20260125

1500 Le Lot a Saint-Cirq-Lapopie (Orli Puzzle)

"1500 Le Lot a Saint-Cirq-Lapopie (Images de France d'après l'émission Altitude 10000 d'Alain Jérome et Pierre Vignal)", dokładniej rzecz biorąc i kronikarskim obowiązkiem.

Czyli Lot (widoczna rzeka, ale też nazwa całego departamentu nr 46, Oksytania), miejscowość Saint-Cirq-Lapopie (kilkuset mieszkańców) w ujęciu wspomnianych wyżej panów. Choć trudno się tego domyśleć po przedstawionym zdjęciu, to jedna z najbardziej urokliwych miejscowości tego rejonu Francji (dla uproszczenia: południowy wschód). Niemal całe miasteczko to żywe muzeum. Należy do organizacji "Les Plus Beaux Villages de France" zrzeszającej niemal 200 miejsc z całego kraju - tych najpopularniejszych i najpiękniejszych. Saint-Cirq-Lapopie do tej pory wygrywa różne nagrody i wyróżnienia, jest jednym z najbardziej obleganych turystycznie miejsc Francji.

Puzzle bardzo wymagające. Zaryzykuję stwierdzenie, że wręcz na granicy jakiejkolwiek przyjemności - zdecydowanie bardziej wyzwanie niż relaks. Ogromna satysfakcja i deklaracja "nigdy więcej" (oczywiście tak na miesiąc-dwa "nigdy więcej").





Ilość czasu poświęconego na ułożenie tego dzieła pozwoliła na wiele przemyśleń co do tego, jak to wszystko opiszę. I zapewniam, że tyle ironii, sarkazmu, złorzeczenia, przeklinania pod nosem, wezwań do świętych wszystkich możliwych wierzeń, jak i refleksji nad samym sobą, nie miewa się nawet w kolejce na poczcie (lub na infolinii).









Skąd? Puzzle zobaczyłem na fb, udało mi się wyprzedzić innych chętnych i krótko później mogłem odebrać je osobiście od...dość zrezygnowanych właścicieli. Już samo pudełko z wyblakłym obrazkiem krzyczało, że muszę spróbować. Dotychczasowi posiadacze tego skarbu nie chcieli kontynuować i szybko zrozumiałem dlaczego. Ale zanim do tego przejdę, sam też zdążyłem nieco poszperać w necie nt. bądź co bądź ciekawego zjawiska, które wpadło mi w ręce.








Otóż okazało się, że informacji w internecie jest niewiele, żeby nie powiedzieć...zero. Od faktycznego zera jednak kazał odskoczyć nam pewien bardzo jasny punkt - znalazłem je w kilku postach na Flickr [LINK]. I co ciekawe, to dokładnie ten sam egzemplarz, z którym miałem przyjemność (?) mierzyć się teraz osobiście. Opis kilku zdjęć zgadza się z tym, czego sam doświadczyłem. I tu już przejdę to własnych spostrzeżeń, które były poruszone również na Flickr. 



Niech Was nie zwiedzie jakość ukazana na niektórych z poniższych zdjęć. Po pierwsze: nasze telefony (które same sobie poprawią to i owo), po drugie: kapryśne światło zimą (plus jego mix ze światłem w pomieszczeniach). Niektóre zdjęcia są nieco przyciemnione lub rozjaśnione, ale to ze względu na chęć osiągnięcia jakiejś spójności poniższego contentu. Ale dlaczego tyle o samych zdjęciach? Puzzle są już zdecydowanie na granicy używalności i zaryzykuję stwierdzenie, że ostatnie lata to znaczny regres ich formy. Post z Flickr pochodzi z 2019 (już wtedy układająca zwracała uwagę na te same trudności), a po drodze układanka zaliczyła minimum jeden dodatkowy dach nad pudełkiem. Są wyblakłe, w wielu miejscach możecie zapomnieć o sortowaniu wg kolorów. Sprowadza się to do ciemne-jasne, ale "ciemne" są wyblakłe i dość...jasne, a te "jasne" są już...mało jasne. Jak i wszystko tutaj było zresztą mało jasne :p

Ponadto, sama zawartość elementów często jest bardzo rozmyta, dopiero po ułożeniu kilku sąsiadujących części widać jakiś "sens" naszej ostatniej aktywności w danym obszarze. To i tak nie kończy zmagań - docieramy bowiem do kolejnego aspektu. Niektóre pasują do siebie idealnie, inne luźno, a jeszcze inne chętnie "łączą się" ze wszystkim wokół. Samo zdjęcie jest nieostre, za to nieostre równo po całości. Cóż, to zdjęcie lotnicze sprzed wielu lat, naniesione zupełnie inną techniką do druku. Pewnie też przez firmę, dla której robienie puzzli nie było wiodącym źródłem dochodu. Na koniec dodajmy sobie wiek i mamy gotowy przepis na katastrofę.


