20250529

1000 Toskanisches Flair (Ravensburger)

Uwaga! Perfekcja - alert! Jeśli ktoś nie jest fanem Ravensburgera, proszę o zaprzestanie dalszej lektury. Przedstawiam Wam puzzle niemal perfekcyjne. I z góry uprzedzam, że tym razem do niczego się nie przyczepię. Niebywałe? A jednak!

Dostając te puzzle wiedziałem, że będzie to fajnie spędzony czas. Wiedziałem, że wszystko się zgadza. Ravensburger gwarantujący jakość - checked, krajobraz - checked, obrazek, który mi się bardzo podoba - checked. Czego chcieć więcej?


Przyznam, że z tą konkretną układanką musieliśmy się trochę pooglądać, napatrzeć się na siebie, trochę ośmielić. Ja zza biurka, ona na półce. Wiedząc, że czeka mnie fajna przygoda, celowo odkładałem Toskanię Ravensburgera na jakiś specjalny dzień. Tak, wiem, każdy puzzlowy dzień, to dzień specjalny (no i każdy dzień powinien być puzzlowy!). Ale miałem na myśli TO uczucie, które w momencie wybierania pudełka jednoznacznie wskaże właśnie TO dzieło.

Nie oglądając wcześniej zawartości pudełka, nie miałem pojęcia, co zastanę na samych elementach. Patrząc bowiem na kolorystykę, spodziewałem się niezłego "zamieszania", mimo relatywnie małej liczby elementów. Nic z tych rzeczy. Kolory są fantastyczne, a przez całość dosłownie się biegnie. Wierzcie lub nie, to jedne z najszybciej ułożonych przeze mnie puzzli. Nie mierzyłem sobie nigdy czasu, ale pomijając dość niski stopień trudności, to cudo aż chce się układać. A każdy przerywnik musiał tego dnia trwać jak najkrócej, żeby szybko wrócić do Toskanii. Pracowały obie ręce, dokładając element, widziałem już miejsce dla kilku kolejnych.





Napisać "polecam", to nie napisać nic. Jeśli ktoś oczekuje bardzo trudnych puzzli, może jakość i efekt końcowy wynagrodzą mu "zawód". Choć uwierzcie, jeśli te puzzle miałyby być dla kogoś jakimkolwiek rozczarowaniem, to wszyscy sobie takich "rozczarowań" w życiu życzmy. 

No dobrze, mimo że kilka dni już minęło od ułożenia "Toskanii", jak widać - emocje ze mnie nie schodzą. Mając świadomość, że w największej mierze na ocenę sfery wizualnej wpływa gust, subiektywna ocena, napiszę po prostu, że ta układanka to moje puzzlowe-love, 10/10!



20250526

1000 Port Jackson, Sydney (Trefl)

Skoro tak pięknie idzie nam z debiutami, to po odwiedzeniu Tajlandii (LINK) wybierzmy się relatywnie niedaleko. Oczywiście relatywizujemy z punktu widzenia polskiego turysty, bo lecimy do...Australii! Kraina pająków większych niż niejedne układane przez nas puzzle, to również moje turystyczne "to-do" na "bucket list", ale póki co - oko musi nacieszyć się puzzlowym widokiem na Sydney.


Ok. Uznajmy żenujący żart prowadzącego jako zakończony. Jeszcze raz:

 

Patrzymy w kierunku słynnego budynku opery w Sydney, ale głównym motywem jest tutaj inne architektoniczne dzieło - Harbour Bridge. Most oczywiście góruje nad operą rozmiarami, natomiast metaforycznie z pewnością pozostaje w jej cieniu. Co nie zmienia faktu, że jest również jednym z ważnych symboli miasta. Nazywany jest "coathanger", czyli... "wieszak na ubranie"



Podziwiamy zatokę Port Jackson, tworzącą największy naturalny port na świecie. To w tym miejscu w 1788 r. kapitan Arthur Phillip założył pierwszą europejską kolonię w Australii. A kilkanaście lat wcześniej, jako pierwszy Europejczyk, dopłynął tu James Cook. Natomiast samo osadnictwo w tym rejonie datuje się na 30 tys. lat wstecz!


Wielki Błękit

Układanie dużych fragmentów jednego koloru na niektórych Treflach hmmm no... No nie należy do najłatwiejszych zadań. Sporo elementów pasuje w kilka miejsc. Kilka zdań na ten temat napisałem przy okazji "Dziewczyny z perłą" (LINK) i może już tego nie powtarzajmy. Wolę spojrzeć na to z innej strony - wiem, czego się spodziewać, a obrazek i tak bym wybrał. Puzzle są matowe, dość szorstkie, dobrej jakości.  


