New York, New York...
Kto z Was nie chciałby choć na moment znaleźć się w Nowym Jorku? Ale tak bez oszukiwania ;) No dobrze. Może nie jest to jakiś turystyczny szczyt marzeń, ale myślę, że gdyby nie kwestie budżetowe, to nikt by nie pogardził choć krótkim spacerem po którymś z ikonicznych miejsc "Big Apple". A jednym z takich jest z pewnością Times Square. Wielu z nas to miejsce "zna" - z filmów, zdjęć, klipów muzycznych, reklam. Tymczasem, Times Square wjeżdża mi dzisiaj dosłownie na biurko. Włączamy Franka Sinatrę i po zjedzeniu srogiego burgera - można zaczynać!
Innovakids a "używka"
Za małe biurko
Podłoga to podstawa
Jak widzicie na zdjęciach, po ułożeniu niemal wszystkiego co żółte, przerzuciłem oczy na tryb czarno-biały. Wbrew pozorom, układanie nie sprawiało jakichś większych problemów, choć faktycznie kilka fragmentów obrazu ma podobne do siebie elementy, Całość jednak nie jest na tyle duża, żeby powodować dłuższe przestoje związane rzeczywiście z samym rozmiarem, a tym samym dużym nagromadzeniem podobnych do siebie części pasujących w podobne miejsce.
Gdyby nie światło
Znowu poruszę ten aspekt. Po ukończeniu każdego obrazu obiecuję sobie wzięcie się za światło. Jak już się "żaliłem" w poprzednich wpisach, puzzle kochają jesień/zimę, a wtedy mamy dość ciemno czasem i w dzień, nie wspominając o okresie po pracy, o wieczorach czy późnym popołudniu, gdy trzeba się "doświetlać". Szczególnie, jeśli się układa, rzecz jasna. Widzicie po zdjęciach, że trudno mi było nawet optymalnie pokazać Wam postępy. Czarno-białe puzzle uwydatniły ten problem. Raz miałem całą pierwszą część dnia dla siebie i nagle wszystko niemal samo zaczęło mi się dopasowywać.Nice & easy