Pokazywanie postów oznaczonych etykietą islands. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą islands. Pokaż wszystkie posty

20250419

1000 Lofoten Islands (Clementoni)

Po dwóch obrazach z mozolną pracą ze wzorem ("Znaczki" i "Flagi"), z chęcią wziąłem się za coś bardziej klasycznego. Coś, gdzie mogłem zostawić "ściągę" i samemu wykazać kreatywnością i wyobraźnią w podejściu do kolejnych fragmentów obrazu. Ale gdy zobaczyłem, z czym chciałem się zmierzyć, nie byłem przekonany, czy to na pewno dobry wybór na puzzlowy relaks.


"Lofoty" to jedna z układanek, za które chciałem się zabrać, gdy tylko zobaczyłem ten wzór. Zorzę w życiu na żywo widziałem raz. Niestety nie była to daleka północ, a Kampinoski Park Narodowy, ale wyprawa do krajów częściej goszczących zorzę to z pewnością jedna z obowiązkowych pozycji na liście wyjazdowej.







Å

Często przytacza się najdłuższe nazwy miejscowości przy różnego rodzaju ciekawostkach turystycznych. Zaglądamy wtedy m.in. do Walii czy do Niemiec. Tymczasem na Lofotach poszli na rekord w drugą stronę: są one miejscem, w którym mamy nazwę najkrótszą. Wieś Å. Tak, Å to pełna nazwa. Za angielską wersją Wiki:

Wieś (niegdyś farma) po raz pierwszy wspomniano w 1567 jako "Aa". Nazwa pochodziła ze staronorweskiego, gdzie "á" oznacza (małą) rzekę. Pisownia "Aa" obowiązywała do 1917, kiedy zmieniono w języku norweskim "aa" na "å". Miejscowość często przedstawia się jako "Å i Lofoten", czyli "Å na Lofotach", żeby...odróżnić ją od innych miejsc w Norwegii nazwanych "Å". 

Zaraz, od innych miejsc...? Mają tego więcej?

Z dużej chmury...piękna zorza

Zanim oko przyzwyczaiło się do zgoła innego trybu układania (i dość trudnych elementów), postanowiłem nie marnować czasu i wyselekcjonować zieleń w każdej możliwej kombinacji. Jak widzicie na zdjęciach; wobec faktu, że koleje do ułożenia było domy, sprawiło to, że układałem całość od góry do dołu.

 






Zorza już na niebie stole

Puzzle Clementoni zaskoczyły mnie czasem układania. Nawet podczas trwającej już pracy, widząc podobieństwa pomiędzy elementami, ich barwę, nie podejrzewałem, że poradzę sobie z nimi w kilka godzin (rozłożonych na dwie raty). Może to kwestia tego, jak obraz mi podszedł po dwóch poprzednich? Fantastycznych, ale jednak mozolnie tworzonych. A może to jakość "Lofotów" Clementoni? Pewnym jest, że to produkt godny polecenia, a efekty końcowy wart każdego trudu!