Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skyline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skyline. Pokaż wszystkie posty

20250526

1000 Port Jackson, Sydney (Trefl)

Skoro tak pięknie idzie nam z debiutami, to po odwiedzeniu Tajlandii (LINK) wybierzmy się relatywnie niedaleko. Oczywiście relatywizujemy z punktu widzenia polskiego turysty, bo lecimy do...Australii! Kraina pająków większych niż niejedne układane przez nas puzzle, to również moje turystyczne "to-do" na "bucket list", ale póki co - oko musi nacieszyć się puzzlowym widokiem na Sydney.


Ok. Uznajmy żenujący żart prowadzącego jako zakończony. Jeszcze raz:

 

Patrzymy w kierunku słynnego budynku opery w Sydney, ale głównym motywem jest tutaj inne architektoniczne dzieło - Harbour Bridge. Most oczywiście góruje nad operą rozmiarami, natomiast metaforycznie z pewnością pozostaje w jej cieniu. Co nie zmienia faktu, że jest również jednym z ważnych symboli miasta. Nazywany jest "coathanger", czyli... "wieszak na ubranie"



Podziwiamy zatokę Port Jackson, tworzącą największy naturalny port na świecie. To w tym miejscu w 1788 r. kapitan Arthur Phillip założył pierwszą europejską kolonię w Australii. A kilkanaście lat wcześniej, jako pierwszy Europejczyk, dopłynął tu James Cook. Natomiast samo osadnictwo w tym rejonie datuje się na 30 tys. lat wstecz!


Wielki Błękit

Układanie dużych fragmentów jednego koloru na niektórych Treflach hmmm no... No nie należy do najłatwiejszych zadań. Sporo elementów pasuje w kilka miejsc. Kilka zdań na ten temat napisałem przy okazji "Dziewczyny z perłą" (LINK) i może już tego nie powtarzajmy. Wolę spojrzeć na to z innej strony - wiem, czego się spodziewać, a obrazek i tak bym wybrał. Puzzle są matowe, dość szorstkie, dobrej jakości.  


Układa się

Obrazek to zdjęcie, nieprzesadnie podrasowane i dobre jakościowo - wyraźne pod kątem i kolorów, i ostrości. Szybko i sprawnie oddzielimy tu budynki, most, prawą dolną część i przede wszystkim wodę i niebo. Postanowiłem zacząć od wody, choć mnogość drobnych jednostek pływających, szczególnie ich masztów, nie ułatwiała początkowo szybkiego układania. Z drugiej strony, bo dostosowaniu się oka, bardzo łatwo było zidentyfikować niemal każdy element z obrazkiem na pudełku - zatem wątpliwości raczej brakowało.

Reszta to już czas na rozkręcanie się. Aż do nieba, które, szczególnie przy pierwszych elementach, nieco dało w kość (jak na puzzle 1000 - zaznaczam). Sporo tu chmur, niebo jest "dynamiczne" i z tego powodu pomogłem sobie robiąc ramkę - miałem więcej tropów co do dopasowania kawałków po kształcie. Co - przy wspomnianych problemach - było nad wyraz pomocne.

Polecam, bo lubię właśnie takie puzzle i nawet jeśli ponarzekam przy jakichkolwiek puzzlach na kolory, wykrojnik czy wstanie lewą nogą, to lubię widoki, panoramy, krajobrazy, miasta i... basta! (:





 

20250409

1000 Rio de Janeiro, Brazil (Trefl)

Miasto-symbol, z pewnością jedno z najbardziej rozpoznawalnych na świecie. I niewątpliwie pomaga mu w tym jego symbol - pomnik Chrystusa Odkupiciela. Dzisiaj zatem nie lada atrakcje na moim biurku, a to wszystko pod sztandarem dobrze nam znanego Trefla.

Zacznę nietypowo, bo od uwagi co do zastanego stanu puzzli. Niedawno popełniłem tekst nt. puzzli używanych (znajdziecie go TUTAJ), pisałem tam również m.in. o wysyłce, pakowaniu...ale też ogólnej higienie i po prostu estetyce. Do meritum. Kocham zwierzaki, kotki nad życie, ale otwierając pudełko puzzli chciałbym, żeby tych kotków nie było przesadnie dużo.

Nie było to coś, co wywołało moją "cofkę", nie fruwało mi też to wszędzie w pokoju. Natomiast oczyszczenie pudełka przed wysyłką jest tak absolutnie przeproste, że niestety kiepsko to świadczy o kulturze sprzedawcy układanego przeze mnie zestawu. Tak, czasami wystarczy dosłownie "dmuchnięcie".

Na szczęście sam stan elementów był bardzo dobry, co o tyle istotne, że mamy na biurku puzzle Trefl - nasz flagowy, narodowy, ale też mainstreamowy (zarazem niewolny od pewnych wad wynikających z masowej produkcji) produkt. 

W kinie w Świebodzinie

Wydaje się, że ułożenie superbohatera da nam jakiś bonus, boost, dodatek do tempa i skuteczności w budowie pozostałej części obrazu.



Tak się jednak nie wydarzyło. Mimo ułożenia góry wraz z pomnikiem, cud nie nastąpił - tempo było dalej co najwyżej średnie, ale regularnie coś się układało. Daje to fajne uczucie ciągłości, nagradzania, a sam czułem się nieustannie zmotywowany do dalszej pracy. Bo wbrew pozorom, najłatwiejszy "tysięcznik" to nie był, poziom trudności określiłbym nawet jako średni (jak na puzzle 1000, a na pewno te z krajobrazem).

