20251027

1000 Vernazza, Italy (King)

Poprzednia styczność z puzzlami King była średnio udana, a gościliśmy u naszych zachodnich sąsiadów (Drezno - LINK). Tym razem wszystko zdawało się być na właściwym miejscu i rzecz jasna nie piszę tylko o ułożonym obrazku.


Vernazza we Włoszech to bardzo rozpoznawalne i fotogeniczne miejsce. Choć ujęcie "lekko" podkolorowane, nadal podobać się może kompozycja King - w wersji 1000 elementów oczywiście. Nie ukrywam, że ta układanka zostawiła po sobie znacznie lepsze wrażenia, aniżeli wspomniane wyżej "Drezno". Mam na myśli dopasowanie, kolory (mimo zauważalnej przesady), odbiór samych elementów.



Nie ukrywam, nie było to największe wyzwanie, choć zaskakująco dla mnie, "zielona" i ogólnie prawa część obrazu skłoniła kilka razy do zmiany koncepcji układania. Niemniej, nadal to 1000 z dość mocno wyodrębnionymi sekcjami, więc o jakkolwiek wysokim stopniu trudności mowy być nie może.

Całość lekka, dość łatwa i całkiem przyjemna. Propozycja dla wszystkich! Oczywiście, przede wszystkim dla wielbicieli widoków i krajobrazów, ale niebieskie morze i lato bijące z tych puzzli skłonią pewnie i innych do małego puzzlowego "skoku w bok". Namawiam i polecam!





20251019

500 Impetuous World Life by Rlon Wang (Trefl)

Dzisiaj nietypowo, ale niezwykle atrakcyjnie. Jestem pod wrażeniem tego małego dzieła i żałuję, że przygoda miała tylko 500 elementów.


Naprawdę nie wiedziałem, czy chcę to układać. Ale wątpliwości zniknęły po niespodziewanym argumencie. Za te puzzle można się zabrać dosłownie tylko dla...dotyku! Tak, zgadza się, tajemnicze "velvet soft-touch" na opakowaniu oznacza ni mniej, nie więcej tyle, że nie będziecie chcieli się z nimi rozstawać. A "szuranie", poszukiwanie elementu w pudełku będzie zajmowało bardzo dużo czasu.



Z wiadomych powodów, nie będę nad Wami "pastwił się" nazbyt szalonym opisem samego układania. Było bardzo przyjemne (nie tylko z powodu dotyku!) i szybko. Oczywiście, co chyba nikogo nie zaskakuje, w tego typu układance błyskawicznie identyfikujesz miejsce danego elementu, więc szybko powstają poszczególne większe fragmenty.



Sam motyw to - jak zwykle - kwestia gustu. Jak zaznaczyłem wcześniej, wcale nie byłem przekonania co do tego, czy chcę układać ten wzór. Ale zaufaj mi, dla świetnego wrażenia (fizycznego, z samego obcowania z tym produktem) i z racji krótkiego czasu (500 elementów), spróbuj! 

Układanka jak najbardziej dla chętnych w każdym wieku. I również tych wybierających na co dzień inne motywy. Polecam!

20251013

1500 Moyland Castle, North Rhine-Westphalia, Germany (Trefl)

Najpierw trochę "Harry Potter": Wolter i "fabryka prawdy". A potem prawie "Alo, alo...!", czyli: Churchill, Kanadyjczycy, muzeum. 

Zaintrygowani? Słusznie! Ileż tu historii nieoczywistej! Choć wśród tuzów związanych z tym miejscem należałoby zacząć od Alexandra Freiherr von Spaena, zamek przyciągał od zawsze wiele ciekawych postaci - również tych bardziej znanych u nas.

Był lubianym i zauważanym miejscem dla arystokracji w Brandenburgii-Prusach. Budynek miał czas, by napisać wiele ciekawych wątków, bo służy ludziom od setek lat. Wzmianki o nim znajdujemy już na początku XIV w.! Nie uciekając w historię, z pewnością uwagę przyciąga wątek z Wolterem. Otóż jego kontakty z pruskim królem - Fryderykiem II Wielkim - zaowocowały pomysłem stworzenia "fabryki prawdy". Miała ona być szkołą filozoficzną umiejscowioną właśnie w zamku Moyland.

