Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piatnik1000. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piatnik1000. Pokaż wszystkie posty

20250911

1000 Sea Urchins (Piatnik)

Dawno nie było niczego z Piatnika. A jak już Piatnik, to wiesz, że będzie dobrze. I rzeczywiście: jakość - checked, wyzwanie - checked, satysfakcja i efekt - checked. Zapraszam do zdjęć i kilku słów nt. pewnej kolorowej morskiej przygodzie.


Piatnik nie ma tysięcy propozycji, ale jak już coś wydają, to trudno nie powiedzieć "chcę". Przy takich puzzlach, mimo faktu, że były używane, nie muszę pytać o nic więcej niż kompletność. Ten obrazek spodobał mi się od początku, konkretnie w tej wersji (piatnikowej) - kolory, kształty... I choć zamierzałem odłożyć go nieco dalej w kolejce oczekujących pudełek, nie wytrzymałem zbyt długo. A zatem, zaczynamy!




Ok, to nie są najtrudniejsze puzzle świata, ale potrafią nieco ostudzić czasowe/szybkościowe oczekiwania - przyznam, że trochę mozolnej pracy tu było. Dobieranie, sortowanie, kilka pomyłek, aż w końcu na dobre odpalił się "flow", oko się "opatrzyło" z subtelnymi różnicami poszczególnych, podobnych do siebie, jeżowców. 

Układa się to świetnie, ale zapewne duża w tym zasługa samego faktu, że to Piatnik. Myślę, że nie wszyscy producenci w standardowej odsłonie dźwignęliby ten motyw bez szkody dla satysfakcji układania (w standardowej, czyli nie "vip golden premium special hd foto adwenczer edyszyn supa haj kłolity 5K").






Jeśli rozważaliście układanie tego dzieła, czym prędzej porzućcie wątpliwości! Tak, zdecydowanie warto. Coś fajnego, nie za lekkiego (i nie za ciężkiego), bardzo dobra jakość, nieprzesadzone kolory. Najgorsze po ułożeniu? Że na odwrocie prezentują inne swoje dzieła i... chce się innych!



20250416

1000 Nationalflaggen (Piatnik)

Dzisiaj ciekawostka - dość niecodzienne puzzle. Choć akurat Piatnik lubi zaskakiwać (oczywiście, mimo wszystko bardziej poruszając się w "konwencjonalnych" wzorach), poziom trudności z pewnością nie ten co w "Korkach do wina" (które układałem już z Wami tutaj: LINK) czy "Nutach". Ale ciekawi dobór grafiki. Oto przed nami flagi wg Alvina Jewetta Johnsona, w oparciu o wykaz amerykańskiego Kongresu z 1868 r. Jak przyprawić o zawał największą liczbę patriotów z całego świata jednocześnie? Właśnie tym obrazkiem.

 

Należy pamiętać, że w XIX w. na porządku dziennym były nowe sensacje, odkrycia geograficzne, aktualizacje dotychczasowej wiedzy i osiągnięć. Świat nadal nie był dla każdego na wyciągnięcie ręki, znaczna część interioru kilku kontynentów pozostawała czasem wręcz nieodkryta dla człowieka świata zachodniego. Bazowano na starych relacjach i dziennikach odkrywców, czasem sprzed kilku wieków. Stąd wydania geograficzne z najnowszą wiedzą cieszyły się niezwykłym zainteresowaniem i w dobrym tonie było owe najnowsze osiągnięcia znać. 

W Stanach Zjednoczonych, pośród wielu wydawnictw, popularnością cieszyła się seria "Family Atlas". A nasz Alvin Jewett Johnson, o ile nie wniósł niczego do rozwoju kartografii, to z pewnością przyczynił się do uratowania swojego wydawnictwa, firmy, ale też dołożył cegiełkę do rozwoju zainteresowania kartografią i geografią ogólnie. A my, dzięki jednemu z takich wydań (i oczywiście Piatnikowi) układamy dzisiaj "Johnson's New Chart of National Emblems".

