20250221

1000 Im Garten Eden (Ravensburger)

W ramach wstępu, chciałbym odnieść się jakoś do tego przepięknego widoku, ale wygląda na to, że "Ogród Eden" Ravensburgera może jednak nie być żadną przepiękną miejscowością położoną tuż pod Alpami. Co to zmienia? Niewiele - wspaniały widok, realistyczne kolory i kompozycja. Mimo wszystko mam jednak nadzieję, że szybko wrócicie z podpowiedzią, że to piękne hmmm "Alpenstadt" lub "Alpendorf" w Szwajcarii lub Austrii.

Ale jest jeszcze dziwniejsza sprawa. Wierzcie lub nie, ale to...pierwszy wpis o jakimkolwiek dziele Ravensburgera! Jak do tego doszło...? Nie wiem! Ale niestety uświadamia mi to, jak dużo niegdyś układałem nie myśląc wcale o tym, że można zrobić zdjęcie, a co lepsze - napisać o tym. Nadrabiamy zaległości, na szczęście na półkach mam trochę zapasu dzieł ravensburgerowych weteranów "puzzlenictwa".

 
Zaczynajmy! Aj, jak pięknie się to wszystko skraca, jak trzeba o tym napisać. Patrzysz na zdjęcia i myślisz, że niemożliwe, że to zabrało tyle i tyle czasu! W rzeczywistości trzeba było się trochę zastanowić tu i ówdzie, ale to wciąż nie najcięższe puzzle świata. Jest bardzo dużo zróżnicowanych tematycznie fragmentów - kwiaty znacznie się od siebie różnią, łąka również, mamy drzewa, kawałek gór, potok, gołe skały... Po naprawdę minimalnym oswojeniu oczu z opisywanym dziełem, jest, za co się brać!
 


Jak widzicie, moim pierwszym strzałem (oprócz ramki) było niebo - jest go relatywnie mało. A elementy łączące niebo z resztą obrazu szybko pozwoliły na pierwsze dopasowania ad-hoc (z pudełka, bez specjalnego poszukiwania czy sortowania). W toku pierwszych przymiarek do gromadzenia w osobnych miejscach podobnych do siebie elementów, zebrałem dużo jasnej części roślinności, co widać już na pierwszym zdjęciu powyżej.

 

Jak najjaśniejsza, to i najciemniejsza, czyli głównie prawa górna część. Tym sposobem szybko zaczynamy zbliżać się do finału. Jak wspomniałem wcześniej - i jak zapewne widzicie - jest tu dużo charakterystycznych fragmentów obrazu, zatem bez problemu zlokalizujecie "dom" dla wyciągniętych właśnie z pudełka puzzli.

To już zdecydowanie końcówka, nie nadążasz z dopasowywaniem - jak z odkładaniem rzeczy, które sześciolatek dokłada Ci do koszyka w sobotę w Oszą. Fajny etap, ale wiesz, że za chwilę pamiątkowe foto, wpis na blog/forum i temat przechodzi do historii.

Motyw, mimo wszystko, dla mnie odrobinę za łatwy. Co absolutnie nie umniejsza radochy z układania!Ponadto, jeśli ktoś na co dzień nie układa takich widoków i jest przerażony nawet potencjalną próbą zmierzenia się z tematem krajobrazu górskiego, a jednocześnie podoba mu się ten motyw - prawdopodobnie trudno o lepszy "starter".


20250216

1066 Taj Mahal (Trefl)

Świątynia miłości, Taj Mahal, jedna z absolutnie topowych destynacji dla turystów z całego świata. Temat aż się prosi o puzzle, których oczywiście nie brakuje. Tymczasem, jak Przemysław nie może do Taj Mahal, to Taj Mahal przyszło do Przemysława. No może nie Taj Mahal, ale dość przyjemna postać tego cudeńka w postaci układanki Trefl.