Ok, ok, ale Kanadyjczycy? Otóż zamek przetrwał wiele i przetrwałby niemal bez szwanku również zawieruchę drugiej wojny światowej. Było blisko, ale w historii postanowili namieszać wspomniani reprezentanci kraju klonowego liścia. Otóż alianci przybyli tu w lutym 1945 r. i "okoliczności przyrody" tak niektórym z nich przypadły do gustu, że feldmarszałek Bernard Montgomery wybrał to miejsce na swoją kwaterę główną, a gościł tu m.in. Winstona Churchilla. I pewnie na tym skończylibyśmy opisywanie najnowszych dziejów zamku Moyland, ale wtedy cali na biało (i w klonowych liściach) do akcji wkraczają kanadyjscy żołnierze, którzy splądrowali i znacznie zdewastowali mały cud architektury.

I tu kolejny ciekawy wątek: ówczesny faktyczny właściciel zamku, Gustav Adolf Steengracht von Moyland, był po wojnie sądzony przez Amerykanów za zbrodnie wojenne (za bycie, w praktyce, prawą ręką Ribbentropa). Już w 1950 r. został objęty amnestią i następnie zwolniony. Mówi się, że był to deal...

Zostało nam muzeum - a zatem, kronikarskim obowiązkiem, zabytek ma się obecnie dobrze, a służy jako muzeum prac Josepha Beuysa. Kto to? Kolejna bardzo ciekawa postać, ale być może jeszcze będzie okazja o nim wspomnieć.

Uf! To co? Może coś o puzzlach?






Nie zgadniecie! Zacząłem od zamku! (: A potem? A potem stopień trudności drastycznie się podniósł. A że są puzzlowe brandy, które różnie przykładają się do kwestii dopasowania puzzli przy dużych fragmentach tego samego koloru, to... Przyznaję, kilka razy ubarwiłem układanie rzuconą pod nosem jakąś "cholibką". A może raczej jakimś odpowiednikiem mniej nadającym się tutaj do cytowania.







Puzzle były dość trudne, na ostatniej prostej pomogło sortowanie po kształtach. Zdecydowanie nie dla "każualowych" układaczy, naszych najmłodszych przyjaciół i szybko się niecierpliwiących. Ale, z drugiej strony, jeśli ci mniej kochający ten obrazek (za trudniejszy etap), poradzą sobie z takim wyzwaniem rzuconym przez Trefl... Oznaczać to będzie, że pięknie i z sukcesem przebrną wiele innych wyzwań!



20251007

500 A Woodland Explorer (CherryPazzi)

CherryPazzi, niezależnie od preferencji, gustów, to puzzlowy top. Kolory, kompozycja, wrażenia z dotyku, dopasowanie. Doprawdy trudno wskazać słabe punkty produktów tego brandu (przynajmniej tych, które miałem okazję układać). Jednym z pewnością jest to, że jeśli macie przed sobą wersję w 500 elementach, zabawa jest za krótka!


Czy można nie chcieć ułożyć gościa z obrazka wyżej? Nie wydaje mi się, ale czekam na wieści, jeśli ktoś faktycznie się odważył. Choć to tylko wspomniane 500, nadal cieszy! Mimo że jest to rozrywka do zrobienia w czasie krótszym niż nieco bardziej zawiłe sudoku. A jak dobrze się postaracie, to nie ostygnie Wam popołudniowa kawa.



Najgorsze w tym przypadku jest to, że szybko się kończy. Najlepsze? Wszystko inne! Na czele z faktem, że wciąż na półce czeka jeszcze kilka innych motywów od CherryPazzi. Ale także, a może przede wszystkim - zgodnie z przewidywaniami, efekt po ułożeniu jest ZNAKOMITY. 

Już wkrótce przedstawię Wam kolejne 500, a tymczasem polecę ułożone wcześniej, oczywiście znakomite, inne układanki jednego z moich ulubionych producentów Nie było końca moim zachwytom przy "1000 Girl with a Pearl", ale równie udanym czasem była praca przy "1000 Lake Vermilion, Canada".

Na dzisiaj koniec. Dla kogo te puzzle? Absolutnie dla wszystkich! Solo, z rodziną, ze znajomymi. Zdecydowanie polecam, a tym, którzy jeszcze nie układali niczego spod tego sztandaru - szczerze zazdroszczę!