Tutaj więcej o projekcie Johnsona: LINK 

Pełna grafika: LINK1, LINK2

Mamy tu i polski akcent, ale reprezentuje nas... "Bandera wojenna flotylli wiślanej Królestwa Polskiego (Kongresowego)", dokładniej: "Bandera rufowa wiślanej wojennej flotylli rzecznej Królestwa Polskiego do 1833 roku" (źródło: Wiki, LINK). Dobre i to, szczególnie, że Polski na mapie nie było w ogóle...


Najważniejsza jest ramka. Ramki!

To takie puzzle, w których kluczowa będzie ramka. Ale w tej układance to nie takie proste. Po pierwsze, o ile jakościowo trudno się zazwyczaj przyczepić do Piatnika, tak tutaj... Cóż, byłem zaskoczony, ile razy zamieniane miejscami elementy niestety świetnie do siebie pasowały. Ba, żeby nie tracić czasu, ułożyłem najpierw wewnętrzną ramkę, tj. graficzne obramowanie dzieła Johnsona, żeby móc poprawnie dołożyć obramowanie puzzli.

Cherry picking

No nie do końca, ale to podobne układanie jak chociażby w niedawno przeze mnie układanym i opisywanym tu obrazie z uniwersum Harrego Pottera (LINK) lub "Zebrapad" (LINK). Układanie flag to po prostu dobieranie elementów i porównywanie/znajdowanie ich z obrazkiem. Co sprawia, że roboty jest duuuużo, aż do finiszu. Dosłownie!





Międzynarodowa przygoda

Samą zawartość obrazu traktujmy jako ciekawostkę, bo nie trzeba być znawcą, żeby zauważyć losowość w doborze flag. Sam och wybór może zaskakiwać (przykład Polski i tego, co nas reprezentuje). Mamy egzotyczne księstwa czy królestwa, terytoria zależnie, kolonie, ale też alternatywne flagi amerykańskie, rosyjskie, pruskie, austriackie... Niektóre kompletnie mijają się z jakąkolwiek prawdą historyczną (vide "Moorish"), inne to barwy rzeczywiście związane z jakimś krajem, ale na pewno nie w formie obowiązującej/głównej flagi. Z drugiej strony, to naprawdę burzliwe czasy, formujący się dopiero na dobre kraj (Stany Zjednoczone), inny punkt widzenia, inne geopolityczne priorytety na mapie świata. Cały czas powstającej i dopiero nabierającej ostatecznego kształtu.

Niezależnie od mniejszych i większych kontrowersji, to oczywiście kawał materiału do sprawdzenia. Coś, co każdego ciekawskiego pchnie natychmiast do internetu, żeby ten chwilowo zwolnił łącze od stories ze zwierzątkami, memami i newsami. 




20190711

1000 Korki do wina (Piatnik)

Dzień 1

Puzzle i wino. Wino i puzzle. Połączenie idealne. Dwie miłości.
Co może pójść nie tak?



Początek problemów zwiastowało już same podejście. Mianowicie, mimo sporego (chyba) doświadczenia w układaniu puzzli, pozwoliłem sobie na dość lekceważące podejście z uwagi na liczbę elementów. Zawsze układałem obrazy 3000+, jak zatem przejmować się takim maluszkiem?



Rzeczywistość szybko sprowadziła na ziemię.




Ułożyłem ramkę. Sukces. Zajęło mi to cały wieczór, ale patrząc na masę identycznych wówczas elementów, ze zgrozą patrzyłem na perspektywę kolejnych dni.





Dzień 2

Muszę przyznać, że początki pracy niezbyt nastrajały optymizmem. Widząc, co się dzieje, reagując na niemoc, zacząłem znajdować powtarzające się korki, zebrałem też kilka charakterystycznych elementów i natychmiast próbowałem je przypisać w miarę dokładnie do docelowego miejsca.



Spostrzeżenie - nigdy aż tak bardzo nie polegałem na obrazku. Oprócz ostatnich dwóch dni układania, właściwie było to ciągłe "studiowanie" obrazu.


