20251227

1000 Sultan Ahmet Camii, Istanbul. Turkey (Castorland)

Na koniec roku zrobiło nam się...religijnie. Cóż, koniec roku sprzyja również i refleksjom nt. przeszłości, ale i przyszłości. A wielu z nas właśnie w religii znajduje odpowiedzi, pytania, sens, motywację. Jako ateista mogę jednak skupić się w pełni na walorach produktu Castorland, czyli po prostu fajnych puzzlach. I jak już widzieliście to wiele razy na blogu i/lub Instagramie, na ciekawym architektonicznie obiekcie.

Tym razem odwiedzamy zupełnie niezbadany przeze mnie puzzlowo rejon - Turcję i jej najbardziej znane i największe miasto, Stambuł. Tam jeszcze nas nie było! Błękitny Meczet to z pewnością jeden z obiektów-symboli nie tylko miasta, ale i kraju. Zbudowano go na początku XVII w., a motywacją, jak to często bywa przy religijnych obiektach, było mało...religijne życie sułtana w młodości (coś jak wiele z kościołów Kazimierza Wielkiego - ale tu prób przebłagania było tyle, że aż doczekał się powiedzenia, że Polskę "...zostawił murowaną").




Jeden z fajniejszych aspektów tych puzzli to fakt, że po raz kolejny zdarzyło mi się zdobyć używane puzzle, niedostępne już chyba na rynku, natomiast okazało się, że mam nowy, nigdy nieotwarty produkt. Takie niespodzianki lubię i wbrew pozorom, nie są tak rzadkie.

Tym większa przyjemność płynęła z układania. Jakość "Castorów", do tego nowych? I cóż, 1000 elementów rzadko kiedy jest dużym wyzwaniem, szczególnie w tym przypadku. Jedyny większy obszar w jednym kolorze (niebo) przedzielony jest bowiem minaretami meczetu (wieżami). A pozostałe motywy są zbyt małe na to, żeby jakoś specjalnie przygotowywać się do dalszych etapów (vide sortowanie po kolorach, motywach, etc.).



W ten sposób, szybko i sprawnie docieramy do końca. Mimo braku jakichś szczególnych sygnałów, że to dość łatwe puzzle, układanie poszło błyskawicznie. Na pewno mogło mnie zmylić nieco wyblakłe pudełko, ale kolory są - jak na "widoczki" z Castorland - zauważalnie bardziej podkręcone. Co przy wspomnianym wcześniej fakcie, że same elementy nigdy nie były rozpakowane, pozbawiło mnie tu specjalnych wyzwań towarzyszącym niektórym "tysięcznikom".

Polecam każdemu! A z racji kolorystyki, nie tylko fanom krajobrazów, zdjęć miast czy ogólnie widoków w realistycznych kolorach - ale też układającym inne motywy (bajkowe, kreskówkowe motywy, grafiki, itp.).



20251224

1000 Nativity Scene, Advent Calendar

Miało być tak fajnie i na czasie, ale zamiast tego będę przestrzegać. Miało być adwentowo i świątecznie, wyszło bardziej "The Walking Dead". Dlaczego? Już śpieszę z wyjaśnieniem.


Jakiś czas temu wpadły w moje zbiory takie oto puzzle. Pomyślałem, że choć z religijnością jest u mnie - delikatnie rzecz ujmując - na bakier, czemu nie. Zbliża się wszak okres świąteczny, a przy akompaniamencie świątecznych hitów, będzie bożonarodzeniowo i przyjemnie. Przy okazji, jeśli chcecie skutecznie rządzić głośnikami przy choince, polecam serdecznie swoją playlistę [LINK]. Oczywiście, zanim przeniesiecie się do Nakatomi Plaza lub będziecie sprawdzać, czy tym razem Kevinowi się nie uda.





