Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niemcy. Pokaż wszystkie posty

20251013

1500 Moyland Castle, North Rhine-Westphalia, Germany (Trefl)

Najpierw trochę "Harry Potter": Wolter i "fabryka prawdy". A potem prawie "Alo, alo...!", czyli: Churchill, Kanadyjczycy, muzeum. 

Zaintrygowani? Słusznie! Ileż tu historii nieoczywistej! Choć wśród tuzów związanych z tym miejscem należałoby zacząć od Alexandra Freiherr von Spaena, zamek przyciągał od zawsze wiele ciekawych postaci - również tych bardziej znanych u nas.

Był lubianym i zauważanym miejscem dla arystokracji w Brandenburgii-Prusach. Budynek miał czas, by napisać wiele ciekawych wątków, bo służy ludziom od setek lat. Wzmianki o nim znajdujemy już na początku XIV w.! Nie uciekając w historię, z pewnością uwagę przyciąga wątek z Wolterem. Otóż jego kontakty z pruskim królem - Fryderykiem II Wielkim - zaowocowały pomysłem stworzenia "fabryki prawdy". Miała ona być szkołą filozoficzną umiejscowioną właśnie w zamku Moyland.

Ok, ok, ale Kanadyjczycy? Otóż zamek przetrwał wiele i przetrwałby niemal bez szwanku również zawieruchę drugiej wojny światowej. Było blisko, ale w historii postanowili namieszać wspomniani reprezentanci kraju klonowego liścia. Otóż alianci przybyli tu w lutym 1945 r. i "okoliczności przyrody" tak niektórym z nich przypadły do gustu, że feldmarszałek Bernard Montgomery wybrał to miejsce na swoją kwaterę główną, a gościł tu m.in. Winstona Churchilla. I pewnie na tym skończylibyśmy opisywanie najnowszych dziejów zamku Moyland, ale wtedy cali na biało (i w klonowych liściach) do akcji wkraczają kanadyjscy żołnierze, którzy splądrowali i znacznie zdewastowali mały cud architektury.

I tu kolejny ciekawy wątek: ówczesny faktyczny właściciel zamku, Gustav Adolf Steengracht von Moyland, był po wojnie sądzony przez Amerykanów za zbrodnie wojenne (za bycie, w praktyce, prawą ręką Ribbentropa). Już w 1950 r. został objęty amnestią i następnie zwolniony. Mówi się, że był to deal...

Zostało nam muzeum - a zatem, kronikarskim obowiązkiem, zabytek ma się obecnie dobrze, a służy jako muzeum prac Josepha Beuysa. Kto to? Kolejna bardzo ciekawa postać, ale być może jeszcze będzie okazja o nim wspomnieć.

Uf! To co? Może coś o puzzlach?






Nie zgadniecie! Zacząłem od zamku! (: A potem? A potem stopień trudności drastycznie się podniósł. A że są puzzlowe brandy, które różnie przykładają się do kwestii dopasowania puzzli przy dużych fragmentach tego samego koloru, to... Przyznaję, kilka razy ubarwiłem układanie rzuconą pod nosem jakąś "cholibką". A może raczej jakimś odpowiednikiem mniej nadającym się tutaj do cytowania.







Puzzle były dość trudne, na ostatniej prostej pomogło sortowanie po kształtach. Zdecydowanie nie dla "każualowych" układaczy, naszych najmłodszych przyjaciół i szybko się niecierpliwiących. Ale, z drugiej strony, jeśli ci mniej kochający ten obrazek (za trudniejszy etap), poradzą sobie z takim wyzwaniem rzuconym przez Trefl... Oznaczać to będzie, że pięknie i z sukcesem przebrną wiele innych wyzwań!



20250701

1000 Linderhof Palace (Castorland)

Dzisiaj zabiorę Was do kolejnej przepięknej lokalizacji. To bawarski Pałac Linderhof. Najważniejsze z kilku miejsc, w których rezydował król Ludwik II Wittelsbach (a ponoć tu bywał najczęściej). Zwany był również Ludwikiem Szalonym, ale i Królem...Bajkowym. I nie tylko ostatnie odnosi się do pięknego widoku, który dzięki dziełu Castorland miałem okazję układać.


Z opisywaną postacią nieodłącznie kojarzy się Zamek Neuschwanstein, którym chwaliłem się Wam całkiem niedawno (LINK). I między innymi przez siedziby (również budowane, planowane), ale i ekscentryzmowi w pozostałych życiowych wyborach, król zawdzięcza swoje przydomki. Absolutnie nie wynikały z typowego dla władców zamiłowania do wszczynania konfliktów i wojen, wręcz przeciwnie - był pacyfistą, co nie ułatwiało mu kontaktów politycznych; był w opozycji do Bismarcka, przeciwny zjednoczeniu Niemiec. Ale ze względu na styl życia, oferta finansowa szybko przesłoniła inne argumenty (jak się domyślacie, władca był zadłużony po uszy...) i Bawaria właśnie wtedy stała się częścią Rzeszy.
 


