20241229

1000 Budapest (Playtive)


Budapest (999 elementów)

Kto nie był w Budapeszcie? Szybko nadrabiać! To moje pierwsze zetknięcie z firmą Playtive i na dłużej sobie w pamięć raczej nie zapadniemy. To dość prosty obrazek, choć barwy elementów tak podobne do siebie (niebo), że super szybki spacerek to nie był. Ale po kolei!


Puzzle używane...

Większość puzzli, które układam, to puzzle z drugiej ręki, second-hand, używki, używane, z drugiego obiegu. Po ułożeniu i zrobieniu zdjęcia, zazwyczaj nie przetrwają u mnie nawet kilku minut (wyjątkiem jest sytuacja, gdy czekam na światło dziennie do zdjęcia...) i lądują z powrotem w pudełku. A potem lecą do kolejnych entuzjastów. Te niestety nigdzie nie polecą, bo...

...są czasem wybrakowane

Niestety. Trafiło i na mnie. Nie zamierzam odszukiwać sprzedającego (łatwe) i kłócić się, gdzie ten jeden element się zapodział. Mi też się zdarza gdzieś zapodziać element, ale z jakichś przyczyn, nigdy finalnie mi niczego nie brakowało w układance. Nie zakładam też złych intencji sprzedającego. Może rzeczywiście to ja zgubiłem? Może nie? Nie dowiemy się. Nawet licząc po otwarciu przesyłki (a niektórzy tak ponoć robią) można przecież powiedzieć, że to liczący zgubił, prawda? Czy zatem kłócić się z osobą z drugiego końca Polski o 10 czy 15 zł? No nie. Pomijam koszty wysyłek, które zapewne przewyższą całą imprezę.

Kupno używek to ryzyko. Ale! Jest coś, co możecie zrobić. Błagam, dla tych kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu złotych, nie piszcie, że są "kompletne", jeśli tego nie wiecie. Nawet, jeśli jesteście pierwszymi właścicielami, ale puzzle przeleżały x lat na półce, strychu lub w piwnicy i nie macie pewności - NIE PISZCIE. A tekst "raczej są kompletne" oznacza mniej więcej tyle samo, co "raczej są niekompletne". 

Co możemy zrobić, żeby zminimalizować ryzyko kupna kota w worku? Jeśli kupujesz któryś raz, jesteś na kilku grupach (jak na facebooku), widzisz, czy ktoś jest regularnym handlarzem, wynajdującym puzzle na "bazarkach", w sklepach typu "second-hand" i puszczającym coś regularnie dalej. Widać też "casual" sprzedawcę - nawet trzeba instruować ją/go, jak coś wysłać. Pomaga też, jak widać, że ktoś dany zestaw właśnie układał i ma nawet foty.

Puzzle to specyficzna zabawka. Tutaj brak elementu wychodzi na koniec, jak poświęciliśmy już duuuużo godzin i czekamy na finał swojej pracy. Która, okazuje się, nigdy nie będzie skończona. Jest to coś więcej niż słynna łyżka dziegciu w beczce miody. Oczywiście, są takie układanki, które kupimy i ułożymy nawet wiedząc o jednym brakującym elemencie.

Puzzle 1000 minus 1

Wracamy do układanki. To dość łatwy obrazek, ale na pewno nie "spacerek", pierwszy plan przyniesie kilka niespodzianek. Niemniej, nadal to rozrywka na długi wieczór. Lub kilka wieczorów, jeśli robicie je "z doskoku".



Polecam, "mocne 999/1000"

Oczywiście, żartuję. Czarny humor włącza się z powodu przykrej niespodzianki w postaci braku elementu. Dla osoby, która coś już wcześniej ułożyła, będzie to przyjemna zabawa. W przeciwnym razie, układająca lub układający...zdobędzie fajne doświadczenie, które zaprocentuje przy bardziej skomplikowanych wzorach.




20241221

1500 Toledo (Trefl)

Toledo

Okres świąteczny sprzyja różnym okazjom - również dla nas, puzzlożerców! Choć zajrzę czasem na sklepowe półki, to raczej po to, by poszukać znacznie bardziej korzystnych ofert tychże obrazów w internecie. Natomiast wciąż preferuję puzzle z drugiego obiegu, czyli po prostu używki, puszczane dalej świat i sam również, upewniwszy się, że obrazek jest w dobrym stanie (i kompletny!), daję puzzlom kolejne życie.