To jakie plusy? To prawdopodobnie najbardziej satysfakcjonujący obraz, który ułożyłem. Może inaczej. Może nie sam obraz, ale praca nad nim i świadomość, ileż "NIE" trzeba było tu pokonać. Kilka trudnych wzorów, większych formatów, dziwnych produktów już za mną, ale to było coś zupełnie innego, inny wymiar, puzzlowe wyzwanie, którego do tej pory nie znałem. Niektóre puzzle producenci lubią opatrzeć przymiotnikiem "niemożliwe" (impossible), ale wszystkie dotychczasowe mogą być przy tych jedynie rozgrzewką lub wręcz niewinnym żartem.

A po co? Bo każdy zajawkowicz trafia w końcu na coś z duszą. Nie oznacza to, że dotychczasowe układane dzieła jej nie miały. Ale tu aż czujesz, że chcesz i musisz. I musisz, bo chcesz. Te wyblakłości, szarości, rozmycie, zmęczenie materiału, ale też sam wiek. Nawet zapach! To, że ma się produkt niszowy, że tyle przetrwał, że prawdopodobnie samo pudełko odwiedziło już kawał kontynentu. To była puzzlowa przygoda, wyzwanie, które na długo pozostanie w pamięci, tym z większą dumą prezentuję ją Wam tu, na blogu/forum.

Wspomniałem na wstępie o "granicy" przyjemności. Oczywiście, nie ma możliwości, żebym w ogóle poszedł myślami w kierunku "żałuję, że się poznaliśmy". Ale myślę, że wiele osób podobne puzzle odstawi i jest to...dobre. Umiejętność rozgraniczenia, co jest fajne, a co męczy. Co jest już przesadą, co jest "sztuką dla sztuki". To bardzo cenna umiejętność, szacunek do czasu i samego siebie. Nie za poważnie? Absolutnie nie, bo mówimy tu o długich godzinach, które chcesz wysupłać, żeby skończyć wyzwanie. 

I tak też zakończę tę myśl. To było wyzwanie, - nie "casual" układanie dla posegregowania myśli, odskoczni, wyciszenia się. Spodziewałem się tego po zobaczeniu puzzli w necie, potem na żywo - pudełka. W co "wdepnąłem" zrozumiałem po jego otwarciu, a po wysypaniu zawartości już wiedziałem...


20260118

500 Colorful Paris (Trefl)

Puzzle w takiej elementacji nie są zwykle moim pierwszym wyborem, ale jak już kiedyś wspomniałem, dostrzegam w nich mnóstwo plusów. Przede wszystkim czas i duża niezależność od innych warunków. Ze względu na liczne wymiany puzzli albo to, że czasem pięćsetki są częścią większego "dealu", coraz więcej ich gości również i u mnie.


Paryż odwiedzaliśmy już z Treflem i to również w formie artystycznej: "1000 Cat in Paris / Artist: Michael David Ward". A na kawę wpadliśmy do Action, układając bardzo przyjemne: "1000 Cafe in Paris".




Puzzle układa się dość szybko, a jak się domyślacie, raczej nie pomylimy się tutaj z niczym. To idealne rozwiązanie na wieczór lub kawę i wolne popołudnie (a w sumie - jego część). Oczywiście, te konkretne można śmiało polecić wszystkim - niezależnie od wieku czy puzzlowego stażu.



20260112

1000 Władysław Podkowiński, "Szał", 1894 (Trefl)

Uf, Drodzy, Mili, Kochani i Szanowni. Przed nami dzieło przewybitne i chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, co przedstawia poniższy obraz. To znaczy obrazek. To znaczy puzzle. Będzie tu mała niedogodność w żonglowaniu tymi wyrazami, ale z pewnością to, co wszystkich nas tu najbardziej interesuje, czyli efekty układania, jak najbardziej są na swoim miejscu.

Po wystawie w "Zachęcie" Podkowiński obraz...pociął. I układając te puzzle należy te emocje zdecydowanie zrozumieć! (: Łatwo nie było, ale też zaskakująco...nie było to aż tak trudne, jak się spodziewałem. Puzzle zrobione na zamówienie Muzeum Narodowego w Krakowie wykonał Trefl i z zadania wywiązał się naprawdę nieźle.

Łyżeczka dziegciu? A i owszem. Sporo puzzli niedociętych, więc mimo uwagi, kilka drobnych uszkodzeń powstało... Są świetne, ale mogłyby być odrobinę grubsze, cięższe i z lepiej przyklejoną warstwą graficzną. Ale zaznaczam, to już mocne doszukiwanie się minusów, bo wcale te aspekty nie dominowały, nie psuły ogólnego wrażenia.