Sam pałac Linderhof również wart jest wielu słów, ale jeszcze trochę takich wzmianek iiii o tym, że jesteśmy tu dla puzzli, przypominać będą jedynie zdjęcia w poście. Niemniej, sami zobaczcie nawet poprzez proste wrzucenie frazy w wyszukiwarkę, jak bajecznie wkomponowany jest w otoczenie i jak spektakularnie współgra również z dalszą okolicą.
 
 
Puzzlowo obyło się bez zaskoczeń. Spodziewałem się, że spacerku (ok, to nadal 1000, może bardziej "speedrunu") nie będzie, ze względu chociażby na fontannę, ale też las i skały w tle. Z drugiej strony, to nasz stary dobry Castorland, a w takiej odsłonie zawsze wiesz, że "dowieziesz". Od razu zaznaczę, że nawet w tych odrobinę trudniejszych fragmentach i tak odczuwalny był stały postęp, zatem to kolejna układanka zaliczona do tych naprawdę przyjemnych.
 
  
Szczególnie, że sam obrazek na pierwszy rzut oka może i nie znajdzie tylu entuzjastów, co najbardziej znane dzieła architektury. Ot, kolejny magiczny pałac w Niemczech, ile można... Jak dla mnie - "where problem", można w kółko (: Ale to sprawia, że satysfakcją jest często samo spotkanie takiej układanki w takim stanie pośród ofert używanych puzzli. Co do ostatniej myśli, może tutaj wrażenia to nie robi, bo ten konkretnie obraz jest w bardzo przystępnej cenie i jako nowy produkt. Ale już sporo innych Castorlandów (zwłaszcza tych wydanych jakiś czas temu) bywa nieco rzadziej widziana.
 
Polecam, mimo wszystko bardziej tym, którzy pierwsze układanki mają za sobą lub są entuzjastami tego typu obrazów. Ja oceniam bardzo na plus!
 
 

20250325

1000 Old Town at Elbe River, Dresden, Germany (King)

Ostatnio chyba przesłodziłem chwaląc Cherry Pazzi (obrazek znajdziesz tutaj - LINK), bo dzisiaj mój kolejny debiut, ale już zdecydowanie mniej słodki... Tym razem na biurko gościłem produkt marki King. Biorę poprawkę na fakt, iż to używany produkt, ale znacznie odbiegał jakością od niemal wszystkich testowanych przeze mnie wcześniej producentów.

 

Nic nie zwiastowało specjalnie negatywnego odbioru, doświadczenia. Obrazek naturalny, widok na miasto. Bez udziwnień w postaci zniekształcających filtrów oraz "naturalnie" wyglądających trzech burz, dwóch księżyców, pięciu tęczy i tornada. Coś w sam raz dla mnie!

Puzzlowe wyjście ze strefy komfortu

Zanim opisywany obraz przetestował moją cierpliwość, postanowiłem zacząć nieco inaczej niż zwykle. Cała zawartość wylądowała na biurku, następnie rozdzieliłem elementy na te przedstawiające niebo, wodę, łączniki krajobrazu z niebem oraz resztę. I to był strzał w dziesiątkę, bo...właściwie ramka to spora strata czasu, a przy części puzzli, które lubię najbardziej, i tak ułoży się "sama". Dodatkowo, nie ograniczam sobie mimo wszystko niewielkiej powierzchni biurka. Win-win, szybciej i wygodniej.


Miłe złego początki

Szybko dało się zauważyć, że puzzle są cienkie, lekkie. Ponieważ układałem "używki", oczywiście miało to też wpływ na jakość niewielkiej na szczęście części części elementów. To akurat mnie dziwić nie mogło. Ale im bliżej ukończenia, "zamknięcia" danej "strefy" (np. większej części wody czy nieba), wychodziły problemy z dopasowaniem. Niestety, niektóre elementy pasowały w kilka miejsc, co więcej, łączyły się "prawidłowo" z więcej niż tylko jednym puzzlem. Czasami rozbijałem całe sekwencje, fragmenty z kilkunastu elementów, by dojść, że można to złożyć zupełnie inaczej. Z czymś takim spotykam się po raz pierwszy. Mieliście takie doświadczenia z puzzlami King? To wyjątek?


Co o tym sądzić?

Ułożyłem, ale przyznam, że trochę ten obraz mnie zmęczył. I wyjątkowo, bo tym razem w puzzlowo niefajny sposób. Oczywiście spojrzenie już biega po półkach i innych miejscach, w których upchnąłem czekające swojej kolejności układanki, żeby szybko wrócić na właściwe tory. Mam też jeszcze jeden produkt firmy King, ale chyba nieco spadł w rankingu priorytetów...

Do Kinga na pewno wrócę, bo zupełnie irracjonalne byłoby wyrabianie sobie opinii na jednej i to używanej układance, ale z pewnością podejdę do nich nieco sceptycznie. Wolę zaskoczenie in plus!