20251004

1500 Połonina Wetlińska, Bieszczady, Poland (Trefl)

Trefl, spore puzzle, duże fragmenty w tym samym kolorze lub motywie... Wiecie już, do czego zmierzam. Ale chociaż widok piękny! A do tego zawsze jest jakiś dodatkowy motywator, gdy układamy coś z własnego kraju - nie mówię o samym brandzie (co też się chwali!), a o pięknych Bieszczadach rzecz jasna.


Bieszczady to jedno z miejsc, do których ciągle się "wybieram", bo ostatnia moja wizyta miała miejsce w... tak na oko... gdzieś w 1894 roku. No może później, ale na pewno odwiedzę jeszcze nie raz ;) 





Ok, to musiało być wyzwaniem. I było. Ale tęż... nie było najgorzej. Widok przepiękny, Połonina Wetlińska, zachodzące słońce, musiałem to ułożyć. Po wysypaniu puzzli, "samo" zaczęło robić się niebo, więc chętnie na to przystałem. Szczególnie, że wiedząc, co mogę napotkać przy połączeniu takiej kompozycji i tego brandu... Chciałem po prostu zmierzyć się z wyzwaniem asap. Tu, o dziwo, niespodzianka. Nie było aż tak źle. Oczywiście, że zdarzały się elementy, które radośnie pasowały w kilka miejsc i to mimo ich obracania, ale nie było to w takiej skali, w jakiej się tego spodziewałem. Cieszmy się z małych rzeczy!








Naturalnie kolejnym wyzwaniem była zieleń. I tu już tak łatwo nie poszło. Ale też muszę przyznać, że bardzo dobrze się bawiłem - do ostatnich elementów trzeba było się nieco natrudzić, żeby wszystko znaleźć, dopasować. Pzestawić, nie bać się kroków wstecz, by potem szybciej ruszyć do przodu.









I nie wiesz jak czy kiedy, ale w pewnym momencie następuje koniec. Pomijając wiadome wyzwania towarzyszące układaniu takich Trefli, fajnie się układa coś, z czym "walczysz" do ostatnich elementów. Nawet łączenia pomiędzy "warstwami" widoku bywały mało oczywiste.

Dla mnie całość zdecydowanie na plus, a że zwykłem też dodawać subiektywne zdanie dla kogo i czy na pewno: dla tych miiiiiinimalnie, troszeczkę bardziej cierpliwych. Również z tego powodu, że obraz jest specyficzny (mało charakterystycznych elementów typu budynek, postać, ostre kontrasty i nużąca zapewne niektórych monotonia motywu), a w wersji 1500 (i do tego Trefl) mógłby po prostu niektórych...zanudzić. 

Natomiast, jednym zdaniem i czysto wg mnie: dobre i mimo wszystko dość wyważone wyzwanie. Polecam!




20251001

750 Astrological Diner by Giorgia Lancellotti (Ravensburger)

Wspominałem kilka razy sytuację, w której na biurko trafia coś, czego raczej sami byśmy nie wybrali, prawda? Wiemy też, że można być potem bardzo fajnie zaskoczonym, a już efekt pracy każe zupełnie zapomnieć o jakichkolwiek wątpliwościach towarzyszących początkom.


Czego tu nie ma! 750 elementów. Zodiak, gwiezdny klimat, amerykański diner i krajobraz w tle...astronauci na randce. Koty! A wszystko w fioletach, różu i niebieskim. Uf, naprawdę bym tego nie wybrał! A jednak! Mało tego, świetnie się bawiłem, a jeśli za jakością zabawy stoi Ravensburger, to przecież nie ma zbędnych pytań.



Choć nie jest to największa układanka, chwilę pracy jednak wymaga. Wszystko przez podobne barwy, dość spore fragmenty tych samych motywów (spore - relatywnie - jak na te rozmiary). Zatem chwilę trzeba tu poświęcić, ale to nadal 750, więc popołudnie zdecydowanie wystarczy. A sam wspomniany wcześniej klimat? Bardzo fajny, spójny i motywujący do jak najszybszego podziwiania efektu.




To zdecydowanie puzzle warte polecenia. Również dla tych, dla których układanie to bardziej abstrakcyjna forma rozrywki i coś, czego na co dzień nie robią. Prezent, ciekawostka - chyba w każdym wieku. Dla mnie też fajny przerywnik w tym, co układam zwykle. Zmiana perspektywy, barw, motywu. Jeśli Wam wpadnie w ręce - koniecznie układać!