Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trefl1500. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trefl1500. Pokaż wszystkie posty

20260320

1500 Lake Oeschinen, Alps, Switzerland (Trefl)

Jakie życie po ułożeniu 6000 (LINK)? Jest! I wbrew pozorom, ułożenie raptem 1500 elementów od Trefl wcale nie przyszło tak łatwo, jak mogło się wydawać. Dzisiaj wybieramy się do Szwajcarii i po wspomnianej podróży dookoła świata, odpoczywamy nad Jeziorem Oeschinen.


Wybór padł na chyba wszystkim dobrze znane 1500 od Trefl: Jezioro Oeschinen (niem. Oeschinensee). Można powiedzieć, że to typowy treflowy "górski widoczek". Nie szczędzi się tu na podkręcaniu do granic możliwości kolorów, szaleństw z niebem, kolorem wody i oczywiście zielenią. Mimo wszystko, jest to ze sobą...spójne. I jest to coś zgrabnie wypośrodkowane pomiędzy zdjęciem, grafiką, a po prostu przyjemnym obrazkiem.






O ile układanie przebiegało raczej sprawnie, to niezłym wyzwaniem była warstwa drzew. To o tyle ciekawe, że jak przypatrzymy się obrazowi, to w pełni "leśna" część nie stanowi nawet ćwiartki całości. 

Ale zanim przejdę do podsumowania, chętnie wkleję zdjęcie pudełka, w którym to dobro do mnie trafiło. Nie oczekuję przy używanych puzzlach stanu "igła", ale przyznam, że od czasu do czasu poprzedni właściciele/układający potrafią zaskoczyć. Dziury były na tyle duże, że nie tak przecież małe elementy Trefl 1500 miały szansę na pozapudełkową "emigrację". Na szczęście okazało się, że braków nie było. A pudełko jest już wyczyszczone i solidnie zaklejone.


To było zmierzenie się z dawno upatrzonym kompletem puzzli. I okazało się, że nie było tak łatwo. Wspomniane drzewa wyraźnie spowolniły tempo układania całości, ale też dołożyły sporo do końcowej satysfakcji. Puzzle polecam bez ograniczeń wiekowych, o ile oczywiście ktoś wykazuje zainteresowanie przedstawionym motywem - a ten, mimo szaleństw grafika/edytującego, jest w swoim szaleństwie spójny.



PS. Zapraszam do obejrzenia wcześniej układanych motywów ze Szwajcarią w tle:

20251109

1500 Mykonos At Sunset (Trefl)

To nie mogło być proste, za to okazało się być bardzo wciągające. Pozytywne zaskoczenie, a nie ukrywam, że choć bardzo chciałem "zdobyć" (ułożyć) ten obrazek, wcale mnie do niego wizualnie nie ciągnęło. Efekt wynagrodził wszelkie wątpliwości, sama praca nad nim również.


Nie zrozumcie mnie źle. To nie tak, że zupełnie nie podobał mi się obraz i skazywałem się na jakieś "cierpienie"! Po prostu chciałem się zmierzyć z tym wyzwaniem, pokonać go w sensownym czasie, ale nie do końca wiedziałem, czy i kiedy się za to zabiorę. Jak sami pewnie też miewacie, również mi przyszedł dzień, w którym to konkretne pudełko wołało do mnie z półki najgłośniej.




Na warsztat bierzemy obraz autorstwa Sama Parka ("Mykonos Sunset"). Układanie jest do pewnego stopnia wyzwaniem, a co najfajniejsze, właściwie każdy etap wymaga podobnego skupienia, angażuje na tym samym poziomie. Co ciekawe, to kolejne "greckie" puzzle od Trefla, gdzie in plus zaskoczyła mnie jakość. I wiem, że wiecie, o który aspekt jakości mi najbardziej chodzi - oczywiście o dopasowanie puzzli, co szczególnie uwidacznia się w układankach z dużymi fragmentami w podobnej (lub wręcz tej samej) kolorystyce.