Tym razem trafiamy do magicznego Toledo. Problem ze zwiedzaniem Toledo i wielu innych miejsc jest taki, że się nie widzi Toledo i tychże miejsc z daleka. Masło maślane? Niekoniecznie, bo ileż to turyści przeżywają rozczarowań różnymi miejscami, spoglądając przed dotarciem na piękne filmy z zdjęcia robione z drona, często przesadnie podrasowane. Absolutnie nie umniejszam samej miejscowości i polecam - nawet w deszczu i chłodzie!

 

Niepozorne ciężkiego początki

Ułożywszy ramkę, skupiłem się na niebie - było je łatwo wyselekcjonować i dość szybko udało się też je ułożyć. Zachęcony tempem, udałem się teraz na dół obrazu. O ile niebieski fragment obrazu powstał dość szybko, to reszta (czerń, cienie) sprawiły, że napotkałem na pierwsze trudności. I to jakie! Przyznam, że te puzzle uznałem za niezłe wyzwanie, bo potrafiły solidnie wyhamować hurra optymizm - mimo relatywnie niewielkich przecież rozmiarów.







Niekompletne? Nie, kompletne!

Nie zabrakło "ulubionej" atrakcji, czyli zarzekanie się, że brakuje danego elementu, gdy finalnie okazuje się, że ten szukany został dopasowany (przysięgam, bez wbijania młotkiem) w inne miejsce. Na ogól nie świadczy to zbyt dobrze o całości, ale tutaj to raczej czysty przypadek. Powtórzę się, mimo że to tylko 1500, naprawdę fragment (szczególnie dolny) trochę czasu mi zjadł.
 
Przyznam, że treflowe Toledo dostarczyło mi sporo fajnych wrażeń. Jest to miła niespodzianka i układanka ta zdecydowanie nie należała do najłatwiejszych, a nawet łatwych. Trzeba było się nieco wysilić (choć wspomniane przeze mnie niedawno światło dzienne, a raczej jego brak - szczególnie przy polskiej jesienno-zimowej szarudze, sprzymierzeńcem nie był), ale nie powodowało to żadnego znużenia.

Zdecydowanie polecam!



20241209

2000 Alpy latem (Trefl)

Mierzymy wysoko - hej, Alpy!

W końcu coś większego. Jak się okazało po przymiarce, górzyste 2000 od Trefla miało niemal wypełnić mi blat biurka. Nie ukrywam sporego podekscytowania, w końcu wreszcie wracam do czegoś większego!



Góra możliwości

Standardowy start od ramki, która szybko pokazała, że będzie trochę zabawy z zielenią. Oczywiście jesień sprzyja puzzlom, biję zresztą w ostatnich tygodniach jakieś swoje personalne rekordy pod tym względem, ale przydałby się jakiś dzień polarny. Bo ze światłem bywa różnie i mix lampek, oświetlenia sufitowego i resztek światła dziennego (z tym najtrudniej, bo kończąc pracę, światło dnia jest jedynie wspomnieniem i mało prawdopodobnym życzeniem na dzień następny) jest bardzo widoczny konkretnie na tym przykładzie. To nie cuda z ustawień aparatu/edytora zdjęć w telefonie.

Ale wracając do układania: na pierwszy strzał zaczęło się kompletowanie nieba (czy to wspomniana wyżej tęsknota za czystym i jasnym niebem?), natomiast granica z gruntem determinowała kolejne wybory. Naturalnie padło tutaj na górę, ale w toku układania łatwo było zauważyć elementy wody (szczególnie po ułożeniu góry. Góry układanki, nie góry-góry. No dobrze, NIEBA). A także kwiaty na pierwszym planie.




Jest i niespodzianka!

A było nią to, że do samego końca trzeba było się nieźle natrudzić z dopasowywaniem poszczególnych elementów! Było też sporo zamian, tj. "brakowało" jakiegoś elementu, żeby odkryć, że "pasuje" on w kilka miejsc... To układanka z przewagą "standardowych" kształtów, nie ma tu szaleństw, dominują klasyczne kształty i to w klasycznym cięciu.

