Niedawno zabrałem Was do świata sztuki, choć w jej pop-kulturowym wydaniu - a to za sprawą "Dziewczyny z perłą" w przerobionym graficznie wydaniu CherryPazzi (LINK). Tym razem sztuka i to sztuka wysoka, układamy bowiem replikę oryginalnej wersji. A w podróż z Vermeerem zabiera nas Trefl. Były niespodzianki, pozytywna i ta mniej też, ale obie w mniej więcej prognozowanych wymiarach.
Choć nie mogę się nazwać miłośnikiem malarstwa, specjalistą tym bardziej, przed takimi ikonami, symbolami, dłonie same składają się w zachwycie, serce bije szybciej i chłoniesz sztukę jak...polskie kluby piłkarskie bramki w spotkaniach z zagranicznymi drużynami.
Obraz miałem okazję widzieć na żywo niemal równo rok temu i do tej pory pamiętam swoją reakcję, jak przebiwszy się przez tłum chętnych ujrzałem to dzieło centymetry od siebie. Podobnie jak kilka innych "świętych Graali" światowego dziedzictwa kultury, które mogłem w życiu zobaczyć, od tamtej pory "Dziewczyna z perłą" jest mi czymś (a może już kimś?) bliższym, poznanym, jeszcze bardziej prawdziwym.
Nowe nie zawsze znaczy droższe (lub drogie)
Na rynku mamy dość duży wybór, jeśli szukamy sposobności do ułożenia repliki któregoś z najważniejszych, najbardziej znanych obrazów. Mnie wybór znalazł sam i będąc w jednym z supermarketów kupiłem wersję Trefla - co jeszcze padło moim łupem, z pewnością niedługo się pochwalę! Trefla nie sposób było nie kupić. Pisałem niedawno w mini-poradniku dot. używanych puzzli (LINK), że niejednokrotnie układanki popularnych marek kupimy taniej w wersji nowej; tak było i w tym przypadku.
Łyżka... Kubek dziegciu (czyli: z miłości do Trefla - kilka słów prawdy)
Jak już zdążyliście się przyzwyczaić, przeczytacie tu o każdym moim odczuciu towarzyszącym mi układaniu danego obrazu, którym uważam, że warto się podzielić. Teksty nie powstają, by wzbudzić niepotrzebne kontrowersje - nie cenzuruję, nie faworyzuję, opinie się moje i są czysto subiektywne. Staram się też zawsze argumentować, szczególnie negatywne aspekty - niejednokrotnie podkreślając, że niedogodności mogły mieć związek z faktem układania już niegdyś ułożonych puzzli. Tu mamy produkt nowy, produkt znanej i lubianej (również przeze mnie!) firmy, w dodatku z nowej linii produktowej promującej znane dzieła sztuki, w ładnie wyglądających pudłach...
Drodzy przyjaciele z Trefla, dlaczego nie jest to produkt premium?
Niestety nie spotykam się z tym po raz pierwszy - kończy się zróżnicowanie kolorami, zaczynają się kłopoty. Ale nie takie, jaki lubi każdy układający - czyli czasem żmudne i czasochłonne, ale docelowo bardzo satysfakcjonujące dobieranie elementów jeden po drugim. By skompletować niebo, tło, duży fragment w jednym kolorze. Tutaj już przy kupnie myślałem o tym, co zastanę za namalowaną dziewczyną.
Było żmudnie, było i czasochłonnie, ale satysfakcję uratował jedynie fakt, jak chciałem to ułożyć i wspomniany na początku tekstu fakt, że traktuję ten obraz nieco inaczej, bliżej. To, że przy dużych fragmentach nie zawsze trafi się z elementem, jest zrozumiałe. Ale...można wręcz "żonglować" niektórymi częściami, a nawet, co jest dość demotywujące, po ułożeniu jeden z elementów można nadal "przestawiać" i wszystko... dalej pasuje.
Obserwuję i słyszę dyskusje o Treflu, o znanych problemach, wadach... Nie oczekuję, że to się zmieni, ale nie ukrywam, że dziwię się, że tak mocny reprezentant Polski nie chce jednak celować z puzzlami jeden szczebelek, schodek, pół półki wyżej. Wydaje mi się, że jest tu ogromny potencjał, żeby z takimi możliwościami i z taką rzeszą fanów (wśród nich - i mną), można nieco bardziej zdominować rynek. "Kupić" jakością nowych fanów, wychować na swoim brandzie. A sam brand pozycjonować jako prawdziwe "premium". Bo produkt typu "Dziewczyna z perłą" sprzeda się zawsze i zapewne nie tylko w Polsce. Ale żeby klient pamiętał, że kolejny obraz, który kupi, musi być z firmy Trefl, no... Może to nie wystarczyć.
Podkreślam, Trefla lubię. Ułożyłem i będę układał kolejne dziesiątki obrazów. Chciałbym móc przy okazji układania jakiegoś obrazka powiedzieć, że fajnie by było, gdyby to i to zrobił Trefl, to dopiero byłaby jakość i fun z układania danego motywu!
Oto i ona!
Obraz jest przepiękny, a ułożona replika w takich rozmiarach we własnym domu - również! Dzisiaj wyjątkowo dużo o jednej wadzie, ale nadal podkreślam - jest to zabawa, do tego ciekawa i rozwijająca. Efekt końcowy robi naprawdę pozytywne wrażenie, zatem satysfakcja gwarantowana!