorland)

Choć kolejny raz z Castorlandem udałem się za wschodnią granicę, tym razem było "jakby" lżej. Po raz pierwszy puzzlowa wycieczka zaprowadziła mnie do Ukrainy, a konkretnie trafiamy do Odessy.


Budynek Teatru Opery i Baletu to jeden z symboli miasta. Mówi się, że mieszkańcy dowiedziawszy się kosztach wręcz zamarli, a potem zamarli ponownie, ale tym razem z podziwu - już po ukończeniu budowy. 

Swoje "trzy grosze" do historii obiektu dorzucili też nasi rodacy. Powstały w 1810 roku budynek niemal doszczętnie spłonął w 1873. Nowy, zaprojektowany przez duet wiedeńskich twórców budynek, otwarto w 1887 roku, a budową kierował polski architekt związany z Odessą - Feliks Gąsiorowski.

Obiekt przetrwał II wojnę światową (przez wszystkie dni nalotów był dodatkowo chroniony), ale wycofujący się niemieccy okupanci zaminowali budynek. Gdy wydawało się, że jego losy są przesądzone, okazało się, że instalację okupantów uszkodził, a jakże, Polak (Wiśniewski), przez co ta perełka architektury cieszy oko do dzisiaj. Po renowacji oddano go do użytku w 1960 roku.

Polskich, a może "polskich" wątków może być więcej, jeśli ktoś koniecznie będzie musiał zauważyć, że w środku zobaczymy popiersie m.in. Puszkina.







Szybko okazało się, że całość była dość wymagająca, więc spore i ciemne niebo zupełnie mnie nie odstraszało. Zarówno dół obrazu, jak i sam budynek, były dość trudne, bo mamy przed sobą układankę z bardzo małych elementów (jak to w wielu "castorkach"). 

Budynek "ruszył" dopiero po opatrzeniu się z elementami i mocniejszemu "wgryzieniu się" w dzieło. Wtedy rzeczywiście można było mówić o szybkim progresie, a może relatywnie szybkim - jak na całość drobnych wyzwań składających się na ten produkt.

Niebo zawierało kilka jaśniejszych plam i większą część z nich można było odseparować i częściowo ułożyć. Reszta? Cóż, musiałem się wspomóc sortowaniem po kształtach, ale potem - z racji mimo wszystko raczej niewielu pozostałych elementów - również sprawnie udało się dokończyć całość.






Czy polecam? Bardzo! Czy wszystkim? Zdecydowanie nie! To już mimo wszystko dla "koneserów". Puzzlowych widoków, miast, zwiedzania, architektury..
. Przyda się tu również szczypta cierpliwości. Zapewniam, że takie ujęcie przy tak małych elementach dostarczy wyzwań i przy układaniu tych - wydaje się - prostszych części obrazu.



20260125

1500 Le Lot a Saint-Cirq-Lapopie (Orli Puzzle)

"1500 Le Lot a Saint-Cirq-Lapopie (Images de France d'après l'émission Altitude 10000 d'Alain Jérome et Pierre Vignal)", dokładniej rzecz biorąc i kronikarskim obowiązkiem.

Czyli Lot (widoczna rzeka, ale też nazwa całego departamentu nr 46, Oksytania), miejscowość Saint-Cirq-Lapopie (kilkuset mieszkańców) w ujęciu wspomnianych wyżej panów. Choć trudno się tego domyśleć po przedstawionym zdjęciu, to jedna z najbardziej urokliwych miejscowości tego rejonu Francji (dla uproszczenia: południowy wschód). Niemal całe miasteczko to żywe muzeum. Należy do organizacji "Les Plus Beaux Villages de France" zrzeszającej niemal 200 miejsc z całego kraju - tych najpopularniejszych i najpiękniejszych. Saint-Cirq-Lapopie do tej pory wygrywa różne nagrody i wyróżnienia, jest jednym z najbardziej obleganych turystycznie miejsc Francji.

Puzzle bardzo wymagające. Zaryzykuję stwierdzenie, że wręcz na granicy jakiejkolwiek przyjemności - zdecydowanie bardziej wyzwanie niż relaks. Ogromna satysfakcja i deklaracja "nigdy więcej" (oczywiście tak na miesiąc-dwa "nigdy więcej").





Ilość czasu poświęconego na ułożenie tego dzieła pozwoliła na wiele przemyśleń co do tego, jak to wszystko opiszę. I zapewniam, że tyle ironii, sarkazmu, złorzeczenia, przeklinania pod nosem, wezwań do świętych wszystkich możliwych wierzeń, jak i refleksji nad samym sobą, nie miewa się nawet w kolejce na poczcie (lub na infolinii).









Skąd? Puzzle zobaczyłem na fb, udało mi się wyprzedzić innych chętnych i krótko później mogłem odebrać je osobiście od...dość zrezygnowanych właścicieli. Już samo pudełko z wyblakłym obrazkiem krzyczało, że muszę spróbować. Dotychczasowi posiadacze tego skarbu nie chcieli kontynuować i szybko zrozumiałem dlaczego. Ale zanim do tego przejdę, sam też zdążyłem nieco poszperać w necie nt. bądź co bądź ciekawego zjawiska, które wpadło mi w ręce.








