San Francisco, USA
Ok, wiecie jakim fanem jestem puzzli będących ni to zdjęciami, ni to komiksami, ni to obrazami, ni to nie wiem czym? Przekolorowanych i dziwnych? Nie jestem. Ale puzzle to puzzle, obrazek to obrazek i nie ma przebacz, są - trzeba układać. I nawet przyznać się można, bo nie takie złe. Oczywiście, jak się domyślacie, zadanie dość proste. Stylistyka bardziej "kreskówkowa", rozmiar nie za duży, tu kłopotów się nie spodziewałem i - nie ma jak nawet budować suspensu - long story short, żadne nie wystąpiły. Fajne? Tak, jak słońce w poranek 27 lipca. Ja też nie pamiętam, ale mogło być słońce, bo to lipiec. I mogło być fajnie, kto wie, może nawet wtedy się wyspałem i fajnie było w tym słońcu wypić kawę. To, co wiem na pewno, to fakt, że 27 lipca 2024 roku odbył się 27 lipca 2024 roku. I tak pewnie będzie z tymi puzzlami.
Gdyby ktoś mimo wszystko zapałał jednak wielkim uczuciem do tego obrazu, to Clementoni dorzuca jeszcze obrazek gratis! Nic, tylko do sklepu po ramkę marsz! (:
Do herbaty
Na pewno po nic mocniejszego nie trzeba sięgać. Aż tak nikogo to nie zdenerwuje. Samo ułożenie ramki zdeterminuje kolejne ruchy i poza małym fragmentem obrazu, niemal wszystko, po co sięgniecie z pudełka z elementami, będziecie w stanie zidentyfikować po krótkim spojrzeniu na obrazek. W moim wypadku, na pierwszy strzał poszło niebo, część budynków, potem szybko poszedł, a raczej pojechał, tramwaj. Oczywiście, wdzięcznym fragmentem jest samochów, a reszta? No reszta to już naprawdę drobnica, w trybie losowym ciągniesz z pudełka i minimum dopasowujesz miejsce.
Po sprawie
Dobrze, pozwalam sobie na śmieszkowanie, ale to nadal puzzle i to bardzo fajna chwila rozrywki. Dla regularnie układających jakieś hardkorowe góry, lasy i zachody, nie będzie to wyzwaniem. Nadal jednak to układanka, która pozwoli połączyć układających w różnym wieku i z różnym doświadczeniem. Fajny przerywnik, ale z kolejnymi wracam do bardziej bliższych mi klimatów. Serwus!