20250730

1500 The Resurrection Church, St. Petersburg (Castorland)

...a także "Sobór Zmartwychwstania Pańskiego", "Cerkiew na krwi" (o ironio...), a dla angielskojęzycznych odbiorców "Church of the Savior on Blood". W każdym razie ten widowiskowy obiekt sakralny kojarzy niemal każdy, a na pewno większe tego prawdopodobieństwo w naszej części kontynentu.

Nie będę udawać, chwilę mi zajęło to, czy brać się za "rosyjskie" puzzle. Ale mam ich kilka na półce, a "ukraińskie" również są coraz bliżej w kolejce i z pewnością niedługo się nimi pochwalę. Więcej kontrowersji poruszać nie zamierzam - zajmuję w tej kwestii jedyne słuszne stanowisko i nie, nie mam tu miejsca na kompromisy. Natomiast budynek stał przed wojną i pewnie jeszcze sporo po niej postoi.



Spodziewałem się niezłego wyzwania i je dostałem. Z tak dużym fragmentem nieba oraz dwoma czarnymi/ciemnymi "plackami" i w wymiarze 1500 puzzli, po prostu musiało być ciekawie. To "półtorak" Castorlanda z małymi elementami. Te obrazki coś w sobie mają, już złożone fragmenty wyglądały dla mnie efektownie (choć zgodzę się, zdjęcia tego raczej nie oddają).




Mimo że sam sobór zajmuje relatywnie niewielką część obrazka (a na pewno część budynku z najbardziej efektownymi detalami), również on nie był wcale tak łatwym etapem. Natomiast można tu wszystko całkiem sprawnie i już za pierwszym razem skutecznie wysortować, zatem to typowo puzzlowa, fajna praca.

Układanie tego "półtoraka" polecam, tyle detali z małych elementów wymaga pewnej jakości, a efekt jest naprawdę niezły. Dodam, że również i te puzzle układałem już jako wcześniej używane - mimo to, zupełnie nie dało się tego odczuć. Jak w przypadku kilku innych opisywanych przeze mnie niedawno obrazów, również tutaj stopień trudności nie będzie blokował, natomiast fajniejszą zabawę będzie miała osoba już z jakimś doświadczeniem.




20250729

1000 Machu Picchu, Peru (Trefl)

Patallaqta, a później Machu Picchu. Jedno z najbardziej pożądanych turystycznie miejsc świata. Bajecznie położone w Andach, na wysokości ok. 2000 m.n.p.m. Jedno z najważniejszych miast państwa Inków. A to wszystko przede mną, na białym biurku. Na wysokości ok. 100 m.n.p.m. (plus kilka metrów, bo pierwsze piętro), pośród równie magicznych bloków...Równiny Warszawskiej. Rozpoczynamy podróż!

 

Od dawna zabierałem się za ten konkretny obrazek, choć nie ukrywam, wiedziałem, że będzie wyzwaniem. Tak, to tylko "tysiączek", ale z dominującymi ciemnymi barwami, do tego pierwszym planem są ruiny. Ponadto, co chyba nie jest zaskoczeniem, kiepsko z zaufaniem do dużych fragmentów w jednym kolorze w wydaniu Trefla. Ale o tym napisałem już wystarczająco dużo w poprzednich wpisach poświęconych obrazkom tego producenta.






Finalnie okazało się, że nie było aż tak źle, jak przypuszczałem. Może właśnie to nastawienie nieco mnie "uratowało"? Kolory i spasowanie puzzli mnie nie pokonały, a powstający obraz robił coraz fajniejsze wrażenie. Nie mogę jednak nie wspomnieć o tym, że chciałbym mimo wszystko nieco lepszej grafiki, rozdzielczości. Pod tym kątem małe zaskoczenie in minus. Może zdjęcia tego nie oddają, a ułożona całość wygląda oczywiście imponująco, ale akurat tego aspektu się nie spodziewałem.

Puzzle nie należały do najłatwiejszych, to mała lekcja cierpliwości, ale dla układających regularnie nie powinny być dużym wyzwaniem. Elementy są ciemne lub wręcz czarne, dlatego jednak początkującym nie polecam - próba cierpliwości może okazać się zniechęcająca.