Za dużo tych słodkości ostatnio, prawda? No dobrze, fakt. Dla równowagi dodam, że i tutaj dopisek o jakości "Premium" możemy brać jako kawał dobrego humoru.





Jak wspomniałem wcześniej, Mykonos trzymał swoim poziomem wyzwania do samego końca, zatem to jedna z tych układanek, gdzie moment przekroczenia mety następuje nagle i dość niespodziewanie. Im bliżej końca, tym bardziej byłem przekonany o słuszności wyboru akurat tych puzzli i szczerze Wam też to polecam.

Dla kogo? Nie dla wszystkich, bo niektórych może po prostu solidnie wynudzić. Nie mamy tu zdjęcia lśniących w blasku słońca białych murów i jakiegoś szalonego odcienia niebieskiej wody, przecinanej wycieczkowym promem. Oczywiście, nie jest to też najmniejsza zabawa, jak na tego typu obraz (nomen omen) szczególnie. Reasumując, na prezent: tylko dla puzzlowjego zajawkowicza. I chyba nie dla najmłodszych. A jeśli masz mieszane wrażenia, to...spróbuj! Efekt świetny, satysfakcja gwarantowana!



PS. Wspomniałem wcześniej o innych "greckich" puzzlach, poniżej nie tylko treflowe, zapraszam! (:
- 1000 Agios Pavlos Church, Crete (Castorland) [LINK]
- 1500 Santorini (Trefl) [LINK]
- 1000 Zachód słońca nad Santorini (Trefl) [LINK]

20251013

1500 Moyland Castle, North Rhine-Westphalia, Germany (Trefl)

Najpierw trochę "Harry Potter": Wolter i "fabryka prawdy". A potem prawie "Alo, alo...!", czyli: Churchill, Kanadyjczycy, muzeum. 

Zaintrygowani? Słusznie! Ileż tu historii nieoczywistej! Choć wśród tuzów związanych z tym miejscem należałoby zacząć od Alexandra Freiherr von Spaena, zamek przyciągał od zawsze wiele ciekawych postaci - również tych bardziej znanych u nas.

Był lubianym i zauważanym miejscem dla arystokracji w Brandenburgii-Prusach. Budynek miał czas, by napisać wiele ciekawych wątków, bo służy ludziom od setek lat. Wzmianki o nim znajdujemy już na początku XIV w.! Nie uciekając w historię, z pewnością uwagę przyciąga wątek z Wolterem. Otóż jego kontakty z pruskim królem - Fryderykiem II Wielkim - zaowocowały pomysłem stworzenia "fabryki prawdy". Miała ona być szkołą filozoficzną umiejscowioną właśnie w zamku Moyland.

Ok, ok, ale Kanadyjczycy? Otóż zamek przetrwał wiele i przetrwałby niemal bez szwanku również zawieruchę drugiej wojny światowej. Było blisko, ale w historii postanowili namieszać wspomniani reprezentanci kraju klonowego liścia. Otóż alianci przybyli tu w lutym 1945 r. i "okoliczności przyrody" tak niektórym z nich przypadły do gustu, że feldmarszałek Bernard Montgomery wybrał to miejsce na swoją kwaterę główną, a gościł tu m.in. Winstona Churchilla. I pewnie na tym skończylibyśmy opisywanie najnowszych dziejów zamku Moyland, ale wtedy cali na biało (i w klonowych liściach) do akcji wkraczają kanadyjscy żołnierze, którzy splądrowali i znacznie zdewastowali mały cud architektury.

I tu kolejny ciekawy wątek: ówczesny faktyczny właściciel zamku, Gustav Adolf Steengracht von Moyland, był po wojnie sądzony przez Amerykanów za zbrodnie wojenne (za bycie, w praktyce, prawą ręką Ribbentropa). Już w 1950 r. został objęty amnestią i następnie zwolniony. Mówi się, że był to deal...

