20250627

1000 Kanały weneckie o poranku (Empik)

Uwaga, debiut! Uwaga, zgadza się - Empik! W Wenecji już byliśmy (wraz z "biurem podróży" Trefl: LINK) i zaglądać będziemy nie raz. Ale nie w takim wydaniu! Sprawdziwszy opakowanie z każdej strony, nie ma mowy o pomyłce. W przeciwieństwie do mojej niedawnej księżycowej przygody (LINK) i produkcji Professor Puzzle dla Empiku, tutaj mamy już czysty empikowy branding. Do tego bardzo przyjemna grafika, miejsce nam znane...z tego obrazu płynie muzyka!



 

Oczywiście, nie zaskoczę Was, jak napiszę, że układam używane już puzzle. I tu od razu spostrzeżenie. O ile jestem spokojny o stan pojedynczych elementów, to jestem ciekaw ich stanu jako całości po kolejnych dwóch-trzech ułożeniach (oczywiście, jeśli spotkają się z osobami nieco mniej przywiązującymi uwagę do dbania o ich kondycję). Dlaczego? Bo są luźne, momentami bardzo. Uwaga na rękawy, jeśli się zapomnisz i podejdziesz coś dołożyć, a następnie zaczepisz garderobą o układankę... cóż... możesz stracić sporą część pracy.

Ale skoro przy opisie wrażeń dotyczących pierwszego kontaktu z produktem puzzlowym Empik, to muszę zaznaczyć, że błyszczące, grube, "mięsiste" i swoje ważące elementy są na naprawdę przyzwoitym poziomie, dobra robota!



 

W opakowaniu (stylowej i ładnie wykonanej tubie) znajdziemy również małą ściągawkę. Ja preferuję układanie właśnie w ten sposób, więc z pewnością jest to wygodniejsze od spoglądania na co chwilę przekręcaną tubę.




Produkt mogę jedynie zachwalać, jestem bardzo ciekaw innych produkcji z tej serii. Jakość naprawdę zachęca i fajnie widzieć, że i Empik aktywniej wskoczył w wyścig po klienta. I to od razu po klienta bardziej wymagającego - to świetny prezent, ale też gratka dla fana puzzli - jak np. dla mnie.




 

Układaliście już coś z "tubowej" serii? Macie podobne wrażenia? 

Zaznaczę też, że dla mnie taki rodzaj obrazka to świetne wypośrodkowanie - z jednej strony uwielbiam rzeczywiste zdjęcia, motywy, panoramy krajobrazów i miast, z drugiej, czasem zrobiłbym puzzlowy "skok w bok". Niekoniecznie od razu w abstrakcyjne formy, superbohaterów i tym podobne, ale właśnie tutaj mam dwa w jednym. Nadal układam miejsce realne, kadr również jest znany, jednocześnie jest to już grafika, więc trochę rozszerzam horyzonty i daję odpoczynek oczom, karmiąc je fajnymi kolorami i ciesząc się przy tym wszystkim dobrą jakością.

Przygoda nie należała do najdłuższych, ale - co było dla mnie nieco zaskakujące - chwilę na wodę i chmury musiałem jednak poświęcić , co tylko dodało wszystkiemu smaczku. Polecam dla początkujących i tych bardziej wymagających. Na prezent i na półkę.





 

 

 

 

20250622

1500 Santorini (Trefl)

Odwiedzamy ponownie Santorini, ponownie w wersji Trefl. Poprzednio podziwialiśmy zachód słońca na nieco mniejszym obrazku (LINK), tym razem cieszymy się pełnią dnia i... pełnią magii greckich biało-niebieskich wakacji.

 

Przyznam, że podchodziłem do tej układanki z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony piękny widok, z drugiej - obawiałem się dużych fragmentów, a konkretniej połączeń między elementami. Opisywałem nie raz, jak czasem frustrujące irytujące było dla mnie to, że dany element pasował w kilka miejsc. Dlaczego o tym wspominam? Bo z pełną satysfakcją muszę sprawiedliwie oddać, że te z kolei układało mi się znakomicie!

 


Jak łatwo zauważyć, od razu wziąłem się za wyselekcjonowanie bieli i niebieskiego. O dziwo, układanie tego fragmentu wcale nie było żmudne. Wiele drobnych szczegółów sprawiło, że jak już oko przyzwyczaiło się do kolorów, poszło bardzo sprawnie i satysfakcjonująco. 

Gdy przyjrzymy się bardziej, widać, że tak naprawdę nawet w tych dwóch kolorach nie ma jakiegoś wielkiego obszaru. Jest sporo urozmaiceń, elementów (jak przy wodzie - różne odcienie, łączniki z terenem, ślady po przepływających jednostkach i same promy).