Ja natomiast się cieszę, że za mną następna ciekawa przygoda i odkrywam kolejny mały fragment puzzlowej mapy świata!


 

20250727

1000 Warsaw (Playtive)

Mam problem z opisaniem tych puzzli. Z jednej strony solidna porcja krytyki, z drugiej, jest tu moje ukochane miasto... ale też znowu w kadrze, który dla mnie nie jest ani ładny czy reprezentacyjny, ani ulubiony - mało tego, uważam że wręcz niefortunny. Chciałem wrócić do Playtive, bo wiedziałem, że choć nie jest to główny gracz pośród producentów puzzli, to Budapeszt układało mi się dość przyjemnie (LINK).

To puzzle robione dla Lidla, celowo chciałem upolować je jako nowe, co się udało. Niestety, nie przełożyło się to na jakość. Ba, powiedziałbym, że ich stan znacząco nie odbiegał od wspomnianego we wstępie Budapesztu, a ten układałem już jako używany. Kilkanaście elementów wyglądało tak lub podobnie:

Sam obrazek układało się dość łatwo. Oczywiście chwilą wyzwania było niebo, choć i to nie należało do najtrudniejszych, bo sporo na nim się dzieje (chmury).


Na zdjęciu mamy oczywiście Pałac Kultury i Nauki i kilka budynków w centrum Warszawy. Na PKiN patrzymy stojąc przy wyjściu z peronów Warszawa Śródmieście PKP, za plecami mamy Al. Jerozolimskie. Krótko mówiąc, prażymy się w lipcowym słońcu pośród tworów systemu słusznie minionego. Choć stylistyka/kolorystyka zdjęcia może niektórym sugerować nieaktualny już kadr, nic z tych rzeczy. Cały zestaw innych biurowców (z okolic rond Daszyńskiego i ONZ) jest skryty za widocznymi tu kilkoma budynkami.

Puzzle układało się...dziwnie. Nie będę oszukiwać, to nie jest dobry jakościowo produkt. A z drugiej strony, układam ukochane miasto, choć dla mnie przedstawione w mało fortunnym ujęciu.

Nie będę ich Wam polecać. Jeśli tak jak ja koniecznie musisz to ułożyć, bo to Warszawa, czy po prostu polskie miasto, jeśli kolekcjonujesz zdobycze Playtive, jeśli...chcesz się puzzlowo "powkurzać", tak, to dla Ciebie. Jeśli nie - sięgnij po inne pudełko.  


 

20250720

1500 Capri (Clementoni)

Wakacje sprzyjają wakacyjnym klimatom - również w świecie puzzli. Jakoś mniej lub bardziej świadomie, układa się raczej słońce, morze, porty, obrazy, z których czuć lato. Sprzyjają chyba temu też okresy naszego tegorocznego polskiego lata - z aurą daleką od corocznych już fal upałów, do których, jak widać, przywykliśmy.


Moją pierwszą stycznością z nazwą Capri był...kultowy (jak się potem dowiedziałem) Ford Capri. I kumpel, który długimi dniami i nocami próbował ów bolid doprowadzić do stanu używalności. Co udawało mu się raz na kilka miesięcy, ale po dwóch-trzech kilkumetrowych przejażdżkach, zwykle odkrywał nowe wyzwania i problemy. No dobra, raczej to "wyzwania i problemy" same o sobie dawały znać. I tak w kółko. Gdy myślałem, że gość jest absolutnym maniakiem, uświadomił nas, że on tak "tylko lekko hobbystycznie", bo prawdziwi Capri-ultrasi, poświęcają temu...znacznie więcej czasu. Muszę posiąść ten sekret, bo w takim razie ci ludzi opanowali sztukę braku snu. A może lepiej nie (napisał ten, co w nocy "dołoży tylko jeden element" i ciąg dalszy znacie...).




Wracamy na Ziemię, na ziemię, nad wodę. Marina Grande, Capri, Campania. Wyspa oczywiście równie kultowa, co wspomniana wyżej perełka motoryzacji. Niezwykle urokliwa, w bezpośrednim sąsiedztwie Neapolu. Wyspa dzieli się na dwie części, w skrócie - wyższą (Anacapri) i niższą (Capri). Mimo małych rozmiarów, ma bardzo zróżnicowany krajobraz.






