20250927

1000 Agios Pavlos Church, Crete (Castorland)

Dzisiaj prawdziwy chillout, być może dla niektórych połączony z odnową duchową. A to świetnie się składa, bo moje "sacrum" również ma dużo wspólnego ze świętością - kocham święty spokój i zdaje się, że takowy możemy tu zastać. Nawet jeśli naszym celem podróży nie jest urokliwa kapliczka (ale droga sama w sobie he he). Co robimy, gdzie jesteśmy? Odwiedzamy Kretę i odkrywamy małe magiczne miejsce, dalekie od turystycznych szlaków. 

Ale gdyby człowiek samym chilloutem, spokojem czy modlitwą człowiek się jednak nie nasycił, na wszelki wypadek w najbliższym otoczeniu - oprócz absolutnie niczego - jest też knajpa, podobno z dobrym jedzeniem. Gdyby i to nie wystarczyło, odnowę może przynieść piwo. I ouzo. W razie przesady, szybkie otrzeźwienie przyniesie spojrzenie na mapę i prawdopodobnie wysokość rachunku za odwiezienie.

Ok, nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził, co właściwie układam - skoro mamy zdjęcie i do tego podpis. Otóż okazuje się, że znalezienie tego miejsca wcale takie błyskawiczne nie było. Finalnie trafiłem - to zachodnia część wyspy, jej południowe wybrzeże (Wiki z dumą informuje, że to...piąta największa wyspa na Morzu Śródziemnym. Wow, przypomniała mi się norweska grupa Ylvis, gdy w kawałku "Massachusetts" z dumą witają w "14 największym stanie USA", polecam!).

Koniec heheszków, nasz skarb, dzięki któremu mamy wspaniały obrazek Castorland, to Ekklisia Agios Pavlos (Εκκλησία Άγιος Παύλος), a na mapie znajdziecie to tutaj (LINK).


Dużo niebieskiego, prawda? Spokojnie, to Castorland. Takie niebo można sobie układać naprawdę przyjemnie, szybko i spokojnie. Co zapewne Was nie zaskoczy, oczywiście te wszystkie niebieskości i morskości były najszybciej układaną częścią układanki. Więcej czasu zajęła pozostała mi część (horyzont, pierwszy plan), ale i to poszło nad wyraz sprawnie.

Puzzle mogę "w ciemno" polecać każdemu, m.in. ze względu na dopasowanie, wykrojnik. Dosłownie kilka dni temu również to samo aż zwróciło moją uwagę przy puzzlach 1500 (Piramidy w Gizie - LINK), teraz mogę to powtórzyć. "Aż", bo jednak nadal mnie to czasem pozytywnie zaskakuje, a Castorlandy zdążyłem poznać już całkiem nieźle.



20250923

500 Fish Collection (Trefl)

Co powie ryba? Pewnie niewiele, bo ponoć ryby głosu nie mają (co z kolei nie spodoba się zapewne tak mniej więcej 1/12 zodiakar). Zdobycze nauki na całe szczęście te podłe oskarżenia dawno obaliły, pod wodą również jest gwarno! Dzisiaj ponownie zaglądamy pod powierzchnię (ostatnio podziwialiśmy te podwodne cuda: LINK) i podziwiamy "Kolekcję ryb" Trefla. 


To "turniejowe" puzzle, 500 elementów, przyjemne do sortowania i układania... Sam również postanowiłem zatem sprawdzić swój czas - w domowym zaciszu. Mój rezultat był taki, że yyyy może ujmijmy to tak: nie chcąc zawstydzać uczestników niedawnego konkursu, nie podzielę się z Wami, ile zajęło mi to czasu! ((: Dobrze, aż tak świetnie nie było, jednak nie dziwię się zupełnie, że nasza duża polska czołówka po prostu regularnie ćwiczy.



To oczywiście szybka przygoda i nie ukrywam, że przy moim regularnym puzzlowaniu (choć zdecydowanie najczęściej lądują u mnie na biurku zestawy z przedziału 1000-2000), rzeczywiście uruchamia się mechanizm współzawodnictwa i zerka się na zegarek. 

Tymczasem, serdeczne gratulacje dla uczestników niedawnych konkursów w Polsce, ale i zagranicą. Mijamy się w przestrzeni online, do zobaczenia stacjonarnie i tradycyjnie. Brawa dla Was!