Puzzle w formie kalendarza adwentowego to oczywiście żadna nowość na rynku, natomiast dostałem "po uszach" za to, że nie sprawdziłem, co też jest tu do układania. Zatem po wysypaniu kilku pudełek czekała mnie nie lada niespodzianka. A właściwie gigantyczne rozczarowanie. Dlatego szybko zażegnałem wszelkie pomysły o mieszaniu pozostałych pudełeczek.

Dopiero wtedy bowiem zobaczyłem, co dokładnie prezentuje obrazek, a także obraz-ściągawka w środku (1:1). I jestem w szoku, jak bardzo i na siłę korzysta się z narzędzi AI, zamiast użyć stockowego/darmowego zdjęcia. Granice żenady są tu ostro przekroczone. To jest produkt "no name", zapewne z Przewielkiej Cywilizacji Wielkiego Muru. Nie mam nic do AI, wręcz przeciwnie, z zapartym tchem obserwuję i uczę się nowych możliwości! Ale w kiczowatych czasach mam nieodparte wrażenie, że zrobiliśmy jeszcze większy skok i głębsze zanużenie w kicz właśnie... Dlaczego w ogóle legalne jest sprzedawanie czy sprowadzanie czegoś takiego? Dlaczego możliwa jest produkcja (bo nikt nie pilnuje sprzedaży i jest popyt). Na ile ingerencja w produkcję i obrót takimi rzeczami to już zbyt daleka ingerencja w wolny rynek? Tu jest dużo pytań, politycy, organizacje i zwykli ludzie nie nadążają - wszystko w świecie, w którym naprawdę powinniśmy patrzeć na zasoby planety.

Ok, to teraz wyliczanka: "puzzle" niepasujące do siebie (lub pasujące w wiele miejsc), kiepskiej jakości, a grafika stworzyła jakieś człekokształtne twory. Nie oszczędzono nawet głównych bohaterów słynnej sceny. Różne oczy, dziwne włosy. Przebitki. A "The Walking Dead"? Proszę bardzo:






Dobrze, koniec tego złego, może tych kilka zdjęć uratuje Wam smak świątecznych potraw, które być może w tej chwili pochłaniacie.




Dla kogo? Oby dla nikogo. Sam dałem się nabrać. Na pudełku nie ma absolutnie żadnej informacji (może była na jakimś większym opakowaniu). Patrzcie, obserwujcie, nie kupujcie, protestujcie. Produkt puzzlopodobny. A jeśli trafi do kogoś, kto nie miał kontaktu z puzzlami (lub w jakimś niewielkim stopniu), na pewno go tym przepięknym hobby nie zarazi. A to i tak będzie delikatny rezultat.

Spokojnego czasu, dużo zdrowia!






20251216

1000 New York (Trefl)

Po raz czwarty jesteśmy w Nowym Jorku! A co ciekawe, jak do tej pory udało się uniknąć jako takiej powtórki kadru. Polecam szybkie zerknięcie, bo i obrazki nietypowe:

  • znakomite puzzle Innovakids, czarno-biało...żółte ("2000 Traffic in Times Square, New York" - LINK),
  • retro znalezisko z widokiem na dawne WTC, brandu "Top Puzzles" ("1000 U.S.A., Skyline of New York City" - LINK),
  • oraz ciekawostka od Clementoni - mimo dość klasycznego kadru, wersja fluorescencyjna ("1000 New York Fluorescent" - LINK).

Z przyjemnością zatem robimy czwarte podejście - a jeśli jest niebiesko, któż inny morze może zaoferować nam więcej niż Trefl? Typowo, dobrze kolorystycznie, standardowo w wadze i grubości. Nie spodziewałem się żadnych zbędnych atrakcji psujących zabawę. I tak też właśnie było.