 

Puzzle są więcej niż dobre, bardzo lubię Clementoni w formacie 1500 elementów. Trochę więcej radości z układania i fajniejszy efekt końcowy dla oka, satysfakcja. Taka układanka już coś "waży", oczywiście nie ujmując fajnym i lubianym "tysiakom". 

Polecam wszystkim, szczególnie puzlarom i puzlarzom z sekcji "widoki". Stopień trudności zdecydowanie nie będzie ograniczeniem dla nikogo, choć z racji 1500 elementów, to zabawa raczej dla tych, którzy coś już wcześniej ułożyli (szczególnie część obrazka z niebem).



 

 

20250712

500 The PowerPuff Girls / Challenge (Ravensburger)

"Ty to te widoczki układasz"? "A, bo ty tylko takie poważne lubisz"? Ok, to nie tak! Ale faktycznie rzadko decyduję się na coś innego. Nie mogłem przejść wobec atrakcyjnej ceny, producenta i...zawartości. A z odsieczą nadeszły... "Atomówki"! Mimo małej liczby elementów, nad tym konkretnym zakupem wielkiej kalkulacji nie było. I tak oto, po relatywnie krótkim czasie oczekiwania na półce, lecimy z Bójką, Bajką i Brawurką!

A raczej: Blossom, Bubbles i Buttercup. Gdy kraj odkrywał uroki szeroko już dostępnej i coraz bardziej przystępnej oferty telewizji kablowej, swój prime-time miało również Cartoon Network. Początkowo bez polskiej wersji językowej (a na pewno tak wyglądała część ramówki). Najbardziej z tamtego okresu przypadły mi do gustu m.in. "Two Stupid Dogs", "Dexter's Laboratory", oczywiście "The Powerpuff Girls" i kilka innych, później z takimi kwiatkami jak "Johnny Bravo" (obejrzyjcie coś dzisiaj i zobaczcie, jakich tekstów słuchaliśmy jako dzieci).

 

Ale tę sentymentalną podróż zostawmy na inny moment. Tymczasem, zmieszajmy "cukier, słodkości i różne śliczności" dodajmy tajemniczy składnik "X" i...przystępujemy do układania!



 

Zapach nowych puzzli jest czymś wspaniałym, a nowych puzzli produkcji Ravensburger, to już wyższy level doznań zapachowych. To Dior Sauvage świata puzzli. Za to pyłku tyle, że mimo małej liczby elementów i krótkiego czasu układania, odkurzacz i miotełkę na "S" miałem cały czas pod ręką. Jednak zupełnie mi to nie przeszkadzało, zdecydowanie ma to swój urok, a układając coś takiego absolutnie nie skupiasz się na takich szczegółach.



A czy tymczasem wspomniany wcześniej składnik "X" nie będzie łyżką dziegciu? A tu Was być może zaskoczę i właśnie tak to określę. Tym puzzlom daleko do jakości układanej niedawno przeze mnie - używanej! - "Toskanii" (LINK). Nie jest źle, jest ok - elementy pasują, czuć ich jakość. Ale jeśli ktoś nie miał doświadczenia z Ravensburgerem i jako na pierwsze trafiłby na mój egzemplarz (nowy - dodam, bo nie jest to u mnie regułą), to z pewnością raczej jakościowo by tego nie zapamiętał jako wybitnego dzieła. Coś za coś - ciężar ceny jest tu zapewne na licencji i na zabawie płynącej z układania znanego motywu popkultury.


Dobrze, to naprawdę jedyne, czego mogę się tutaj "uczepić", bo to nadal przede wszystkim fajna i przyjemna sentymentalna podróż - pod szyldem super znanej i lubianej firmy. W dodatku bardzo kolorowa i pozytywna. Mimo powtórek w wydrukowanych postaciach, nie ma się wrażenia bezmyślnego kopiuj-wklej i nie dominuje to nad funem z układania. Czysto i szczerze polecam w każdym wieku, choć pewnie najchętniej rzucą się na to osoby mające w przeszłości choć minimalne doświadczenie z Cartoon Network i światem tamtych kreskówek.