Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieżaeiffla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieżaeiffla. Pokaż wszystkie posty

20260118

500 Colorful Paris (Trefl)

Puzzle w takiej elementacji nie są zwykle moim pierwszym wyborem, ale jak już kiedyś wspomniałem, dostrzegam w nich mnóstwo plusów. Przede wszystkim czas i duża niezależność od innych warunków. Ze względu na liczne wymiany puzzli albo to, że czasem pięćsetki są częścią większego "dealu", coraz więcej ich gości również i u mnie.


Paryż odwiedzaliśmy już z Treflem i to również w formie artystycznej: "1000 Cat in Paris / Artist: Michael David Ward". A na kawę wpadliśmy do Action, układając bardzo przyjemne: "1000 Cafe in Paris".




Puzzle układa się dość szybko, a jak się domyślacie, raczej nie pomylimy się tutaj z niczym. To idealne rozwiązanie na wieczór lub kawę i wolne popołudnie (a w sumie - jego część). Oczywiście, te konkretne można śmiało polecić wszystkim - niezależnie od wieku czy puzzlowego stażu.



20250215

1000 Cat in Paris / Artist: Michael David Ward (Trefl)

Jak Paryż, to sztuka. Klimatycznie, romantycznie, brakuje jeszcze tajemniczego przechadzającego się kota. A, nie! Jest! Coś dla mnie zupełnie nowego, bo zwykle nie wybieram takich dzieł. A tu dzieło dosłownie, bo układamy obraz Michaela Davida Warda i jest to...znakomite doświadczenie!

Nie wybrałem, nie kupiłem, ale możliwości układania odmówić nie mogłem, no aż nie wypadało! Spójrzcie sami:

3, 2, 1, na pewno zatytułuje rozdział "Kolorowy zawrót głowy"

Okej, otwieram pudełko, kolorów więcej niż ludzi w porannym autobusie w stronę Centrum. Jest źle. Łapię za elementy pozwalając im przelewać się przez palce i... Nie było źle, ale widziałem, że to zdecydowanie coś innego. Ale c'mon, to nadal tylko 1000! Czas na jakiś level-up, Przemysław! Zacząłem więc transfer grupek elementów na biurko, oczywiście poczynając od tych będącymi częściami ramki. I w sumie te "ramkowe" tylko tworzyły mi jakąkolwiek grupę, bo reszta zdawała się pasować niemal w każdą część obrazka do ułożenia. Moment kryzysowy był, ale...jak pensja w memie - "dzień dobry, ja tylko na chwilę".

Po kolorowym szoku (pozdrowienia dla fanów "Kolorszoku" - jak Wasze kolana i reumatyzm?), łapiemy linię horyzontu, koteła, poręcze, mosty, wodę... budynki, Wieżę Eiffla oraz kółka na niebie. Więc po oswojeniu się z wyzwaniem, tempo znacznie wzrasta, przyjemność układania tym bardziej.


Trochętuitamiwszędziejakośtobędzie

Niektóre puzzle układa się w sposób "trochętuitamiwszędzie" i "jakośtobędzie" i rzeczywiście rosną całe, niemal równomiernie. Nie ma jednego dominującego obszaru, np. ułożę tę górę, chatkę, a niebo zostawię na wigilię...2137 roku. Z jednej strony, nie czuje się, że jest jakiś konkretny postęp, odchodzimy od obrazka na spacer, zakupy, do pracy, po czym spoglądamy i widzimy, że w sumie to powoli kończymy, a do dołożenia została naprawdę mała gromadka odłożonych obok elementów. Tak też było w tym przypadku.




Polecam!

Obrazek, jeszcze zanim stał się moim wyzwaniem, podobał mi się, ale prawdopodobnie nie zdecydowałbym się na taki zakup. I straciłbym sporo funu. I puzzlowy, wspomniany wyżej, level-up. Zdecydowanie i z pełnym przekonaniem polecam, również (a może przede wszystkim) tym, którzy podobnie jak ja wcześniej, kręcą teraz nosem. O ile tylko nawet minimalnie podoba Ci się kolorystyka, motyw, nawet sam kot w takiej wersji - łap szybko! Efekt końcowy, satysfakcja, a w moim wypadku zadowolenie również z wyjścia ze strefy komfortu czegoś nowego, warto!