Pokazywanie postów oznaczonych etykietą austria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą austria. Pokaż wszystkie posty

20260222

500 Train On The Bridge (Castorland)

O tym, że puzzle i pociągi to dobra...jazda, pisałem już przy okazji innego "kolejowego" obrazu. Była to gdańska Matarnia i "Impuls" w barwach Pomorskiej Kolei Metropolitarnej [LINK]. Tym razem zaglądamy, a raczej zajeżdżamy w Alpy - również fotografią i układanką w rozmiarze S.


Bardzo ciekawił mnie już sam tytuł tych "Castorków", bo jest dość niepozorny. Moim zdaniem, zbyt upraszczający i spłycający to, co widzimy. Ujęcie tego jako "Pociąg na moście" rozprasza nieco uwagę, która ani nie koncentruje się na miejscu (Trisannabrücke, Austria), ani na pociągu (lokomotywie) ÖBB Class 1144 [LINK - Wiki ENG] - jednej z mocniejszych w swojej klasie, bardzo udanej konstrukcji, flagowca austriackiej kolei. Nie eksponuje się nawet austriackich Alp czy samego Tyrolu, a szkoda!

To teraz po kolei (nomen omen). Trisannabrücke, czyli most nad rzeką Trisanna, znajduje się w austriackim Tyrolu. Administracyjnie w miejscowości Strengen, ale już w połowie drogi przed kolejną stacją - Pians. Na drugim planie widzimy Zamek Wiesberg [LINK - Wiki DE].

qwdqwd
Wikipedia, zdjęcie datowane na lata 1923-1964 [LINK]

Wikipedia, rysunek wymiarowy, "Enzyklopädie des Eisenbahnwesens", 1881 [LINK]

No dobrze, już dobrze - do meritum! Przyznam, że układało się to wręcz samo - w tempie pędzącego pociągu właśnie. Maleństwo, 500 elementów, Castorland, dużo zróżnicowanych motywów obrazka... To naprawdę puzzle do dużej herbaty, popołudniowej kawy lub słuchanego wieczorem podcastu.



Nawet pokazane na zdjęciu wyżej fragmenty zieleni nie mogły być wyzwaniem, bo stanowiły zbyt małe fragmenty, części nadal znacznie się od siebie różniły, a z pomocą przychodził też kształt danego elementu. Właściwie każdy brany do ręki znajdował automatycznie swoje miejsce.

Standardowe rekomendacje? Mimo wszystko dla kogoś, kogo obrazek zainteresuje, czyli zapewne pierwsze kryterium wyboru tego, co do nas trafia "na warsztat", prawda? Nie tylko dla tzw. mikoli (miłośników kolei). Dla niezdecydowanych w kwestii "widoczków", czy też realistycznych obrazów. Dla chcących spróbować czegoś nowego. Dla młodszych adeptów również, ale... może oszczędźmy najmniejszych! Mocno polecam i zachęcam - przy okazji tego obrazu i każdego innego (niezależnie od stylu). Popatrzmy, poczytajmy, dowiedzmy się zawsze, co daje nam producent i puzzle przed nami. W Google, AI, Wikipedii - a wtedy i najprostsze puzzle mogą być prawdziwą podróżą, a to one właśnie poszerzają horyzonty!




20260206

600 Church Marterle, Carinthia, Austria (Castorland)

Kameralny Wallfahrtskirche Marterle jest położony na wysokości 1861 m. n.p.m., Dodajmy, że to Alpy, południowa Austria, dokładniej kraj związkowy Carinthia, którego stolica to Klagenfurt i... I już chyba wiemy, o jakich widokach i wrażeniach mówimy. To cudo znajduje się w gminie Rangersdorf (Wenneberg).


Po prostu spójrzcie, link do map Google z poziomu uliczki przy tym obiekcie (LINK). Marterle to przydrożny drewniany krzyż lub mała kapliczka. Miejsce właśnie takiej kapliczki zajął na początku XX w. przedstawiony na obrazku kościół. I stał się chyba najsłynniejszym "Marterle", szczególnie wobec rodzącej się popularności Alp i turystyki górskiej ogólnie. 






A dla mnie dodatkowa ciekawostka, bo były to moje pierwsze Castorlandowe 600. Kolory, sposób dopasowania, frajda ta sama!

