Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanada. Pokaż wszystkie posty

20250323

1000 Lake Vermilion, Canada (CherryPazzi)

To moja pierwsza styczność z puzzlami od CherryPazzi. Świetne wrażenie zrobiły już po otwarciu - prawdziwą przyjemność stanowił sam dotyk świetnej jakości elementów - "zwarte", pięknie zadrukowane. Bez rozwarstwień, mimo że byłem drugim układającym ten obrazek. Wiedząc jednak, że czasem szybko przychodził tzw. zimny prysznic, wolałem wstrzymać się z zachwytami do samego układania.


Vermilion Lakes czy Lake Vermilion? Kanada czy...Minnesota?

Ok, wiecie już, że ze mną tak łatwo nie ma i czasem wpadnie nam dodatkowy wątek, luźno związany z danym obrazkiem. Tu będzie związany jak najbardziej, bo dotyczy samego podpisu i zdjęcia. Lubię wiedzieć również to, co układam, dlaczego, od kogo, etc. A już szczególnie tyczy się to zagadnień geograficznych, które po prostu uwielbiam. Otóż wygląda na to, że zanim przejdę do opisu naprawdę świetnego produktu, wyrazić muszę swoją wątpliwość co do podpisu do przedstawionego nam przez polskiego producenta dzieła.

Będąc nad Lake Vermilion (Jeziorem Vermilion) raczej byśmy nie mogli sfotografować takich pięknych gór, ani... ani żadnych gór. Bylibyśmy na nizinie, w rejonie Wielkich Jezior (ok. 100 km do jez. Superior). Do tego nie w Kanadzie, a...w amerykańskiej Minnesocie. Choć do Kanady faktycznie niedaleko, bo jeszcze mniej niż do brzegu najbardziej na zachód wysuniętego spośród piątki wielkich jezior.

Układamy zaś widok znad Vermilion Lakes, skąd spoglądamy na Mount Rundle i Sulphur Mountain, szczyty kanadyjskich Gór Skalistych. Jesteśmy zatem niemal dokładnie 2000 km dalej.

Krakowskim targiem, może po prostu jesteśmy w Kanadzie, w stanie Minnesota.

 

Puzzle idealne?

Wracamy teraz już do samych fajnych rzeczy związanych z moimi wrażeniami z pierwszej w życiu sesji nad CherryPazzi. Wspomniałem na wstępie tego wpisu o dotyku; nie będąc ekspertem w poligrafii, powierzchnia elementu przypomina mi papier kredowy (a może po prostu to jest jakaś jego odmiana). 

W każdym razie, nie ukrywam, iż czekałem na sprawdzenie tego cuda w akcji i nie zawiodłem się. Świetnie połączone elementy, wszystko idealnie spasowane. Tworzony obraz stanowi faktycznie wizualnie całość, nie miałem żadnej sytuacji, że coś pasowało do kilku elementów lub miałem wątpliwości co do włożenia puzzla w dane miejsce. Nic z tych rzeczy!




Popołudnie w górach

Nie śpiesząc się, z przyjemnością poświęciłem kilka godzin niedzielnego popołudnia i wszystko było gotowe. Nie ukrywam, że czuję niedosyt, bo układało się to świetnie. Próbuję znaleźć jakiś haczyk, celowo, z premedytacją - właśnie dlatego, że to mój debiut z tą marką. A jeśli chodzi o mój gust - wieeeele innych układanek niegdyś przeze mnie skończonych mogłoby być tej jakości. Z dobrych dla mnie newsów, w kolejce do układania mam jeszcze coś z tej stajni i do tego tym razem to zupełnie nowe, nieotwierane puzzle. Na pewno je tu wkrótce zobaczycie!

 


20210302

1500 Hilda Peak (Castorland)

Góry, małe puzzle - 1500 elementów. Przy okazji internet i "podróż" dzięki GoogleMaps - Hilda Peak ma ponad 3000 metrów i choć sama w sobie wygląda imponująco, równie smacznie wygląda cała jej okolica. Potęga przyrody amerykańskich i kanadyjskich parków krajobrazowych jest doprawdy imponująca!