Puzzle przyjemne w swojej przewidywalności, przewidywalnie przyjemnie! Dla mniej doświadczonych ze zdjęciami, krajobrazami, a dodatkowo przerażonych ilością niebieskiego: kontrast jest spory, a "zawartość" puzzli w tym kolorze (mam na myśli to, co jeszcze na sobie mają) zdecydowanie się od siebie różni. Bardzo łatwo też wyselekcjonować poszczególne sekcje, choć przy takiej ilości chyba niespecjalnie trzeba poświęcać temu czas. Po ułożeniu nieba, najdalszego planu i wody, można się skupić na "cherry picking" - dobieraniu pojedynczych elementów z pudełka w ich przybliżone miejsce.

Polecam wszystkim, niezależnie od puzzlowego stażu!


20251213

1500 Cathedral Of Christ The Saviour (Castorland)

Czas na trzecie odwiedziny w miejscu, które nieco nie w smak obecnie mi odwiedzać. Ale układać puzzle od Castorland z krajobrazami czy architekturą niezmiennie uwielbiam. Szczególnie, że z racji kompozycji od początku zapowiadało się na niezłe wyzwanie. I tak też było!

A jak zapowiadałem przy wizycie w Petersburgu ("1500 Peterhof Palace" - LINK), to chyba ostatnie "rosyjskie" puzzle. Nadmienię jeszcze, że objazd po Kraju Rad Federacji zaczęliśmy też w Petersburgu ("1500 The Resurrection Church, St. Petersburg" - LINK). Przyświecała mi zatem dodatkowa motywacja i nie ukrywam, mocno się przydała, bo te Castory solidnie dały w kość. 

Tymczasem należy się jeszcze słowo, dlaczego niemający 100 lat budynek jest tak wyjątkowy? Oczywiście, że chodzi o wieczny i najbardziej udany związek w historii ludzkości, czyli religia i polityka, ale to zbyt ogólna odpowiedź.

Sobór Chrystusa Zbawiciela w Moskwie miał zostać zbudowany na część nieudanej inwazji wojsk napoleońskich. Ale, jak to w słowiańskiej mentalności bywa (szczególnie, jeśli chodzi o inwestycje publiczne), również wtedy od szumnych decyzji do wbicia pierwszej łopaty trochę rzeki w Moskwie upłynęło (tak, tak, ów Sobór stoi w nad rzeką Moskwa w Moskwie). Po 5 latach od decyzji, w 1817 roku zaczęto budowę. Ale w 1824 nadal na dobre się ona nie rozkręciła. Słowiańskich podobieństw mamy tu więcej, bo choć formalne powody - przynajmniej te przedstawiane na początku - dotyczyły m.in. podłoża, to już wtedy tajemnicą poliszynela było to, że...sprzeniewierzono znaczą część środków (te, oprócz wsparcia caratu, pochodziły od mieszkańców). Procesy i wyroki potwierdziły te przypuszczenia. Choć to może zbędna uwaga, bo tam "proces" zawsze potwierdzi to, co ma potwierdzić.

Ok, dobrze, to co dalej, skoro to niby tak "nowy" budynek? Otóż, drugie podejście to budowa w latach 1839-1849 (choć rusztowania zniknęły dopiero w 1860 r., a wykańczanie trwało jeszcze...20 lat!). Ponieważ "oficjalne" inauguracje to wydarzenia z 1882 i 1883, sobór nie przetrwał nawet 50 lat - nowa siła polityczna tej części świata (koloru mojej ulubionej zupy - tylko nie z ryżem proszę!) nakazała zrównanie obiektu z ziemią.

I cóż - jak nie dało się tyle czasu tego dzieła wybudować, tak też nie dało się go najwidoczniej zniszczyć (a na pewno nie od razu), bowiem po pierwszej detonacji ładunków wybuchowych, potrzebna była ponowna ich instalacja i drugie podejście. Jedno z ciekawszych zdjęć z tego wydarzenia można znaleźć na Wiki, pozwolę je sobie wkleić poniżej (tutaj LINK do oryginału):


Na miejscu soboru miał zostać wybudowany "Pałac Rad", ale plany zniweczyła wojna, natomiast w 1958 roku powstała w tym miejscu pływalnia. Zgadniecie nazwę? Owszem, dla odmiany: "Moskwa".