Puzzle zdecydowanie polecam i są póki co najfajniejszą moją przygodą puzzlową tej jesieni. W kolejce już są kolejne, więc te szybko wracają do pudełka, ciekawe, w który zakątek Polski i w jakie ręce teraz trafią?









20241208

1000 San Francisco (Clementoni)

San Francisco, USA

Ok, wiecie jakim fanem jestem puzzli będących ni to zdjęciami, ni to komiksami, ni to obrazami, ni to nie wiem czym? Przekolorowanych i dziwnych? Nie jestem. Ale puzzle to puzzle, obrazek to obrazek i nie ma przebacz, są - trzeba układać. I nawet przyznać się można, bo nie takie złe. Oczywiście, jak się domyślacie, zadanie dość proste. Stylistyka bardziej "kreskówkowa", rozmiar nie za duży, tu kłopotów się nie spodziewałem i - nie ma jak nawet budować suspensu - long story short, żadne nie wystąpiły. Fajne? Tak, jak słońce w poranek 27 lipca. Ja też nie pamiętam, ale mogło być słońce, bo to lipiec. I mogło być fajnie, kto wie, może nawet wtedy się wyspałem i fajnie było w tym słońcu wypić kawę. To, co wiem na pewno, to fakt, że 27 lipca 2024 roku odbył się 27 lipca 2024 roku. I tak pewnie będzie z tymi puzzlami.

Gdyby ktoś mimo wszystko zapałał jednak wielkim uczuciem do tego obrazu, to Clementoni dorzuca jeszcze obrazek gratis! Nic, tylko do sklepu po ramkę marsz! (:


Do herbaty

Na pewno po nic mocniejszego nie trzeba sięgać. Aż tak nikogo to nie zdenerwuje. Samo ułożenie ramki zdeterminuje kolejne ruchy i poza małym fragmentem obrazu, niemal wszystko, po co sięgniecie z pudełka z elementami, będziecie w stanie zidentyfikować po krótkim spojrzeniu na obrazek. W moim wypadku, na pierwszy strzał poszło niebo, część budynków, potem szybko poszedł, a raczej pojechał, tramwaj. Oczywiście, wdzięcznym fragmentem jest samochów, a reszta? No reszta to już naprawdę drobnica, w trybie losowym ciągniesz z pudełka i minimum dopasowujesz miejsce.



Po sprawie

Dobrze, pozwalam sobie na śmieszkowanie, ale to nadal puzzle i to bardzo fajna chwila rozrywki. Dla regularnie układających jakieś hardkorowe góry, lasy i zachody, nie będzie to wyzwaniem. Nadal jednak to układanka, która pozwoli połączyć układających w różnym wieku i z różnym doświadczeniem. Fajny przerywnik, ale z kolejnymi wracam do bardziej bliższych mi klimatów. Serwus!









20241204

1500 Tower Bridge, London (Clementoni)

Tower Bridge, London

Kolejne 1500 zapowiadało się bardzo fajnie. Tym razem puzzlowa podróż zaprowadziła mnie do obejrzenia jednego z symboli brytyjskiego imperium - Tower Bridge w sercu Londynu!
 


Przyjemnie i nie tak prosto...

...choć tak nie wypada pisać o relatywnie małych obrazach. Niemniej, to "tylko" 1500 i "aż" 1500 zważywszy na sporo pracy przy dopasowaniu do siebie elementów nieba i wody. 







Szybkie efekty!

Po raz kolejny byłem zadowolony i z samego obrazu, i z wykonania pojedynczych elementów, ich dopasowania. A przy okazji, z racji aktualnych warunków, puzzle w przedziale 1000-2000 stały się moimi ulubionymi. Idealnie na biurko, które mam (: Wracając do samego układania, aktywność na tyle pochłaniająca, że zapomina się o lampce wina obok. Szczególnie od pewnego etapu, elementy już "same" wskakiwały na swoje miejsca. Mam jeszcze w kolejce Tower Bridge w innej odsłonie, z pewnością niedługo zobaczycie zdjęcia.