Oczywiście, nie jest to wyzwanie dużego poziomu. Ale...! Jako tradycyjną już "polecajkę" na koniec, zdecydowanie polecam ten obrazek każdemu, kto nie jest przekonany do krajobrazów, realistycznych motywów, chciałby spróbować, a jednocześnie niekoniecznie od razu od 1000. To będzie znakomity wybór, polecam! (:

PS a jeśli zapałacie miłością do alpejskich scenerii w wersji Castorland, zajrzyjcie do niedawno układanej przeze mnie "Pocztówki z Hallstatt (1000)" (LINK), która pokazuje to piękne miasteczko z dość nietypowej (puzzlowo) perspektywy.




20250617

1000 Postcard From Hallstatt (Castorland)

Słynne Hallstatt w nieco innym ujęciu, dodatkowo to Castorland. Biorę! Na ten widok miałem ochotę już dawno, ale trochę się przed nimi wzbraniałem - miałem przeczucie, że może mnie czekać dłuższa przeprawa. Nic z tych rzeczy. Nie jest to killer-układanka, raczej pyszna zabawa, do której i Was zachęcam!

Poza wieżą, masa dachów, mnóstwo liści i zieleni, a do tego w tle góry. Spodziewałem się  trudności, ale te puzzle mają w sobie "to coś" - dosłownie przez nie biegłem, a w miarę układania kolejnych fragmentów, bardziej odróżniałem od siebie poszczególne części (mimo podobnej kolorystyki czy wzoru). Nie mogłem się oderwać widząc, że perfekcyjnie działa tu zasada "dołożę jeszcze tylko jeden". Potem kolejny, potem powstaje nowy fragment, potem nagle widzisz, że wszystko pasuje. I weź tu przerwij! Nie da się. To jak "Cywilizacja" Sida Meiera (i "jeszcze jedna tura").


 

 


I tu dochodzimy do sedna. Moje zupełnie niepotrzebne obawy zrodziły się z troski o jakość, kolory. Łatwo "sknocić" taki kadr wrażeniami z układania. Oraz różnicą: obrazek na okładce vs puzzle. Ale po raz kolejny "Castorki" zaskakują mnie in plus. Choć układałem je jako już używane, mogłem je nadal ocenić tylko jako bardzo dobre. Subtelne różnice w kolorach na elementach idealnie oddały grę świateł zapowiadaną na okładce. Jak wspominałem w innych relacjach, akurat tej marki na moich półkach trochę jest i coraz bardziej z tego faktu się cieszę.


 

  

20250405

1000 Seebensee geg. Zugspitze, Österreich (Jumbo)

W poszukiwaniu lata udajemy się ponownie do austriackiego Tyrolu. Czujecie lekki chłód od wody Seebensee, który pozwala spokojnie rozkoszować się widokiem na najwyższy szczyt Republiki Federalnej Niemiec (Zugspitze - 2962 m n.p.m.)? Mimo prażącego słońca i kilometrów w nogach?

 

To dobrze, bo już od jutra ponowne ochłodzenie - zatem jeszcze chwilę puzzle w ilościach hurtowych będą wygrywać z rowerem lub innymi aktywnościami na łonie natury. Ale na nudę w domu nigdy nie narzekam. Raczej na za krótką dobę, przez co nie można pielęgnować każdego hobby w czasie, w jakim by się chciało. Puzzle są za to o tyle wdzięczne, że do rozpoczętego wyzwania można podejść o każdej porze i w każdym wymiarze czasowym.

Mój kolejny debiut - Jumbo

Zgadza się, jeszcze się nie spotkaliśmy, a sympatyczny słonik z logo Jumbo spogląda na mnie już od jakiegoś czasu. I to z półki niemal na wysokości oczu, niecierpliwie domagając się ułożenia. W końcu ugiąłem się pod presją, bo kolejny słoń kilka pudełek wyżej też powoduje dyskomfort.

Co mamy? Puzzle już vintage, "używka", więc jakość była dla mnie zagadką. Po rozpakowaniu zobaczyłem minimalnie wyblakłe elementy, ale poza tym - stan dobry. Pojedyncze elementy nosiły lekkie ślady "eksploatacji". Ale jak można "zamęczyć" poszczególne części, a inne nie? Tajemnica szybko została rozwiązana.