Jakie jest Taj Mahal, każdy widzi. Trudno odmówić rozmachu pomysłodawcy, wyobraźni projektującym,  i precyzji budującym. Zapewne, chcąc nie chcąc, widzieliście ten obiekt na dziesiątkach lub setkach ujęć. Tutaj już na wstępie jest coś, co z miejsca zainteresuje każdą szanującą się puzzlarę każdego fana pociętych obrazów - ludzi, którzy dosłownie składają świat do kupy. Co reszta by bez nas zrobiła? Ale do rzeczy: elementów 1066 i minimalnie przesunięta perspektywa w stosunku do zdecydowanej większości ujęć. Niebo zapowiadające niemałe wyzwanie. A przede wszystkim, wspaniały, majestatyczny obiekt! Zaczynamy!


Jak to się układa? To jeden z tych obrazów, gdzie się mega chce i pędzisz jak do Żabki o 22:55. Oczywiście, dla fanów tego typu obrazów. A konkrety? Nie polecam jako pierwszej czynności wybrać sortowania fragmentów zabudowań, bo wybierzecie większość puzzli. Ramka nie należy do najprostszych, szczególnie, gdy nie możecie liczyć na mitycznego sprzymierzeńca - światło dzienne na początku kalendarzowego roku w kraju nad Wisłą, Odrą, Wartą, Bugiem, Narwią, Notecią, Rawką, Sanem i Kanałem Żerańskim.

Ale "Kanał Tadżmahalski" z pewnością będzie jedną z pierwszych wdzięcznych części obrazu, która będzie wręcz wyskakiwać z pudełka domagając się ułożenia w pierwszej kolejności. Za nim pójdą elementy roślinności i alejek prowadzących do mauzoleum wybudowanego dla przedwcześnie zmarłej ukochanej - Mumtaz Mahal.

A że przy okazji oswajacie się z resztą elementów, czy wręcz całych fragmentów, skutkuje to tym, że nagle prawie się kończy:


Przyznam nieskromnie, że nawet mnie własne tempo zaskoczyło. Choć nie mierzyłem czasu, raczej nie mógłbym wpisać tego osiągnięcia w CV dla wytwórni filmów dla dorosłych.
 

Zostaje niebo. Po poprzednim akapicie raczej tam nie trafię, jeśli jeszcze targały mną jakieś wątpliwości, zatem w pełni skupiam się na dokończeniu dzieła. Ponownie poruszę kwestię światła - przy sztucznym żółtym świetle było to spore wyzwanie. I widząc, co się święci, dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że tych puzzli nie zostało wybitnie dużo, przystąpiłem do selekcji wg kształtów.



Oczywiście nie ma mocnego obrazu na puzzlarę z posortowanymi elementami, więc i Taj Mahal padło szybciej niż obrona polskiej kadry piłkarskiej na każdym międzynarodowym turnieju.


Okej, a można już bez heheszków? Można! Puzzle są świetne, bardzo przyjemna niespodzianka. Świetny efekt i satysfakcja gwarantowana - cieszę się, że moje pierwsze puzzlowe Taj Mahal było właśnie w tej odsłonie. Z przyjemnością zapoluję na większą wersję, np. 3-4k. Anyone?


20250215

1000 Cat in Paris / Artist: Michael David Ward (Trefl)

Jak Paryż, to sztuka. Klimatycznie, romantycznie, brakuje jeszcze tajemniczego przechadzającego się kota. A, nie! Jest! Coś dla mnie zupełnie nowego, bo zwykle nie wybieram takich dzieł. A tu dzieło dosłownie, bo układamy obraz Michaela Davida Warda i jest to...znakomite doświadczenie!

Nie wybrałem, nie kupiłem, ale możliwości układania odmówić nie mogłem, no aż nie wypadało! Spójrzcie sami:

3, 2, 1, na pewno zatytułuje rozdział "Kolorowy zawrót głowy"

Okej, otwieram pudełko, kolorów więcej niż ludzi w porannym autobusie w stronę Centrum. Jest źle. Łapię za elementy pozwalając im przelewać się przez palce i... Nie było źle, ale widziałem, że to zdecydowanie coś innego. Ale c'mon, to nadal tylko 1000! Czas na jakiś level-up, Przemysław! Zacząłem więc transfer grupek elementów na biurko, oczywiście poczynając od tych będącymi częściami ramki. I w sumie te "ramkowe" tylko tworzyły mi jakąkolwiek grupę, bo reszta zdawała się pasować niemal w każdą część obrazka do ułożenia. Moment kryzysowy był, ale...jak pensja w memie - "dzień dobry, ja tylko na chwilę".