Oprócz relatywnie niedawno układanych korków do wina [LINK], sięgam raczej po te puzzle, które mają 3000 elementów lub więcej. Wydawało mi się, że pójdzie łatwo i przyjemnie. Ale to już chyba tradycja - oceniamy zawsze po okładce (cóż, lepiej puzzle, niż kierować się tą zasadą na co dzień). A to ile mają elementów, a to ładny obrazek, a to fajne kolory.

Trochę zaskoczyło mnie, że to choć to stosunkowo mały obrazek, elementy są całkiem drobne. Sprawia to, że całościowo rzeczywiście dzieło powstało dość szybko, o tyle z wyszukiwaniem pewnych części trzeba było się dobrze natrudzić. 

Wydaje mi się (na tyle, na ile z moim doświadczeniem mogę to ocenić), że mimo wszystko mógłby być nieco większy poziom detali. Ale może taki właśnie był zamiar? Zwróćcie uwagę też na różne warstwy kolorystyczne (prawa część obrazu). To tylko pozorne ułatwienie, bo bywało tak, że dwa łączące się elementy dzieliło wszystko oprócz tego, że łatwo w siebie wskakiwały. Choć nadal nie było to tak odczuwalne, jak przy wspomnianych korkach. (:

 

Podejście 1 - dlaczego nie ramka?

Dlaczego zacząłem od nieba? Po otwarciu pudełka, szybko zobaczyłem, że będzie trochę roboty z bardzo ciemnymi puzzlami przedstawiającymi zieleń i wolę przystosować oko startując z góry. 

 

 

Dlaczego nie ramka? Nie jest to wbrew pozorom najlepszy w mojej opinii wybór - trochę już wspominałem o tym we wcześniejszych wpisach. Puzzle nie są ogromne, a zamykając sobie obrazek ramką - po pierwsze, niewiele zyskujemy (nawet optycznie), a po drugie utrudnia to "transport" puzzli na swoje miejsce. Oczywiście, można ramkę ułożyć, a następnie podzielić na kilka części. I to hcyba optymalny kompromis.


Podejście 2

Niebieskie elementy stanowią ok. czwartą część całego obrazka i są trochę "tricky". Jaśniejsze (niemal białe) i ciemniejsze puzzle występują bowiem niemal na całej rozpiętości przedstawionego w tym ujęciu nieba.

Po przyzwyczajeniu oka, dużo jednak było tu układania najbardziej "pragmatycznego" - po kształcie. Z racji różnic w oświetleniu, nie o każdej porze doby czułem komfort operowania jedynie po kolorze.

 




Podejście 3

W toku układania nieba, oczywiście trafiałem na elementy, które z czasem również zacząłem separować od reszty. Pomny doświadczeń, wiem, że jeśli wpadam na element kilka razy i znam już go "na pamięć", potem to właśnie jego będę szukać niemal do końca przygody z obrazkiem. (:

Zacząłem zatem układać charakterystyczne elementy, które niejako zdeterminowały również moje kolejne kroki. Zacząwszy dokładać kolejne, wiedziałem, że nie ma innego wyjścia - robimy środek!

 



 

Podejście 4

W miarę dokładania kolejnych maluchów, docieramy do momentu, w którym zostaje nam niemal sama zieleń. Krótko po tych zdjęciach udało się szybko skompletować niemal 2/3 obrazu - z wyłączeniem dołu i lewej strony, czyli wspomnianej zieleni.





 

Podejście 5

Tutaj, nie ukrywam, łatwo na początku nie było. Graniczące ze sobą elementy (np. między jasną a ciemną zielenią) potrafią na pozór zupełnie do siebie nie pasować. Ale to nieduży obraz, zatem zanim się przyzwyczaimy, tak naprawdę kończymy zabawę! (:




 

 

Koniec!

Warto? Warto! Choć z przyjemnością wrócę teraz do czekających na mnie nieco większych puzzlowych wyzwań. Obrazek polecam zarówno tym układającym większe jak i mniejsze układanki. Nie jest on dość oczywisty w układaniu i długimi momentami wchodzi chyba na średni poziom trudności - oczywiście w totalnie abstrakcyjnej skali - póki co, ze względów logistycznych operuję do 3 lub 4 tysięcy i stąd moja ocena.