 

Niestety, sporo elementów pasowało w kilka miejsc. Oczywiście, nie dosłownie, ale jeśli ktoś liczy na wykrojnik à la Ravensburger, niech...nie liczy. Nie ukrywam, że spędziłem nad tym obrazem trochę więcej czasu, niż zakładałem - a to z powodu właśnie "spasowania" puzzli na mocno średnim poziomie. Nie jest to dramat, inne aspekty zabawy z Zugspitze w tym ujęciu jak najbardziej rekompensowały mi niedogodności.

Szlak łagodny

Przez sam obraz idzie się dość spokojnie. Łatwo wyselekcjonować poszczególne sekcje - niebo, góry, las, wodę, kwiaty oraz inną roślinność. Jest też kilka innych charakterystycznych części (ścieżka, brzeg jeziora, etc.), zatem łatwo "uczepić się" jakiegoś fragmentu nawet z powierzchownie przesortowanymi fragmentami układanki.

Dopiero dolną część, czyli kwiaty, układałem częściowo sortując elementy po kształtach/wykrojniku.



Spokojny koniec wycieczki - duża satysfakcja!

Mimo częściowych niedogodności, tyrolska podróż przyniosła mi bardzo dużo satysfakcji. Po pierwsze, miałem świadomość, że to puzzle używane i do tego nie pierwszej świeżości. A po drugie i najważniejsze - to piękny obraz, "oldskulowy", nieprzefiltrowany, bez przesadnego podbicia kolorów, czy wręcz ingerencji w przyrodę i zjawiska pogodowe. Oba czynniki wzajemnie się dobrze komponują - czułem, że układam zdjęcie z wakacji sprzed wielu lat, znalezione w jakimś albumie. I w ostatecznym rozrachunku oceniam całą dzisiejszą przygodę bardzo pozytywnie!

 

PS

Sprawdź też proszę poprzednie wycieczki w góry - tu (linki poniżej) i na instagramie. Zapraszam i dziękuję! (:

1000 Lake Vermilion, Canada (CherryPazzi) 
 
1000 Österreich, Tirol, Mieminger Kette (Ravensburger) 
 
1000 Im Garten Eden (Ravensburger) 
 
1000 Zamek Dunajec Niedzica (Trefl) 
 
2000 Alpy latem (Trefl) 
 
1500 Hilda Peak (Castorland)


20250320

1000 Österreich, Tirol, Mieminger Kette (Ravensburger)

Rajsko natchniony przez Ravensburgera (dzięki temu obrazkowi: LINK, ale też niedawno układanemu dziełu Trefla: LINK), w śpiewającym (jodłującym) nastroju, szybko sięgam po kolejne alpejskie klimaty. Tym razem, mimo że to nadal tylko 1000 elementów, czekało mnie spore wyzwanie.

Gdy przejmowałem te puzzle, sprzedająca podkreślała trudności związane z ułożeniem wody, konkretnie - małych wodospadów. Faktycznie, dość szybko do nich dotarłem, ale nie to było dla mnie najtrudniejsze. Niemniej, po kolei!

 

Najszybciej udało mi się wyodrębnić niebo, które - zaskakująco dla podobnych dzieł przedstawiających motywy związane z górami - zajmuje tutaj nieznaczną powierzchnię. Szybko też udało się ułożyć szczyty, zatem z rozpędu zaczęły powstawać dolne części obrazu. I może rzeczywiście woda nie była najprostsza, ale więcej trudności napotkałem z czerwienią i pochodnymi - oczywiście mam na myśli widoczne kwiaty.

Zabawa zaczęła się bowiem wraz z układaniem zieleni... Bardzo podobne do siebie elementy kolorystycznie pasowały niemal w każdy pozostały rejon układanki. Musiałem się wspomóc sortowaniem po kształtach, co dla mnie nie jest regułą przy kompozycjach zawierających "tylko" 1000 kawałków.


 


Oczywiście był to już ostatni etap układania, ale przyznaję bez bicia, że nie szło to najszybciej. Mimo rozmiarów, były to jedne z najtrudniejszych puzzli (widoków, krajobrazów) w tej "kategorii wagowej" (1000). 

Bardzo polecam! Jest czas, żeby z obrazem się zaprzyjaźnić, oswoić. Można się rozpędzić na kilku fragmentach, ale nie zabraknie też żmudnej pracy, a nawet - jak wyżej pokazane - sortowania. Jednym określeniem: wszystko, co najlepsze w puzzlach!