Następnie, co widać już niżej, przeszedłem do pasa roślinności u podnóża miasteczka. Już na tym etapie w oko (i od razu w ręce) wpadały poszczególne fragmenty zabudowań, które były odkładane w swoje przybliżone miejsce. 

Całość zajęła mi mniej czasu, niż się spodziewałem, ale co najważniejsze, to naprawdę rewelacyjna puzzlowa przygoda. I naprawdę mi miło, że mogę to napisać o Treflu, bo...jeszcze sporo naszego rodzimego producenta czeka na mnie na półkach.






 

Polecam nie tylko zaawansowanym. Myślę, że może to być wręcz fajna pozycja wyjściowa dla osób, które chciały czegoś więcej niż prostsze wzory 500/1000, ale nie były przekonane do widoków (ze względu na spodziewany stopień trudności). To przyjemna zabawa dla wszystkich.

A ja na pewno z dużo mniejszymi obawami sięgnę po kolejne Trefle, o czym z pewnością będzie i tutaj, i na insta. Zapraszam!



 

20250620

Używane Puzzle - Część 2: Pakowanie puzzli

Mój poprzedni tekst o używanych puzzlach (LINK) wywołał spore zainteresowanie, skłonił do dyskusji, dostałem też mnóstwo sugestii, co może być lub powinno być poruszone szerzej. Najczęściej powtarzały się zagadnienia związane z pakowaniem i wysyłką. 

Uznałem, że rzeczywiście jest to wątek godny oddzielnego wpisu, ponieważ wciąż budzi (i będzie budził) wiele niesnasek, zawiedzionych oczekiwań kupujących, czy wręcz sporów na linii sprzedający-kupujący. Jak pisałem w poprzednim tekście, również ja do pewnych rzeczy musiałem dojść samemu, zrozumieć niektóre oczekiwania czy argumenty poruszane w social mediach. Skupmy się zatem dzisiaj na przygotowaniu puzzli do wysyłki, na ich pakowaniu. Tych kilka zdań to moje i Wasze obserwacje.


Od razu podpowiem, szczególnie dla regularnie układających: warto wyrobić sobie pewne nawyki i działać od razu po skończeniu obrazu. Czy przeznaczeniem naszego dzieła jest półka, piwnica, ogólnie - przechowywanie, czy wysyłka - zaraz lub za rok, garażowa wyprzedaż... to bez znaczenia. Wszystkie te scenariusze łączy fakt i moment złożenia puzzli do pudełka. Niezależnie również, czy składając "rozbijamy" obraz do stanu pojedynczych elementów (tu też trzeba być ostrożnym!), czy też składamy gotowe fragmenty mieszczące się do pudełka. A zatem, zaczynamy!

1. PRZED złożeniem puzzli.

To bardzo ważny moment i pozycja wyjściowa do kolejnych działań. Przy naprawdę minimalnej pracy na tym etapie, w zasadzie mamy dużą część "wysiłku" z głowy. Kompletny obraz (rozłożony na biurku) traktuję:

  • pewną mocno reklamowaną miotełką do kurzu, opis z Google: "działa na zasadzie elektrostatyki. Specjalne, puszyste włókna miotełki przyciągają i zatrzymują kurz oraz inne drobinki, działając jak magnes. Dzięki swojej konstrukcji i tysiącom mikrowłókien, miotełka dociera do trudno dostępnych miejsc i skutecznie zbiera kurz, zamiast go roznosić". Nie reklamuję, ale... działa! ;) Jeśli macie inny wynalazek od tej "mocno reklamowanej", dajcie znać - ja zauważyłem, że ta konkretna jest od tańszych podróbek po prostu lepsza, 
  • ...odkurzaczem z odpowiednią końcówką (ssawką, szczotką). ALE! To szczotka z naturalnym włosiem, w dodatku bardzo gęstym (nie porysuje powierzchni, używam jej również do elektroniki, w tym ekranów!). To ważne, bo choć najniższa moc odkurzacza (dodatkowo osłabiona przez gęste włosie) nie wciągnie żadnego elementu, to gdyby jednak jakiś puzelek postanowił urwać się i polecieć ku przygodzie, zatrzyma się już na zewnątrz ssawki/szczotki. Wystarczy ostrożność i znajomość narzędzi, którymi się posługujemy.


Dodatkowo, mamy w tym momencie puste pudełko, obie jego części. Samo przechylenie kartonów i zaufanie grawitacji to już dobry nawyk, ale zupełnie niewystarczająca czynność. Większość pyłków, kurzu, drobinek puzzli wręcz "klei" się do tektury. Tutaj odkurzacz na najmniejszej mocy załatwi wszystko w kilka sekund. Ok, mamy czyste pudełka i częściowo (z wierzchu) czyste i kompletne puzzle. Przystępujemy do pakowania.