Nowsze dzieje to już - nieironicznie - popis budowniczych. Rozpoczętą budowę w 1994 r. zakończono przed rokiem 2000, a święcenie obiektu dokonało się właśnie w tym roku. Wracając do związku religii i polityki, chęć odbudowy oczywiście bezpośrednio wynikała z kolejnego powiewu "wiatru zmian" i łaskawszego spojrzenia na czasy caratu i całego carskiego dziedzictwa. Dalsze losy - pałace, absolutna władza i blichtr nowego "cara" dorównujący lub może i przewyższający poprzedników z historii - to już znamy z autopsji...




Wracamy do układania!

Wyglądają niepozornie? I tylko niebo każe ocenić puzzle jako trochę trudniejsze? Oo nie! Zapewniam, że zaskakująco dużo zamieszania sprawiła mi też pierwsza część. I w ogóle zwrócę uwagę, że wyjątkowo nie wziąłem się od razu za niebo. Wiedziałem i widziałem bowiem, co się święci - zaraz po wysypaniu elementów. Sam most i pierwszy plan również nie należał do łatwych.

Nie znam rosyjskich przekleństw (ok, nie znam ich dużo), ale zapewne te polskie, których używałem, byłyby zrozumiane również poza granicami naszego kraju - również w Moskwie.






To było bez wątpienia najtrudniejsze niebo Castorland, jakie do tej pory układałem! Nie żartuję, "mordowałem się" z nim niemiłosiernie. A sortowanie po kształtach było nie tyle pomocne, co niezbędne - a i tak nie zapewniało jakiejś regularności w sprawnym ułożeniu coraz mniejszego brakującego fragmentu obrazu.

Mimo nie największych rozmiarów, mimo jakości Castorland, to jedne z trudniejszych wyzwań dla mnie do tej pory - jeśli chodzi o ten brand. Smaczku dodaje fakt, że niebo w jednolitym kolorze nie stanowi tu nawet połowy kompozycji!

Satysfakcja gwarantowana, ale to puzzle zdecydowanie nie dla każdego. A ze względu na światło, może chociaż...poczekajcie do wiosny. A my - może do kolejnego powiewu wspomnianego wcześniej "wiatru zmian", by te i podobne miejsca w kilku krajach można było znowu zobaczyć jako zwykły turysta, podczas zwykłego wyjazdu.




20251209

1000 Style In The City - Barcelona (Clementoni)

Dobrze czasem opisać puzzle niekoniecznie od razu po skończeniu lub w trakcie ich układania. Nie ukrywam, nie byłem wniebowzięty poniższym dziełem, ale perspektywa kilku dni sprawiła, że nieco zmieniłem zdanie. I nawet się sobie sprzed kilku dni dziwię - co tu takiego mi nie pasowało. O subiektywnych plusach i minusach więcej poniżej.


Ja z tych, którzy na hasło "Barcelona" dostają ciarek i "trzęsiawki" mocniejszej niż... ok, w tych czasach 99% porównań urazi 101% ludzi, więc musicie uwierzyć, że "trzęsiawki" silnej. Zaczęło się milion lat temu, oczywiście od dziecięcej/chłopięcej fascynacji piłką nożną (co pięknie pielęgnowane trwa do dzisiaj - zaraz mecz, muszę zdążyć z tym wpisem i postami na instagramie!). Co prawda stolica Katalonii przechodzi swoje trudności w ciężkich dla wszystkich czasach (jak wiele turystycznych miejsc), nadal pozostaje miastem-symbolem. Ważnym i dla Katalonii, i dla Hiszpanii - niezależnie od tego, jak którakolwiek ze stron by aktualnie tego nie chciała podkreślać. 