20250921

1500 Pyramids in Giza, Egypt (Castorland)

Niepozorny obrazek, miało być szybko, łatwo i przyjemnie. Dobrze, może nie aż tak, ale na pewno nie spodziewałem się, że będzie to jedno z najtrudniejszych puzzlowych wyzwań ostatnich miesięcy. A zatem, piramidy w Gizie, zaczynamy!


Obrazek Castorland ma 1500 elementów, drobnych, bo w tych wymiarach układa się często elementację 1000. Widziałem, po co sięgam na półce, ale wyzwania spodziewałem się raczej tylko przy układaniu nieba. Mimo gradientu, zajmuje naprawdę sporą część, a "ułatwiacze" w postaci chmur subtelnie rozmywają się na tle niebieskiego "oceanu".





Było mozolnie, ale w stałym tempie i konsekwentnie niebo stawało się niebem. Ale im dalej w las, tym bardziej zauważałem, że to nie układana góra będzie tu wyzwaniem. Zanim jednak wziąłem się za resztę, w międzyczasie powstawać zaczęła również palma - dzięki temu również miałem kolejne wskazówki co do odcieni niebieskiego, ale też mogłem połączyć i tak układane fragmenty.



I wtedy się zaczęło! Przyznam, że dawno nie miałem takiej pauzy na rozmyślanie o strategii. Poza "cegiełkami" (celowo takie określenie, tak w skali wyglądają bloki piramidy) reszta okazała się być do siebie zabójczo podobna. Tempo układania drastycznie spadło, a ja miałem kilka podejść, jak to wszystko ugryźć. Patrząc z daleka (gdy odchodziłem od układania), nie mogłem uwierzyć, że tak "męczy" mniej niż 500 elementów pozostałych do ułożenia. Oczywiście, lubimy takie "męki", ale poziom trudności zdecydowanie mnie zaskoczył i za to chwała Castorlandowi. 




Tu ważna uwaga i... uwaga, bo będzie "słodzenie". Mimo takiej liczby elementów w podobnych barwach, do tego naprawdę drobnych elementów, dopasowanie puzzli Castorland jest czymś absolutnie mistrzowskim! Nie znam się na procesie produkcji naszych ukochanych obrazków, moja wiedza to obejrzane od czasu do czasu np. filmiki z procesu produkcji Ravensburger (podpowiadane w instagramowym feedzie). Ale tutaj zrobiło to na mnie ogromne wrażenie - nie było mowy o wstawieniu puzzla w nieodpowiednie miejsce! A, nieskromnie napiszę, choć daleko mi do prawdziwych zajawczaków, trochę pudełek już przez palce przeszło. Podsumowując, Drogi Castorlandzie - brawo! 



Piramidy w Gizie trzymały w szachu do końca. Ostatnią fazą było dopasowywanie posortowanych kształtami puzzli, a i tak nie osiągnąłem żadnego przesadnie dobrego tempa. Warto było! Ułożone dzieło daje ogromną satysfakcję, było to naprawdę dobre wyzwanie!

Często podpowiadam, dla kogo dany obrazek. Nie zrozumcie mnie źle, dajmy każdemu taki, jaki mu się podoba! Sam powtarzam, że "podoba mi się", to w tym wypadku już połowa sukcesu w drodze do ułożenia puzzli. Ale czasem chcąc kogoś zarazić, możemy zrazić, zatem... Myślę, że np. najmłodszym adeptom, puzzlowym "casualsom" lub jako prezent dla kogoś, kto będzie układał "z ciekawości", zaproponujmy mniejszą elementację (lub większe elementy). Jeśli chcemy, by dostali szybko nagrodę (ułożoną całość) i sięgnęli w przyszłości po kolejne puzzle.

Jeszcze raz - ode mnie 10/10. Jakość, dopasowanie, trudność, czas układania, efekt. Jestem pod dużym wrażeniem!