Układa się

Obrazek to zdjęcie, nieprzesadnie podrasowane i dobre jakościowo - wyraźne pod kątem i kolorów, i ostrości. Szybko i sprawnie oddzielimy tu budynki, most, prawą dolną część i przede wszystkim wodę i niebo. Postanowiłem zacząć od wody, choć mnogość drobnych jednostek pływających, szczególnie ich masztów, nie ułatwiała początkowo szybkiego układania. Z drugiej strony, bo dostosowaniu się oka, bardzo łatwo było zidentyfikować niemal każdy element z obrazkiem na pudełku - zatem wątpliwości raczej brakowało.

Reszta to już czas na rozkręcanie się. Aż do nieba, które, szczególnie przy pierwszych elementach, nieco dało w kość (jak na puzzle 1000 - zaznaczam). Sporo tu chmur, niebo jest "dynamiczne" i z tego powodu pomogłem sobie robiąc ramkę - miałem więcej tropów co do dopasowania kawałków po kształcie. Co - przy wspomnianych problemach - było nad wyraz pomocne.

Polecam, bo lubię właśnie takie puzzle i nawet jeśli ponarzekam przy jakichkolwiek puzzlach na kolory, wykrojnik czy wstanie lewą nogą, to lubię widoki, panoramy, krajobrazy, miasta i... basta! (:





 

20250525

1000 Pang Pa-In Palace, Thailand (Castorland)

Rzadko gościmy w Azji, a w Tajlandii nie byliśmy jeszcze w ogóle. Czas nadrobić zaległości! Gościmy w królewskim miejscu, niezwykle ważnym dla Tajów, a szanowanym i podziwianym na całym świecie. Również koronowane głowy innych państw miały okazję być goszczonymi właśnie tutaj (m.in. królowa Beatrix czy Małgorzata II).

 

Muszę przyznać, że byłem pozytywnie zaskoczony samym doborem obrazu przez Castorland. Obiekt jest znany, ale na pewno nie tak jak dziesiątki najbardziej rozpoznawalnych symboli innych państw. Pudełko na półce długi czas traktowałem jako ciekawostkę, a sięgnąłem po nie właśnie teraz dość przypadkowo. Okazało się to jednak być strzałem w dziesiątkę!



 

Pang Pa-In, czy częściej - Bang Pa-In, układało się wprost znakomicie! Zdaję sobie sprawę, że każdy puzzlowy brand ma tyle entuzjastów, ile osób darzących większą sympatią inne marki, ale po raz kolejny ląduje u mnie bardzo dobrej jakości produkt "Castora".



 

Choć dla niektórych "pstrokatości" obrazu mogą wydać się trudne lub wręcz zniechęcające, już po rozłożeniu elementów widzimy, że są duże, świetnie spasowane, z wyraźną grafiką. Łatwo dające się wyselekcjonować fragmenty puzzli sprawiają z kolei, że wbrew pozorom będzie to zachęcać również początkujących i rzadko układających. "Pang Pa-In" baaaardzo wciąga i sprawia, że chce się je skompletować jednym tchem! Zdecydowanie polecam!

I czekam, aż zobaczę to cudo na żywo!



 

20250523

1000 New York Fluorescent (Clementoni)

New York, New York... Pt. 3

Nie wiem jak i kiedy to się wydarzyło, ale jesteśmy po raz trzeci w Nowym Jorku! Odwiedziliśmy już Siódmą Aleję (LINK), patrzyliśmy na dwie wieże World Trade Center w znakomitych retro puzzlach (LINK). Tym razem w wyjątkowej odsłonie, bo patrzymy na miasto nocą. Na światła wielkiego miasta nocą, a światła te widzimy dosłownie - dzięki fluorescencyjnej warstwie. Efekt jest naprawdę ciekawy!

Jakościowo

...jest znakomicie! Obawiałem się nieco, że "bajer" typu święcące puzzle może się odbić na jakości. Że ten aspekt (pokrycie fluorescencyjną warstwą) będzie dominował jej kosztem. Nic z tych rzeczy. Mamy fajne, wyraźne, mocne i dobrze dopasowane elementy. Bardzo podoba mi się pomysł z zaokrągleniem rogów. Niby mała odmiana, ale wizualnie przyjemnie zmieniająca całość.