Znając obraz Podkowińskiego, widząc puzzle już przed sobą, widząc też brand, miałem nieco obaw. Związanych oczywiście z tak dużą powierzchnią niemal w jednej barwie, a na pewno w ciemnych kolorach, do tego niemal bez żadnych możliwych "postojów", odniesień. Okazało się jednak, że mamy tu nietypowy dla Trefla wykrojnik. Więc to, co brałem za pewnik, nie dość, że się nie sprawdziło, to jeszcze było strzałem w dziesiątkę a propos pory roku, mniejszej ilości dziennego światła, etc. Dużą część elementów udawało się odnaleźć po kształtach i nie było mowy o pomyłkach, próbach dopasowania jednego elementu w kilka miejsc i o podobnych ekscesach w szale, nomen omen, układania.





Choć zdarzy mi się celnie skomentować dzieła sztuki, również malarskie, zdecydowanie nie mogę się mądrzyć nt. samego "Szału". Moja wiedza i zdolność porównania czy odczytania kontekstu z epoki, nurtu, z innych prac twórców danego okresu... a nawet pewnie niepełna świadomość czynników, sprawiają, że dużo lepszym pomysłem będzie odesłanie ciekawych do wielu źródeł w internecie. A warto! Sami specjaliści do dzisiaj spierają się o wiele aspektów tego dzieła i niech już to zachęci Was do poszukiwań. Nie chodzi o sam odbiór (tu jedni nazywają drugich "rozerotyzowanymi", ci z kolei odpowiednio umniejszają tych pierwszych w opisie ich zdolności interpretacji... Spory dotyczą tego, czy w bliżej nieokreślonej przestrzeni koń z nagą damą przemieszczają się w górę czy w dół. A jak będzie Wam mało, to nawet ostatni aspekt budzi dyskusję, czy...dyskutować o pędzie w górę/dół metaforycznie, czy nie tylko, itd.).


Puzzle są dość trudne, choć w wersji 1000 i z nietypowym wykrojnikiem, zdecydowanie do ułożenia. Co podkreślałem wyżej, mimo kolorystyki, również przy gorszym oświetleniu. Potrzeba tu będzie nieco cierpliwości, ale świadomość dzieła i oczekiwanie na efekt na pewno Wam to odpowiednio wynagrodzi. Piękny produkt!



20260106

2000 Big Ben, London, England (Trefl)

- London?
- Yes, London. You know... fish, chips, cup 'o tea, bad food, worse weather, Mary f* Poppins... LONDON!

Posmakowały 2000 Trefla, oj posmakowały! Po świetnych wrażeniach związanych z ułożeniem Murano "2000 Murano Island, Venice" [LINK], poprzeczka na kolejne "dwa ka" z północy Polski była naprawdę wysoko. Jak poszło? Jak wrażenia? Zapraszam do kilku słów okraszonych zdjęciami.

W Londynie gościliśmy już...czterokrotnie! Ale czy może dziwić liczba układanek z londyńskimi motywami? Raczej nie, bo reprezentacyjne części stolicy Królestwa są więcej niż bardzo fotogeniczne. Mnogość fotografowanych motywów, różne style, perspektywy, kolorystyka, wykrojniki, liczba elementów... To wszystko sprawia, że choć na półkach czeka wiele "Londynów", "Wenecji" czy "Goldengejtbridżów", absolutnie nie ma mowy o odczuwaniu jakiejkolwiek powtarzalności.

Poprzednie wizyty:

Fish and Chips again? Again and again! Przechodząc od razu do rzeczy: proste, popularne danie zapowiadało się pysznie i faktycznie takie było. Rozmiary spore, elementy dobrej jakości, duże, dość grube. Sam motyw to coś pomiędzy zdjęciem a grafiką, ale nadal bardzo w tej hybrydzie "spójny".






Przyznam, że kilkukrotnie zmieniałem tempo podczas tworzenia tego dzieła. Niewątpliwie niebo (a raczej jego fragmenty) były pierwszym poważnym spowolnieniem, ale zaskakująco dla mnie, końcówka też nie była łatwa. Choć zostało kilkadziesiąt, może 100+ części "wypełnienia" Palace of Westminster, to nie było mowy o sprincie. Części były bardzo podobne do siebie. Do tego oczywiście przekonanie o bliskości finiszu i podświadome oczekiwanie, że to powinno być bardzo łatwe?





O ile koncentracja, siły na zamiary i...miejsce jest - te puzzle są zdecydowanie dla wszystkich. Młodszym adeptom przyda się pomoc z niektórymi motywami (lub mentalne wsparcie, motywacja i wydobywanie pokładów cierpliwości). Produkt bardzo fajny i w świetnej jakości, mimo tego że układanka oczywiście (jak to u mnie) wcześniej używana.