2. Puzzle do pudełka.

Właściwie, puzzle do woreczka (strunowy, zasuwany - opcji jest dużo). Ja sam jednak najpierw składam ostrożnie "rozparcelowany" obraz do pudełka. Ale zaraz, przecież pisałem, że przed chwilą je czyściłem... Wszystko się zgadza! To po prostu szybki sposób na pozbycie się kolejnej sporej części drobinek z elementów i niemieszanie z brudami z pudełka. Podsumowując:

  • puzzle wędrują do oczyszczonego pudełka,
  • z pudełka trafiają do woreczka strunowego,
  • przed zamknięciem delikatnie usuwam z woreczka nadmiar powietrza - żeby i w nim elementy nie miały za dużo luzu,
  • pudełko, do którego przed chwilą wysypaliśmy puzzle, czyszczę ponownie,
  • w przypadku dużego luzu w pudełku, możemy czymś zablokować/ograniczyć nadmierne przemieszczanie się woreczka. 

 

*niektórzy pomagają sobie...durszlakiem! (: to nie żart! Ja nie jestem zwolennikiem tej metody, bo chcąc wytrząsnąć więcej drobinek (a zawsze się będą wytrząsać kolejne...) też dodatkowo narażamy puzzle na uszkodzenia. W mojej opinie powyższe aktywności zupełnie wystarczą. 

 
Oczywiście mamy też wariant z wkładaniem ułożonych fragmentów, wymaga to oczywiście nieco innych, choć nadal podobnych czynności.




3. Do wysyłki lub na półkę. PUDEŁKO.

Cóż, jeśli puzzle na pewno zostają z nami - nadal warto je zabezpieczyć, ale tu każdy będzie miał inne preferencje. Z oczywistych przyczyn zajmijmy się zatem pewnym oczekiwanym standardem, który powinien towarzyszyć tym puszczanym w obieg:

  • pudełko od puzzli to bardzo ważna rzecz! Nie tylko dla kolekcjonerów, ale dla wielu układających to wręcz podstawa! Dodatkowo, są puzzle, które wymagają interakcji układającej osoby z pudełkiem właśnie. Dlatego tu również o wszystko dbamy, NIE NAKLEJAMY NIC NA OBRAZEK! Jedynym wariantem jest PRZEZROCZYSTA i oczywiście STARANNIE naklejona taśma,
  • dostając uszkodzone, obtarte, podklejam starannie taśmą bezbarwną (po wewnętrznej stronie oczywiście nie będzie to miało znaczenia, tu nada się niemal każda, ale nadal nie zwalnia nas to ze staranności),
  • dobrze jest choć minimalnie zabezpieczyć całe pudełko przed włożeniem do docelowego opakowania (kartonu, streczu).

Brzmi poważnie? Tak, rozpisanie tego to poważna sprawa, bo wszyscy chcemy być traktowani poważnie. A niemal codziennie możemy zaobserwować kontrowersje i wymiany zdań dot. stanu otrzymanych puzzli. Powyższe czynności wymagają dosłownie sekund. Zakładając oczywiście, że właśnie poważnie traktujemy sprawę przekazania komuś (i to za pieniądze!) jego już w tym momencie własności. 

Zwróćcie uwagę, że powyższe elementy związane ze zwykłą estetyką i higieną nie zrobią nikomu krzywdy. A już na pewno nie głównym zainteresowanym, czyli puzzlom, które tak kochamy. Zatem każdy tutaj zyskuje, a efektem są układanki, którymi jeszcze wiele razy będziemy mogli się nacieszyć - niezależnie od tego, czy posłużą nam w przyszłości wyciągnięte po jakiejś przeprowadzce lub przemeblowaniu, czy też będzie miał okazję ułożyć je jakiś szczęśliwy kupiec.

Dbajmy o rzeczy, ale dbajmy o siebie i swój komfort. Podnośmy standardy, dawajmy więcej, oczekujmy więcej. Jak z każdą zmianą - zacznij od siebie.

 

PS. Jeszcze raz polecam pierwszy tekst o używanych puzzlach:
https://poukladany.blogspot.com/2025/03/uzywane-puzzle-kupuj-i-ukadaj-poradnik.html

Zachęcam również do pozostałych treści na blogu. A jeśli zainteresowała Cię moja praca lub/i puzzle, zostaw proszę po sobie ślad na moim istagramowym profilu: "022puzzle" (https://www.instagram.com/022puzzle).



Tekst autorski, stworzony bez użycia generatorów. Tekst nie jest sponsorowany, nie mam żadnych korzyści wynikających z jego publikacji. Nazwy ewentualnie wymienionych firm/platform zakupowych wymienione są jako przykłady. Nie konsultowałem użycia nazw firm, marek, nie pobieram z tego tytułu żadnych korzyści. Jestem autorem i właścicielem zdjęć użytych w tekście. Screen użyty za zgodą publikującej go osoby.