Dobrze ułożone

Nie ukrywam, że z mojego punktu widzenia nie było tu żadnego większego wyzwania - ale też nie dla wyzwań czy czasu układam puzzle, a dla radości kompletowania obrazu. I tutaj produkt Clementoni wychodzi jako więcej niż dobry. No dobrze, mamy też niebo, które na pewno zwolnią Twój "speedrun". Ale reszta to przyjemne sortowanie, grupowanie i układanie. Jednak nie od razu tak myślałem. Patrząc na pudełko, zapowiadało się trochę "walki", natomiast po zobaczeniu elementów wiedziałem, że czeka mnie kilka przyjemnych godzin zabawy.



To w końcu świeci czy nie?

Świeci! Krótko, ale świeci (: I może dobrze, że krótko, bo zacząłem wieczorem i nie chciałbym w nocy w półśnie zastanawiać się, co to za poświata bije z mojego biurka. Muszę przyznać, że nie zastanawiałem się wcześniej nad tym aspektem tej konkretnej układanki - miałem ochotę na miejski krajobraz i taki wyciągnąłem z półki. Byłem sceptycznie nastawiony, ale finalnie i sam miałem radochę z ciekawej aranżacji i wspomnianego "bajeru".



Polecam!

Puzzle polecam i początkującym, i zaawansowanym. Miła odmiana i fajny gadżet. Świetnie się układa, mamy dobrze pasujące, "mięsiste" elementy, obraz jest estetyczny. Jeśli zastanawiacie się nad widokiem na NYC i macie kilka nocnych ujęć w tej elementacji - opisywany obraz na pewno Was nie zawiedzie!




 

 

20250518

1000 Cafe in Paris (Action)

Dzisiaj gościmy w Paryżu. Zanim ruszymy na zwiedzanie i długie spacery, cieszymy się ostatnimi chwilami przed tłumami turystów. Postanowiliśmy wcześnie rano obudzić się razem z miastem i przywitać dzień, jak powinno się go witać w stolicy Francji. Zapach kawy i pieczywa, rozstawiane stoliki i krzesła w kawiarenkach, poranne zamieszanie i promienie słońca coraz śmielej przeganiające nocny chłód. La vie est belle!

Karynopuzzle: Good vibes only

Gdyby te puzzle były Karyną w aplikacji randkowej, miałyby taki opis: Jestem jaka jestem. Nie dla wszystkich. Jestem sobą, a nie kimś innym. Inna niż wszystkie inne. Ładna? Kwestia gustu. Trudna? Postaraj się bardziej. Miła? Nie dla każdego. Dostępna? Zależy dla kogo. Good vibes only. Żadnych dram.

 

Ok, a co to ma do puzzli? A całkiem sporo! Nie każdy będzie fanem, nie jest to mistrzostwo świata, ale aspekt wizualny całkiem poprawny, kolory się zgadzają, efekt dość szybki (ok, to akurat niezamierzone w stosunku - nomen omen - do pewnych aspektów wspomnianych wyżej aplikacji randkowych). Nic, tylko brać układać!

Więcej niż poprawnie

To kolejne moje puzzle z Action i muszę powiedzieć, że im dalej w las, tym lepiej! Jestem ponownie zaskoczony niezłą jakością, fajnymi kolorami i ogólnym wrażeniem z układania i efektu końcowego. To są po prostu takie... bardzo poprawne puzzle. Ponownie układam "używki" i wrażenia mam dużo lepsze niż przy pierwszym "Londyn" (LINK). Ale teraz już wiem, jak to smakuje, że negatywne odczucia z pierwszego zetknięcia z tym producentem wynikały po prostu ze sporego zużycia materiału moich "londyńskich" puzzli. Zarówno "Villajoyosa, Alicante" (LINK) jak i opisywane tutaj, są więcej niż dobre!


Kawka i krułasą

To puzzle z tych, które "układają się same". Bardzo łatwo wyselekcjonować poszczególne obszary i jeszcze przyjemniej obserwuje się, jak wszystko łatwo wskakuje na swoje miejsce. Zakładając brak innych zajęć i "rozpraszaczy", w sam raz na popołudniową i/lub wieczorną rozrywkę. Choć zapewne w przypadku wariantu wieczornego, kawę zamienimy na inny bardzo lubiany we Francji trunek i z nią utożsamiany - ja sam preferuję czerwone wytrawne.



Co dalej?

Muszę przyznać, że na tyle teraz się rozochociłem z puzzlami Action, że już mam całą listę tych, które chętnie ułożę, a być może udam się do któregoś z ichniejszych marketów celem upolowania nowości. Tym bardziej jako przerywnik między puzzlami znanych marek, puzzle Action jawią mi się jako idealny, szybki chill - zmiana perspektywy, "trening", a wszystko na niezłym poziomie. "Good vibes only" ;) Polecam!