Uwaga, debiut! Uwaga, zgadza się - Empik! W Wenecji już byliśmy (wraz z "biurem podróży" Trefl: LINK) i zaglądać będziemy nie raz. Ale nie w takim wydaniu! Sprawdziwszy opakowanie z każdej strony, nie ma mowy o pomyłce. W przeciwieństwie do mojej niedawnej księżycowej przygody (LINK) i produkcji Professor Puzzle dla Empiku, tutaj mamy już czysty empikowy branding. Do tego bardzo przyjemna grafika, miejsce nam znane...z tego obrazu płynie muzyka!
Oczywiście, nie zaskoczę Was, jak napiszę, że układam używane już puzzle. I tu od razu spostrzeżenie. O ile jestem spokojny o stan pojedynczych elementów, to jestem ciekaw ich stanu jako całości po kolejnych dwóch-trzech ułożeniach (oczywiście, jeśli spotkają się z osobami nieco mniej przywiązującymi uwagę do dbania o ich kondycję). Dlaczego? Bo są luźne, momentami bardzo. Uwaga na rękawy, jeśli się zapomnisz i podejdziesz coś dołożyć, a następnie zaczepisz garderobą o układankę... cóż... możesz stracić sporą część pracy.
Ale skoro przy opisie wrażeń dotyczących pierwszego kontaktu z produktem puzzlowym Empik, to muszę zaznaczyć, że błyszczące, grube, "mięsiste" i swoje ważące elementy są na naprawdę przyzwoitym poziomie, dobra robota!
W opakowaniu (stylowej i ładnie wykonanej tubie) znajdziemy również małą ściągawkę. Ja preferuję układanie właśnie w ten sposób, więc z pewnością jest to wygodniejsze od spoglądania na co chwilę przekręcaną tubę.
Produkt mogę jedynie zachwalać, jestem bardzo ciekaw innych produkcji z tej serii. Jakość naprawdę zachęca i fajnie widzieć, że i Empik aktywniej wskoczył w wyścig po klienta. I to od razu po klienta bardziej wymagającego - to świetny prezent, ale też gratka dla fana puzzli - jak np. dla mnie.
Układaliście już coś z "tubowej" serii? Macie podobne wrażenia?
Zaznaczę też, że dla mnie taki rodzaj obrazka to świetne wypośrodkowanie - z jednej strony uwielbiam rzeczywiste zdjęcia, motywy, panoramy krajobrazów i miast, z drugiej, czasem zrobiłbym puzzlowy "skok w bok". Niekoniecznie od razu w abstrakcyjne formy, superbohaterów i tym podobne, ale właśnie tutaj mam dwa w jednym. Nadal układam miejsce realne, kadr również jest znany, jednocześnie jest to już grafika, więc trochę rozszerzam horyzonty i daję odpoczynek oczom, karmiąc je fajnymi kolorami i ciesząc się przy tym wszystkim dobrą jakością.
Przygoda nie należała do najdłuższych, ale - co było dla mnie nieco zaskakujące - chwilę na wodę i chmury musiałem jednak poświęcić , co tylko dodało wszystkiemu smaczku. Polecam dla początkujących i tych bardziej wymagających. Na prezent i na półkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz