To moja pierwsza styczność z puzzlami od CherryPazzi. Świetne wrażenie zrobiły już po otwarciu - prawdziwą przyjemność stanowił sam dotyk świetnej jakości elementów - "zwarte", pięknie zadrukowane. Bez rozwarstwień, mimo że byłem drugim układającym ten obrazek. Wiedząc jednak, że czasem szybko przychodził tzw. zimny prysznic, wolałem wstrzymać się z zachwytami do samego układania.
Vermilion Lakes czy Lake Vermilion? Kanada czy...Minnesota?
Ok, wiecie już, że ze mną tak łatwo nie ma i czasem wpadnie nam dodatkowy wątek, luźno związany z danym obrazkiem. Tu będzie związany jak najbardziej, bo dotyczy samego podpisu i zdjęcia. Lubię wiedzieć również to, co układam, dlaczego, od kogo, etc. A już szczególnie tyczy się to zagadnień geograficznych, które po prostu uwielbiam. Otóż wygląda na to, że zanim przejdę do opisu naprawdę świetnego produktu, wyrazić muszę swoją wątpliwość co do podpisu do przedstawionego nam przez polskiego producenta dzieła.
Będąc nad Lake Vermilion (Jeziorem Vermilion) raczej byśmy nie mogli sfotografować takich pięknych gór, ani... ani żadnych gór. Bylibyśmy na nizinie, w rejonie Wielkich Jezior (ok. 100 km do jez. Superior). Do tego nie w Kanadzie, a...w amerykańskiej Minnesocie. Choć do Kanady faktycznie niedaleko, bo jeszcze mniej niż do brzegu najbardziej na zachód wysuniętego spośród piątki wielkich jezior.
Układamy zaś widok znad Vermilion Lakes, skąd spoglądamy na Mount Rundle i Sulphur Mountain, szczyty kanadyjskich Gór Skalistych. Jesteśmy zatem niemal dokładnie 2000 km dalej.
Krakowskim targiem, może po prostu jesteśmy w Kanadzie, w stanie Minnesota.
Puzzle idealne?
Wracamy teraz już do samych fajnych rzeczy związanych z moimi wrażeniami z pierwszej w życiu sesji nad CherryPazzi. Wspomniałem na wstępie tego wpisu o dotyku; nie będąc ekspertem w poligrafii, powierzchnia elementu przypomina mi papier kredowy (a może po prostu to jest jakaś jego odmiana).
W każdym razie, nie ukrywam, iż czekałem na sprawdzenie tego cuda w akcji i nie zawiodłem się. Świetnie połączone elementy, wszystko idealnie spasowane. Tworzony obraz stanowi faktycznie wizualnie całość, nie miałem żadnej sytuacji, że coś pasowało do kilku elementów lub miałem wątpliwości co do włożenia puzzla w dane miejsce. Nic z tych rzeczy!
Popołudnie w górach
Nie śpiesząc się, z przyjemnością poświęciłem kilka godzin niedzielnego popołudnia i wszystko było gotowe. Nie ukrywam, że czuję niedosyt, bo układało się to świetnie. Próbuję znaleźć jakiś haczyk, celowo, z premedytacją - właśnie dlatego, że to mój debiut z tą marką. A jeśli chodzi o mój gust - wieeeele innych układanek niegdyś przeze mnie skończonych mogłoby być tej jakości. Z dobrych dla mnie newsów, w kolejce do układania mam jeszcze coś z tej stajni i do tego tym razem to zupełnie nowe, nieotwierane puzzle. Na pewno je tu wkrótce zobaczycie!