Po kolorowym szoku (pozdrowienia dla fanów "Kolorszoku" - jak Wasze kolana i reumatyzm?), łapiemy linię horyzontu, koteła, poręcze, mosty, wodę... budynki, Wieżę Eiffla oraz kółka na niebie. Więc po oswojeniu się z wyzwaniem, tempo znacznie wzrasta, przyjemność układania tym bardziej.


Trochętuitamiwszędziejakośtobędzie

Niektóre puzzle układa się w sposób "trochętuitamiwszędzie" i "jakośtobędzie" i rzeczywiście rosną całe, niemal równomiernie. Nie ma jednego dominującego obszaru, np. ułożę tę górę, chatkę, a niebo zostawię na wigilię...2137 roku. Z jednej strony, nie czuje się, że jest jakiś konkretny postęp, odchodzimy od obrazka na spacer, zakupy, do pracy, po czym spoglądamy i widzimy, że w sumie to powoli kończymy, a do dołożenia została naprawdę mała gromadka odłożonych obok elementów. Tak też było w tym przypadku.




Polecam!

Obrazek, jeszcze zanim stał się moim wyzwaniem, podobał mi się, ale prawdopodobnie nie zdecydowałbym się na taki zakup. I straciłbym sporo funu. I puzzlowy, wspomniany wyżej, level-up. Zdecydowanie i z pełnym przekonaniem polecam, również (a może przede wszystkim) tym, którzy podobnie jak ja wcześniej, kręcą teraz nosem. O ile tylko nawet minimalnie podoba Ci się kolorystyka, motyw, nawet sam kot w takiej wersji - łap szybko! Efekt końcowy, satysfakcja, a w moim wypadku zadowolenie również z wyjścia ze strefy komfortu czegoś nowego, warto! 


20250212

1000 The Old Gdansk (Castorland)

Sporo ostatnio u mnie polskich akcentów, a tym razem prawdziwa perełka. Motyw popularny również daleko poza granicami naszego kraju. The Copy Of The Old Gdansk / The Old Gdansk. Bardzo przyjemne i "dynamiczne" puzzle.

Ekspertem od marynistyki nie jestem, nie będę też oceniać wartości historycznej widoku na dziele Castorland, natomiast puzzle od początku bardzo mi się podobały. Nie tylko mi, to dość popularny motyw, o czym świadczą linki do kupna na wielu globalnych platformach zakupowych. Za oczekiwaniami poszła też rzeczywistość; niemal "jak zwykle" układam puzzle z drugiej ręki i jakość jest na tyle dobra (barwy, wykrojnik), że z pewnością posłużą jeszcze wielu hobbystom. Popatrzcie sami, ładne to!
 
 

Płyniemy...

...z tym towarem! Najpierw ramka, "oswajanie oczu", pierwsze gromadzenie podobnych do siebie elementów. Mimo niewielkich obrazów, jest nad czym się zastanowić. Ale większość elementów (i ich docelowych miejsc) powinniśmy spokojnie rozpoznać bez większego trudu, sortowania.
 
 

Dlaczego lepiej być w siódmym niebie niż w szóstym?

Bo w siódmym niebie jest o niebo lepiej! Sekcja "Suchy Przemysław" dziękuje i przeprasza. Ale nieprzypadkowo o niebie, bo już na pierwszy rzut oka widać, że (jak to zwykle zresztą przy układaniu krajobrazów, widoków) nieodłącznym wyzwaniem towarzyszącym będzie właśnie "sufit". Tutaj tempo trochę mi zwolniło, ale to naprawdę nieźle wykonane puzzle, zatem po przesortowaniu po kształcie, elementy "wskakują same".
 

I dopłynęli. Polecam!

Zawsze czuje się satysfakcję po ułożeniu całości (taki w końcu oczekiwany finisz tej zabawy), ale tutaj efekt naprawdę robi wrażenie. Tak, jestem zadowolony! Całość się pięknie prezentuje i nawet, wyjątkowo, nie wylądowały z powrotem w pudełku minutę po, tylko cieszyły oko jeszcze kilka godzin. 