Być może powodem jest poprzednia nazwa granitowej góry, na której szczycie stoi znana wszystkim figura? Corcovado ("garbus") poprzednio nazywała się Pico de Tentação (Góra Kuszenia). Obraz kusił i nęcił dalej, a przygrywające mi rytmy bossa nova wprowadzały w iście brazylijski klimat. Ostatnio lata szukaliśmy w Tyrolu (LINK), a tutaj wręcz samo wlewało się do pokoju.



Niebiańskie nastroje

Corcovado było miejscem, gdzie poświęciłem najwięcej czasu, właśnie od góry "pomnikowej" rozpocząłem. Kolejnymi większymi wyzwaniami było samo miasto oraz dalszy horyzont. Jego linia jest dość rozmyta, "ginie" i rozpływa się w spotkaniu z niebem. Do tego wszystkiego dochodzą góry, chmury i robi nam się ciekawa sytuacja, w której widzimy, że nie jest to najprostszy obrazek do ułożenia, a na pewno do szybkiego ułożenia.


Powrót na A2

Żegnamy już piękny i letni Świebodzin. i kierujemy się na A2. Samo miasto relatywnie szybko udało się skompletować - nie ukrywam, ze sporą pomocą obrazka na pudełku. Puzzle polecam, to ten "drobniejszy" Trefl, nieźle spasowany. Niewolny od wad, ale na bardzo przyzwoitym poziomie (co z pewnością ma też odbicie w atrakcyjnej cenie). Ciekawa kombinacja na horyzoncie, przyjemniejsza w rzeczywistości niż przed zabraniem się za nią!



20250209

1000 "U.S.A., Skyline of New York City" (Top Puzzles)

New York, New York... Pt. 2

Nie tak dawno zabrałem Was na nowojorską 7 Aleję i nie podejrzewałem, że szybko wspólnie udamy się tam ponownie. Tym razem, City podziwiamy z dalszej perspektywy. Wyjątkowej, bo będącej już tylko wspomnieniem, w dodatku dość bolesnym. Moje najnowsze wyzwanie to znakomity i przepyszny "łup" z polowania z na "używki" - panorama Nowego Jorku jeszcze z dwiema wieżami World Trade Center.
 
Dodam, że do Stanów zaglądaliśmy tutaj:


Wspomnień czar, wspomnień gorycz
Ci, którzy w momencie zamachów nieco odstawali od ziemi, zapewne do dzisiaj pamiętają ten dzień. Pamiętam i ja, pamiętam szok, niepewność i świadomość tego, że jest się świadkiem historycznego momentu. I tak też się wydarzyło - jak świat przyśpieszył, jak się zmienił, jak pewne rzeczy nie wrócą już nigdy, bo wynikały po prostu z życia w innym świecie. Jako dziecko w wieku licealnym oczywiście nie mogłem znać pełni wagi tych wydarzeń. Ale już wtedy wespół z kilkoma rówieśnikami byliśmy chyba nieźle zorientowani (jak na swój wiek) w podstawach geopolityki i przeżywaliśmy to bardzo!
 
Odbuduję wieże!
Puzzle te układało mi się z niesamowitą przyjemnością! Po pierwsze, uwielbiam miasta, po drugie, uwielbiam układać widoki z nieprzekombinowanym światłem, kolorem... filtrami. Nie dość, że widok retro, to jeszcze lata, które ta układanka przeżyła, naprawdę dodawały smaczku i tak już przepysznej potrawie. O dziwo, puzzle musiały po prostu bardzo długo odpoczywać w czyjejś szafie, jak na swój wiek (z pewnością ok. 25 lat!), są w świetnym stanie!
 


A jak to się układa? Jak widzicie, ramka ułożona, ale nie w pełni. Zdarzyły mi się też przy niej dwie pomyłki. Oczywiście, relatywnie łatwo wysortować budynki (choć będąc kilka dni po zabiegu korekcji wady wzroku, te paski na WTC spowodowały nawet ból głowy :p), a potem, jak już oko się przyzwyczai, widać różnice i pomiędzy nimi. Ergo, mamy dosłownie "speedrun" przez budynki, a potem...?
 







Niebo.
No i się zaczęło. Ok, przyznaję, poszło mi mocno średnio! I było dużo kombinacji, bo nie za bardzo można było wyselekcjonować podobne sobie kształtem puzzle. Zatem po dopasowaniu ok. kilkunastu z nich, zaczęła się po prostu mozolna praca.



 
Wszystko jak wczoraj
Wieże na swoim miejscu, dumnie na tle niebieskiego nieba. Aż szkoda układankę chować z powrotem do pudełka. Muszę się podzielić z Wami tą myślą - to jedna z najfajniejszych puzzlowych przygód w takich rozmiarach. Totalnie inne emocje przy sprincie z budynkami i potem jakimś rajdzie na orientację (w lesie, w nocy, na bagnie i z zawiązanymi oczami) - czyli układaniu nieba. Oczywiście, klimatu nadawał sam wiek puzzli, o widoku nie wspominając. Leciutko i dyskretnie odbarwione już pudełko i zapewne same puzzle, tylko potęgowały wrażenie. Polecam!
 


 
 
PS.
Puzzle oznaczam jako "Top Puzzles". Dla wnikliwych, dla poszukiwaczy: holenderski produkt, sygnowany jako Top Puzzles / Euro Games. Więcej oznaczeń, oprócz adresu firmy, po prostu nie ma.