Zostało nam muzeum - a zatem, kronikarskim obowiązkiem, zabytek ma się obecnie dobrze, a służy jako muzeum prac Josepha Beuysa. Kto to? Kolejna bardzo ciekawa postać, ale być może jeszcze będzie okazja o nim wspomnieć.

Uf! To co? Może coś o puzzlach?






Nie zgadniecie! Zacząłem od zamku! (: A potem? A potem stopień trudności drastycznie się podniósł. A że są puzzlowe brandy, które różnie przykładają się do kwestii dopasowania puzzli przy dużych fragmentach tego samego koloru, to... Przyznaję, kilka razy ubarwiłem układanie rzuconą pod nosem jakąś "cholibką". A może raczej jakimś odpowiednikiem mniej nadającym się tutaj do cytowania.







Puzzle były dość trudne, na ostatniej prostej pomogło sortowanie po kształtach. Zdecydowanie nie dla "każualowych" układaczy, naszych najmłodszych przyjaciół i szybko się niecierpliwiących. Ale, z drugiej strony, jeśli ci mniej kochający ten obrazek (za trudniejszy etap), poradzą sobie z takim wyzwaniem rzuconym przez Trefl... Oznaczać to będzie, że pięknie i z sukcesem przebrną wiele innych wyzwań!



20251004

1500 Połonina Wetlińska, Bieszczady, Poland (Trefl)

Trefl, spore puzzle, duże fragmenty w tym samym kolorze lub motywie... Wiecie już, do czego zmierzam. Ale chociaż widok piękny! A do tego zawsze jest jakiś dodatkowy motywator, gdy układamy coś z własnego kraju - nie mówię o samym brandzie (co też się chwali!), a o pięknych Bieszczadach rzecz jasna.


Bieszczady to jedno z miejsc, do których ciągle się "wybieram", bo ostatnia moja wizyta miała miejsce w... tak na oko... gdzieś w 1894 roku. No może później, ale na pewno odwiedzę jeszcze nie raz ;) 





Ok, to musiało być wyzwaniem. I było. Ale tęż... nie było najgorzej. Widok przepiękny, Połonina Wetlińska, zachodzące słońce, musiałem to ułożyć. Po wysypaniu puzzli, "samo" zaczęło robić się niebo, więc chętnie na to przystałem. Szczególnie, że wiedząc, co mogę napotkać przy połączeniu takiej kompozycji i tego brandu... Chciałem po prostu zmierzyć się z wyzwaniem asap. Tu, o dziwo, niespodzianka. Nie było aż tak źle. Oczywiście, że zdarzały się elementy, które radośnie pasowały w kilka miejsc i to mimo ich obracania, ale nie było to w takiej skali, w jakiej się tego spodziewałem. Cieszmy się z małych rzeczy!








Naturalnie kolejnym wyzwaniem była zieleń. I tu już tak łatwo nie poszło. Ale też muszę przyznać, że bardzo dobrze się bawiłem - do ostatnich elementów trzeba było się nieco natrudzić, żeby wszystko znaleźć, dopasować. Pzestawić, nie bać się kroków wstecz, by potem szybciej ruszyć do przodu.









I nie wiesz jak czy kiedy, ale w pewnym momencie następuje koniec. Pomijając wiadome wyzwania towarzyszące układaniu takich Trefli, fajnie się układa coś, z czym "walczysz" do ostatnich elementów. Nawet łączenia pomiędzy "warstwami" widoku bywały mało oczywiste.

Dla mnie całość zdecydowanie na plus, a że zwykłem też dodawać subiektywne zdanie dla kogo i czy na pewno: dla tych miiiiiinimalnie, troszeczkę bardziej cierpliwych. Również z tego powodu, że obraz jest specyficzny (mało charakterystycznych elementów typu budynek, postać, ostre kontrasty i nużąca zapewne niektórych monotonia motywu), a w wersji 1500 (i do tego Trefl) mógłby po prostu niektórych...zanudzić. 

Natomiast, jednym zdaniem i czysto wg mnie: dobre i mimo wszystko dość wyważone wyzwanie. Polecam!