Polecam wszystkim niezdecydowanym, a jeśli ten obrazek widzisz po raz pierwszy, szybko łap się za grupy, fora czy google, bo warto! O ile oczywiście taki widok Cię interesuje. Zapewniam, że fani wielu rodzajów puzzli będą zachwyceni. Jednocześnie nie jest to na tyle duże, żeby ktoś przepadł w męczarniach i zrezygnował lub się wynudził. 10/10!
 

Zajrzyjcie też do pozostałych układanek z Polską jako głównym motywem (:

20250209

1000 "U.S.A., Skyline of New York City" (Top Puzzles)

New York, New York... Pt. 2

Nie tak dawno zabrałem Was na nowojorską 7 Aleję i nie podejrzewałem, że szybko wspólnie udamy się tam ponownie. Tym razem, City podziwiamy z dalszej perspektywy. Wyjątkowej, bo będącej już tylko wspomnieniem, w dodatku dość bolesnym. Moje najnowsze wyzwanie to znakomity i przepyszny "łup" z polowania z na "używki" - panorama Nowego Jorku jeszcze z dwiema wieżami World Trade Center.
 
Dodam, że do Stanów zaglądaliśmy tutaj:


Wspomnień czar, wspomnień gorycz
Ci, którzy w momencie zamachów nieco odstawali od ziemi, zapewne do dzisiaj pamiętają ten dzień. Pamiętam i ja, pamiętam szok, niepewność i świadomość tego, że jest się świadkiem historycznego momentu. I tak też się wydarzyło - jak świat przyśpieszył, jak się zmienił, jak pewne rzeczy nie wrócą już nigdy, bo wynikały po prostu z życia w innym świecie. Jako dziecko w wieku licealnym oczywiście nie mogłem znać pełni wagi tych wydarzeń. Ale już wtedy wespół z kilkoma rówieśnikami byliśmy chyba nieźle zorientowani (jak na swój wiek) w podstawach geopolityki i przeżywaliśmy to bardzo!
 
Odbuduję wieże!
Puzzle te układało mi się z niesamowitą przyjemnością! Po pierwsze, uwielbiam miasta, po drugie, uwielbiam układać widoki z nieprzekombinowanym światłem, kolorem... filtrami. Nie dość, że widok retro, to jeszcze lata, które ta układanka przeżyła, naprawdę dodawały smaczku i tak już przepysznej potrawie. O dziwo, puzzle musiały po prostu bardzo długo odpoczywać w czyjejś szafie, jak na swój wiek (z pewnością ok. 25 lat!), są w świetnym stanie!
 


A jak to się układa? Jak widzicie, ramka ułożona, ale nie w pełni. Zdarzyły mi się też przy niej dwie pomyłki. Oczywiście, relatywnie łatwo wysortować budynki (choć będąc kilka dni po zabiegu korekcji wady wzroku, te paski na WTC spowodowały nawet ból głowy :p), a potem, jak już oko się przyzwyczai, widać różnice i pomiędzy nimi. Ergo, mamy dosłownie "speedrun" przez budynki, a potem...?
 







Niebo.
No i się zaczęło. Ok, przyznaję, poszło mi mocno średnio! I było dużo kombinacji, bo nie za bardzo można było wyselekcjonować podobne sobie kształtem puzzle. Zatem po dopasowaniu ok. kilkunastu z nich, zaczęła się po prostu mozolna praca.



 
Wszystko jak wczoraj
Wieże na swoim miejscu, dumnie na tle niebieskiego nieba. Aż szkoda układankę chować z powrotem do pudełka. Muszę się podzielić z Wami tą myślą - to jedna z najfajniejszych puzzlowych przygód w takich rozmiarach. Totalnie inne emocje przy sprincie z budynkami i potem jakimś rajdzie na orientację (w lesie, w nocy, na bagnie i z zawiązanymi oczami) - czyli układaniu nieba. Oczywiście, klimatu nadawał sam wiek puzzli, o widoku nie wspominając. Leciutko i dyskretnie odbarwione już pudełko i zapewne same puzzle, tylko potęgowały wrażenie. Polecam!
 


 
 
PS.
Puzzle oznaczam jako "Top Puzzles". Dla wnikliwych, dla poszukiwaczy: holenderski produkt, sygnowany jako Top Puzzles / Euro Games. Więcej oznaczeń, oprócz adresu firmy, po prostu nie ma.