Puzzle w pięknym kolorze papieru do mięsa (lub do czego innego, jeśli nadal preferujecie "klasyczną" kolorystykę najbardziej potrzebnego towaru świata). W połączeniu z barwami za oknem gwarantują, że słoneczna Barcelona absolutnie nie będzie Wam w głowie. Chyba że w aspekcie pilnowania swoich rzeczy przed uporczywymi próbami kradzieży ;) O wrażeniach płynących z barw piszę nieprzypadkowo, bo choć widziałem, co brałem, to mi osobiście te puzzle się...nie spodobały. Natomiast rozumiem styl (w końcu "Style In The City"), zdaję sobie też sprawę, że właśnie z tego względu ta układanka również znajdzie swoich entuzjastów.

Samo układanie było całkiem normalne i sprawne, choć i tu nie brakowało zaskoczeń - połączenia były dość luźne. Tempo też nie zostało przeze mnie specjalnie wyśrubowane, bowiem kilka motywów było w identycznym lub niemal tym samym kolorze. Nadal oczywiście to level beginner/easy. Tym samym mogę przejść do sekcji "polecam dla..." - a zatem: dla wszystkich! 


PS

Do Barcelony zajrzeliśmy nie tak dawno temu przejazdem ("1500 Traveling Around Europe"), ale odpoczywaliśmy w niej chwilę dłużej niemal równo rok temu ("1500 Park Güell, Barcelona").

20251207

1000 Trakai Castle, Lithuania (Castorland)

Ale Litwy tu jeszcze nie grali! O ile turystycznie zyskuje na znaczeniu, szczególnie wśród polskich gości (co nie zaskakuje z wielu powodów, tym bardziej w tych czasach), to puzzlowo jest naprawdę rzadkim "kierunkiem". Zatem z jeszcze większą przyjemnością mogłem się zabrać za ten kawałek historii naszego ważnego (wciąż za mało...) sąsiada.


Historii jak najbardziej wspólnej, bo losy polsko-litewskie w czasach prime-time tego zamku były coraz mocniej (również formalnie) ze sobą związane. Sam teren to kilka historycznych zespołów budynków, uratowano i odbudowano oczywiście najbardziej okazałe z nich. Ale zanim powstały, a może zanim na dobre miały zacząć spełniać swoje funkcje (głównie obronne), tak naprawdę militarnie...przestały być istotne. Na ironię zakrawa fakt, że to dzieło ówczesnym inżynierów, architektów, budowniczych padło niejako ofiarą sukcesu polsko-litewskiego pod Grunwaldem - czyli kilka lat później, bo mówimy o początkach XV wieku. Od tamtej pory coraz częściej obiekty pełniły funkcje rezydencyjne i reprezentacyjne.




A same puzzle? Proste w swojej "schematyczności". Trudno nie chcieć wysortować nieba, kwiatów, następnie małego fragmentu wody, pomostu zamkowego i oczywiście głównego bohatera (patrząc na kompozycję - czy oby jednak na pewno?) - Zamku w Trokach. Kolejność dowolna. Niemniej, układanie wcale tak szybkie się nie okazało. Chwila minęła, zanim elementy nieba i kwiatów zaczęły wskakiwać w swoje miejsca w bardziej zauważalnym wolumenie. Wciąż to dość satysfakcjonujący obrazek - mam jednak świadomość, że raczej dla fanów tego typu spokojnych motywów (uwierzcie, wzbijam się teraz na wyżyny obiektywizmu). Nie ma tu szaleństwa kolorów, dziwnych barw, "zabójczego" kontrastu. To produkt absolutnie...zwykły. Ale! Zdecydowanie w pozytywnym znaczeniu - przyjemnie zwykły.

A zatem, tradycyjnie - dla kogo? Zdecydowanie dla "konesera", a może cudzysłów nie jest tu niezbędny. Dla kogoś, kto już coś ułożył i przede wszystkim - dla fana samego obrazka.