20250918

500 Color Boom Collection: Squares (Clementoni)

Poprzednia przygoda z kolorem, choć w nieco większej wersji, również należała do Clementoni (gradient 1000 możecie podejrzeć tutaj: LINK). Tym razem, oprócz kolorów, dodatkowo pracę ułatwiają kształty (zabudowania, a konkretnie: bloki mieszkalne - czy może być bardziej polsko?), a całość to zaledwie 500 elementów. W sam raz na szybkie sprawdzenie się do popołudniowej kawy.


Trzeba przyznać, że mimo małego skomplikowania obrazu, do pełni zabawy w takich przypadkach również potrzebujemy jakości. I podobnie jak ostatnio, produkt znakomicie spełnił moje oczekiwania. Ponownie przez układanie najbardziej kolorowych puzzli Clementoni było błyskawiczne - oczywiście mam świadomość, że mam przed sobą jedynie pół tysiąca elementów.



Nie było tu większego wyzwania, ale żeby nie było za łatwo - dłuższą chwilę spędziłem przy oknach budynku na pierwszym planie. Nieregularność na elementach (nie każdy element zawierał te same części, bardzo dobry pomysł, aaaa może mniej celowe działanie) spowodowała, że trzeba było nieco mocniej wspomóc się zerkaniem na wzór.

Bardzo przyjemne i szybkie układanie, szczerze polecam. Początkującym, młodszym adeptom...sztuki puzzlarskiej, ciekawym - na poznanie Clementoni i tym bardziej zaawansowanym na relaks, a może na sprawdzenie siebie i swoich rekordów.




20250916

1000 London (Trefl)

Lecimy do Londynu! To zawsze dobry pomysł! Miasto jest ogromne i prawdopodobnie nawet tydzień intensywnego zwiedzania nie sprawiłby, że poznalibyśmy go w stopniu satysfakcjonującym. Nie każdy jednak jest gotów na takie tłumy - na ulicy, w komunikacji miejskiej i wreszcie - przy głównych atrakcjach turystycznych. Tym lepiej poczuć namiastkę mocy Londynu dzięki puzzlom. Choć byliśmy już tu z Ravensburgerem (LINK), Clementoni (LINK) i Action (LINK), takiego widoku jeszcze puzzlowo ze mną nie zaliczyliście!

Magia Londynu bardzo dobrze współgra z magią puzzli - motyw ten jest gościem wielu układanek. Nie inaczej wśród moich pudełek. Choć to już czwarta praca ze stolicą Anglii i Wielkiej Brytanii, na półce czekają kolejne.



Szybka zagadka dla fanów puzzli - z czym były tu problemy? Układając to dzieło, obiecałem sobie, że moje uwagi dot. tego produktu zostawię dla siebie i w tej relacji nie będzie to dominowało nad pięknem kadru i satysfakcji z pracy oraz efektu. A jeśli na tyle często układasz puzzle, że widzisz pewne powtarzające się rzeczy u różnych (rzecz jasna) producentów, to wiesz, co też tu może być mankamentem.



I rzeczywiście. Wdech-wydech, zen, chill. Rozmiar (1000 elementów) i przyjemny kadr nie pozwolił zepsuć zabawy. A wracając do normalnych wyzwań towarzyszącym układaniu - nie była to, jak się domyślacie, przygoda obfitująca w większe trudności. Budynki czy też szczegóły architektoniczne relatywnie łatwo było zlokalizować. A perspektywa sprawia, że szybko dopasujecie "mniej-więcej" miejsce każdego elementu.

Czyli...w końcu to fajne czy niefajne? Jedna puzzlara powie tak, drugi puzzlarz nie. Gdzie dwóch puzzlarzy, tam trzy opinie. Widział puzzlarz, co brał. I tak dalej...

Jak wiecie, lubię krajobrazy, zdjęcia, miasta - i najczęściej układam właśnie te motywy. Dlatego obrazek zaliczam do fajnych. Co do wyzwań, wspomniałem o pewnych trudnościach już wcześniej. Myślę, że tym bardziej osobom z mniejszą stycznością z Treflem i puzzlami w ogóle - nie powinno to zrobić różnicy i przebrną przez treflowy Londyn bez szwanku.