20250617

1000 Postcard From Hallstatt (Castorland)

Słynne Hallstatt w nieco innym ujęciu, dodatkowo to Castorland. Biorę! Na ten widok miałem ochotę już dawno, ale trochę się przed nimi wzbraniałem - miałem przeczucie, że może mnie czekać dłuższa przeprawa. Nic z tych rzeczy. Nie jest to killer-układanka, raczej pyszna zabawa, do której i Was zachęcam!

Poza wieżą, masa dachów, mnóstwo liści i zieleni, a do tego w tle góry. Spodziewałem się  trudności, ale te puzzle mają w sobie "to coś" - dosłownie przez nie biegłem, a w miarę układania kolejnych fragmentów, bardziej odróżniałem od siebie poszczególne części (mimo podobnej kolorystyki czy wzoru). Nie mogłem się oderwać widząc, że perfekcyjnie działa tu zasada "dołożę jeszcze tylko jeden". Potem kolejny, potem powstaje nowy fragment, potem nagle widzisz, że wszystko pasuje. I weź tu przerwij! Nie da się. To jak "Cywilizacja" Sida Meiera (i "jeszcze jedna tura").


 

 


I tu dochodzimy do sedna. Moje zupełnie niepotrzebne obawy zrodziły się z troski o jakość, kolory. Łatwo "sknocić" taki kadr wrażeniami z układania. Oraz różnicą: obrazek na okładce vs puzzle. Ale po raz kolejny "Castorki" zaskakują mnie in plus. Choć układałem je jako już używane, mogłem je nadal ocenić tylko jako bardzo dobre. Subtelne różnice w kolorach na elementach idealnie oddały grę świateł zapowiadaną na okładce. Jak wspominałem w innych relacjach, akurat tej marki na moich półkach trochę jest i coraz bardziej z tego faktu się cieszę.


 

  

20250615

1000 Neuschwanstein Castle (Ambassador)

Neuschwanstein to puzzlowy temat potęga. Nic dziwnego, ten niezwykle fotogeniczny zamek jest wręcz ikoną. I to nie tylko jako wizytówka Bawarii czy Niemiec - to dla wielu często dokładne wyobrażenie słowa "zamek". Jest na obrazach, fototapetach, milionach zdjęć, a na antypodach poświęcają mu rewers monety. Wielogodzinne kolejki tworzące łącznie półtora miliona turystów rocznie (!) też o czymś świadczą.

Neuschwanstein Neuschwansteinem Neuschwanstein pogania

Nie wiem, ile "nojszwansztajnów" ułożyłem, na pewno minimum jeden (w czasach, kiedy nie myślałem o dokumentowaniu układania puzzli zdjęciami), za to na pewno kilka kolejnych czeka na mnie na półkach. Po ten konkretny sięgnąłem dlatego, że nie układałem jeszcze dzieła firmy Ambassador, zaciekawiło mnie też zdjęcie, choć oczywiście widzimy, że suwaki w programach do edycji zapewne zostały rozgrzane do czerwoności. Nie ujmując naturalnie autorowi zdjęć (Sebastien Nagy), bo fotografem jest bez wątpienia fantastycznym i na pudełku możemy znaleźć o nim krótkie info oraz adres profilu na insta (LINK) - zajrzyjcie sami. A jak już będziecie na insta, to oczywiście zostawcie ślad i u mnie (LINK)!




Widzę jak przez mgłę

Aaaa a Ambassador? Mam problem z oceną tych puzzli pod kątem jakości...obrazu. A raczej druku. Jeszcze inaczej - "surówki", materiału dostarczonego do drukowania. Ok, już jest solidnie zakręcone, więc od początku. Mamy genialne zdjęcie i wspaniałe w wyglądzie i dotyku puzzle. Do czego zatem tym razem się przyczepił autor?

Elementy są nieco matowe, kredowe. Papier jest piękny, do tego producent reklamuje produkt jako tworzony z dbałością o środowisko naturalne. Natomiast materiał wrzucony na obraz mógłby chyba jednak być w lepszej hmm rozdzielczości? Nawet minimalna różnica zrobiłaby...różnicę właśnie, bo...




Lekcja cierpliwości

...bo kolorystycznie lepiej podziwiać to dzieło na pudełku. I jako efekt końcowy. Układanie momentami hmmm do najprostszych nie należało. Jeśli ktoś bardzo chce ułożyć Neuschwanstein, ale z puzzlami ma nieco mniej do czynienia, zdecydowanie sugeruję któryś z innych dostępnych na rynku obrazków. Uważam się za osobę cierpliwą, ale kilka tekstów wysłanych do znajomych odnośnie układania tego dzieła nie nadaje się tutaj do zacytowania.

Mimo powyższych uwag, całościowo to fajne puzzle, dobrej jakości, wyróżniające się stylem i wykonaniem.