Dzień 3

Niemoc niemocą, trzeba było wziąć się do pracy. Dopiero teraz oswoiłem się z obrazem, zacząłem automatycznie kojarzyć wyciągane elementy (oczywiście, małą część z nich...), zatem można powiedzieć, że zaczęła się zabawa!





Dzień 4

Coś z tego ślamazarnego dłubania zaczęło się wyłaniać. Zaznaczę, że puzzle układam wieczorami (np. 21-2, oczywiście ze sporą liczbą przerw). Tego dnia nie dołożyłem żadnego elementu przez ponad godzinę, natomiast potem nastąpił wyraźny zwrot akcji.





Dzień 5

Wygląda na końcówkę? Nic bardziej mylnego. Cały czas praca z obrazem z pudełka, szukanie, niedowierzanie, nieskuteczność. To chyba pierwsze puzzle, podczas układania których cały czas miałem wrażenie, że stoję w miejscu. I nawet dokładanie kolejnych elementów nie poprawiało sytuacji, bo wciąż byłem zdziwiony, że nie mogę sobie wypracować żadnego "systemu".

Spostrzeżenie: jw., od początku do końca niemal w ogóle nie było grupowania, sortowania, rozdzielania. Poszczególne elementy potrafiły się różnić wszystkim. Najciemniejszy element łączy się z bardzo jasnym. Specyfika tych puzzli to - wiem, ta uwaga będzie szalenie odkrywcza) - poziome linie. Zatem często połączenia elementów pokrywały się z granicą pomiędzy korkami.






Dzień 6

Tak, nadal praca z obrazkiem. Dlaczego? Bo większość charakterystycznych elementów już dawno leży na podłodze.



Pozornie nie ma zbyt wielkiej różnicy w stosunku do poprzedniego dnia, a jednak swoje miejsca znalazły elementy, które "chodziły" za mną już od kilku dni. Widać perspektywę finiszu!



Dzień 7

Nie mogłem czekać do wieczora i korzystając z wolnego dnia, zaatakowałem już rano. "Skończę przed śniadaniem" okazało się trwać tyle, że jednak przerwa na zakupy i śniadanie była konieczna. (:
W końcu "hurtowo" dopasowywałem elementy wg ułożonego już obrazu, choć i tak kilka razy trzeba było się wspomóc obrazkiem z pudełka.





Epilog

Na pewno było to jedno z najciekawszych doświadczeń puzzlowych (uprzedzając dziwne komentarze: układam zwykle 3000, 4000, zapewne z kilkanaście obrazów w życiu). Dużo mojego układania to "gra w statki" - wiersz, kolumna, strzał; praca z gotowym obrazkiem z pudełka. Po raz pierwszy niczego nie sortowałem po kształcie, barwie, motywie. 

To na pewno obraz, który bardzo postraszył na początku, zadziwił brakiem widocznych postępów (takie miałem wrażenie), a potem - nagłe zakończenie.

Część czasu poświęcona była po prostu "oswajaniem się" z elementami, z obrazem. Były momenty, kiedy poznawałem element w pudełku po jakiejś półmilimetrowej kropce i wiedziałem dokładnie, gdzie ma swoje miejsce.

Dla równowagi dodam, że miałem też ułożone korki, których miejsca nie widziałem nigdzie. Zgodnie z podejrzeniem, były pod "malutkim" logo Piatnik.

Polecam. Nawet lubiącym większe obrazy. Bardzo specyficzne! (:



PS.

Te wspaniałe puzzle kupiłem za grosze od osoby, która już obrazek ułożyła. Zawsze wtedy trzeba wierzyć właścicielce/właścicielowi, że są kompletne (w tym wypadku bym się załamał na koniec...).

Wniosek - wymieniajcie się, kupujcie, sprzedawajcie. Powyższe również oferuję na wymianę na coś większego (dopłacę). Zamieszczę informację w stosownym miejscu.