20250913

1000 Ernst Haeckel: Hummingbirds (Good Loot)

To puzzlowe ptasie mleczko! Puzzle tak piękne, że układając łatwo obrosnąć w piórka! Przez te puzzle dosłownie się leci! Dzisiaj wyjątkowy smaczek od Good Loot. Już sam brand jest zapowiedzią czegoś ekscytującego, prawda? Tak jest dokładnie w tym przypadku. A ponieważ na półce czeka na mnie "Warsaw Bridges" - również od nich -  zdecydowałem się przetestować, co mnie czeka. I jest naprawdę dobrze.


Tu nie trzeba pisać, to trzeba układać! Ileż tu jest wszystkiego! Choć, jak łatwo zauważyć tu i na instagramie, moją domeną raczej nie są tego typu obrazki, bardzo spodobała mi się ta kompozycja, jej estetyka i - jak wspomniałem we wstępie - sama chęć sprawdzenia "Good Loot". A jak było już podczas samego układania?

Nie ukrywam, że zderzenie z tą masą kolorów, pstrokatości i krzyku, na początku sprawia lekki zawrót głowy. Zacząłem selekcjonować elementy ramki. Raczej nie po to, żeby jakoś wymiernie mi to pomogło, ale żeby przy okazji "opatrzeć się" z puzzlami, dotknąć, zauważyć pierwsze różnice w barwach i wyłapać pierwsze charakterystyczne dla poszczególnych ptaków elementy.








I właśnie ta metoda posłużyła mi do błyskawicznego ułożenia tego małego dzieła. Mając już ramkę, odkładałem elementy pasujące do poszczególnych pierzastych przyjaciół, grupując je w małe kupki. Potem z pracą przenosiłem się do tego, co udało mi się wyselekcjonować. W ten sposób błyskawicznie powstały pierwsze kształty, a krótko później już całe "ptaszyska".

Co ciekawe, przestrzenie pomiędzy ptakami nie są tak trudne, jak się zdaje. Znacznie się od siebie różnią kolorami i tym, co przedstawiają. A zatem, choć może wygląda to na wymagającą zabawę, jest nieco inaczej. To bardzo przyjemna układanka i z całym przekonaniem mogę ją polecić wszystkim - również mniej regularnie zażywającym puzzlowej strawy.

Jakościowo produkt dobry, puzzle idealnie spasowane, nie są za cienkie, bardzo ładny i precyzyjny nadruk. Z przyjemnością zmierzę się z kolejnymi produktami Good Loot!



20250911

1000 Sea Urchins (Piatnik)

Dawno nie było niczego z Piatnika. A jak już Piatnik, to wiesz, że będzie dobrze. I rzeczywiście: jakość - checked, wyzwanie - checked, satysfakcja i efekt - checked. Zapraszam do zdjęć i kilku słów nt. pewnej kolorowej morskiej przygodzie.


Piatnik nie ma tysięcy propozycji, ale jak już coś wydają, to trudno nie powiedzieć "chcę". Przy takich puzzlach, mimo faktu, że były używane, nie muszę pytać o nic więcej niż kompletność. Ten obrazek spodobał mi się od początku, konkretnie w tej wersji (piatnikowej) - kolory, kształty... I choć zamierzałem odłożyć go nieco dalej w kolejce oczekujących pudełek, nie wytrzymałem zbyt długo. A zatem, zaczynamy!




Ok, to nie są najtrudniejsze puzzle świata, ale potrafią nieco ostudzić czasowe/szybkościowe oczekiwania - przyznam, że trochę mozolnej pracy tu było. Dobieranie, sortowanie, kilka pomyłek, aż w końcu na dobre odpalił się "flow", oko się "opatrzyło" z subtelnymi różnicami poszczególnych, podobnych do siebie, jeżowców. 

Układa się to świetnie, ale zapewne duża w tym zasługa samego faktu, że to Piatnik. Myślę, że nie wszyscy producenci w standardowej odsłonie dźwignęliby ten motyw bez szkody dla satysfakcji układania (w standardowej, czyli nie "vip golden premium special hd foto adwenczer edyszyn supa haj kłolity 5K").






Jeśli rozważaliście układanie tego dzieła, czym prędzej porzućcie wątpliwości! Tak, zdecydowanie warto. Coś fajnego, nie za lekkiego (i nie za ciężkiego), bardzo dobra jakość, nieprzesadzone kolory. Najgorsze po ułożeniu? Że na odwrocie prezentują inne swoje dzieła i... chce się innych!