Otóż okazało się, że informacji w internecie jest niewiele, żeby nie powiedzieć...zero. Od faktycznego zera jednak kazał odskoczyć nam pewien bardzo jasny punkt - znalazłem je w kilku postach na Flickr [LINK]. I co ciekawe, to dokładnie ten sam egzemplarz, z którym miałem przyjemność (?) mierzyć się teraz osobiście. Opis kilku zdjęć zgadza się z tym, czego sam doświadczyłem. I tu już przejdę to własnych spostrzeżeń, które były poruszone również na Flickr. 



Niech Was nie zwiedzie jakość ukazana na niektórych z poniższych zdjęć. Po pierwsze: nasze telefony (które same sobie poprawią to i owo), po drugie: kapryśne światło zimą (plus jego mix ze światłem w pomieszczeniach). Niektóre zdjęcia są nieco przyciemnione lub rozjaśnione, ale to ze względu na chęć osiągnięcia jakiejś spójności poniższego contentu. Ale dlaczego tyle o samych zdjęciach? Puzzle są już zdecydowanie na granicy używalności i zaryzykuję stwierdzenie, że ostatnie lata to znaczny regres ich formy. Post z Flickr pochodzi z 2019 (już wtedy układająca zwracała uwagę na te same trudności), a po drodze układanka zaliczyła minimum jeden dodatkowy dach nad pudełkiem. Są wyblakłe, w wielu miejscach możecie zapomnieć o sortowaniu wg kolorów. Sprowadza się to do ciemne-jasne, ale "ciemne" są wyblakłe i dość...jasne, a te "jasne" są już...mało jasne. Jak i wszystko tutaj było zresztą mało jasne :p

Ponadto, sama zawartość elementów często jest bardzo rozmyta, dopiero po ułożeniu kilku sąsiadujących części widać jakiś "sens" naszej ostatniej aktywności w danym obszarze. To i tak nie kończy zmagań - docieramy bowiem do kolejnego aspektu. Niektóre pasują do siebie idealnie, inne luźno, a jeszcze inne chętnie "łączą się" ze wszystkim wokół. Samo zdjęcie jest nieostre, za to nieostre równo po całości. Cóż, to zdjęcie lotnicze sprzed wielu lat, naniesione zupełnie inną techniką do druku. Pewnie też przez firmę, dla której robienie puzzli nie było wiodącym źródłem dochodu. Na koniec dodajmy sobie wiek i mamy gotowy przepis na katastrofę.


To jakie plusy? To prawdopodobnie najbardziej satysfakcjonujący obraz, który ułożyłem. Może inaczej. Może nie sam obraz, ale praca nad nim i świadomość, ileż "NIE" trzeba było tu pokonać. Kilka trudnych wzorów, większych formatów, dziwnych produktów już za mną, ale to było coś zupełnie innego, inny wymiar, puzzlowe wyzwanie, którego do tej pory nie znałem. Niektóre puzzle producenci lubią opatrzeć przymiotnikiem "niemożliwe" (impossible), ale wszystkie dotychczasowe mogą być przy tych jedynie rozgrzewką lub wręcz niewinnym żartem.

A po co? Bo każdy zajawkowicz trafia w końcu na coś z duszą. Nie oznacza to, że dotychczasowe układane dzieła jej nie miały. Ale tu aż czujesz, że chcesz i musisz. I musisz, bo chcesz. Te wyblakłości, szarości, rozmycie, zmęczenie materiału, ale też sam wiek. Nawet zapach! To, że ma się produkt niszowy, że tyle przetrwał, że prawdopodobnie samo pudełko odwiedziło już kawał kontynentu. To była puzzlowa przygoda, wyzwanie, które na długo pozostanie w pamięci, tym z większą dumą prezentuję ją Wam tu, na blogu/forum.

Wspomniałem na wstępie o "granicy" przyjemności. Oczywiście, nie ma możliwości, żebym w ogóle poszedł myślami w kierunku "żałuję, że się poznaliśmy". Ale myślę, że wiele osób podobne puzzle odstawi i jest to...dobre. Umiejętność rozgraniczenia, co jest fajne, a co męczy. Co jest już przesadą, co jest "sztuką dla sztuki". To bardzo cenna umiejętność, szacunek do czasu i samego siebie. Nie za poważnie? Absolutnie nie, bo mówimy tu o długich godzinach, które chcesz wysupłać, żeby skończyć wyzwanie. 

I tak też zakończę tę myśl. To było wyzwanie, - nie "casual" układanie dla posegregowania myśli, odskoczni, wyciszenia się. Spodziewałem się tego po zobaczeniu puzzli w necie, potem na żywo - pudełka. W co "wdepnąłem" zrozumiałem po jego otwarciu, a po wysypaniu zawartości już wiedziałem...